Jump to content
Dogomania

Zuzanna_S

Members
  • Posts

    97
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Zuzanna_S

  1. [video=youtube;ryg49oizwZw]http://www.youtube.com/watch?v=ryg49oizwZw[/video] a to filmik na którym widać jak cierpliwy jest nasz Faleczek :) osobiście ugryzłabym Tośkę w tyłek ;p
  2. Jezdem jusz :) jak to ostatnio znalazłam na jakiejś stronie :) Falenty marudzi, bo już mu za gorąco pomimo zakręconych kaloryferów....a tak to ogólnie nawet bardzo ok :) śpimy, jemy i chrapiemy :) a także wykazujemy zainteresowanie kotkami które nie mają w planach hybryd kocio-psich ;)
  3. no i słynny pontonik : hehehehe
  4. Witam cioteczki :) kajam się i przepraszam :) zabiegana jestem że szok .... jak mi się uda to na prośbę Malibo wkleję zdjęcie "przed" o "po" pontoniku ;P buźka
  5. A dziękujemy, bardzo dobrze.... ponieważ Faleczek jest typem psa łasego na wszelkie rodzaje smakołyków, uczymy się powoli różnych pożytecznych rzeczy....co i tak nie ma znaczenia jeżeli Hrabia dojdzie do wniosku że ma w nosie :P dziś uciekaliśmy przed burzą....moja Fioneczka trzesła się strasznie, natomiast Hrabiemu nie spieszyło się w ogóle ;) a bo to jeszcze krzaczek, a tu drugi jest ....no i trzeci stoi , o popatrz mamusiu... hi hi hi gg jakby coś ważnego : 15559617 buzia
  6. dzięki cioteczko.... :P ile żeśmy się z omar naprosiły żeby raczyła zapozować....echhhh... ale dziewucha z niej fantastyczna....z takim pozytywnym szmerglem w oku... ;P
  7. Helou... ja tak na szybko.... u nas nic a nic nowego.... śpimy, chrapiemy,jemy, biegamy i się czochramy.... a tak na marginesie to miałam dziś niezłą awanturę z taką jedną krową niebiańską, która " poczuła się w obowiązku" zwrócić mi uwagą na temat sprzątania psich pozostałości ;P (zaznaczam , że jeśli jest fizyczna możliwość tzn. kosz bądź coś śmietnikopodobne nie uchylam się) NATOMIAST przechodząc przez okolicę CAŁKOWICIE wymiecioną z jakichkolwiek pozostałości po śmietnikach, oczywiście Faleczek drogi nie omieszkał upstrzyć okolicy różnymi takimi :) ....jak na mnie to babsko ruszyło, jakbym co najmniej jej rodzinę wytruła!!! tłumaczę ( z początku dość grzecznie) , że nie mam gdzie tego wyrzucić, a pomieszczenia kontenerowe są zamknięte , do domu mam kilometr i nie będę tego tachać ze sobą... truła mi nad uchem ładnych parę minut, że ona ma dosyć takich ludzi, że to wstyd, że smród jej w "okna wlata" i w ogóle sobie nie życzy. Wkurzyłam się w końcu i zapytałam , czy w takim razie mi pomoże i czy mogą to wrzucić do jej kibla >:] a tak już na kompletnym marginesie czy zauważyliście , że gdy ktoś ma ci coś niemiłego do powiedzenia, to albo "czuje się w obowiązku poinformować " ? czy tylko ja ma takie jakieś przywidzenia? buźka kochane...
  8. Kochana Malibo wrzuć jedno z nich tu cobym mogła się pochwalic swym debiutem w roli bezgłowej istoty :P
  9. Witajcie cioteczki-cukiereczki ;) Faleczek ma drobne problemy żołądkowo-trawienne :( na razie jesteśmy na diecie ryżowo-kurczaczej.... pojutrze, w razie braku zmian - ponowna wizyta u vetki.... ALE psina nie traci humoru ani wigoru ;) dzis rano spotkaliśmy prześliczną sunieczkę spaniela - Falek się zakochał ;P ani trochę nie miał ochoty wracać do domu, ociągał się i odwracał.... ech ... ....co prawda pojemność jego psiego serducha na uroki i wdzięk pań jest ogromna ;)....
  10. http://demotywatory.pl/1221245/Pies a zobaczcie jeszcze to..... nic dodać nic ując....
  11. http://zuzannaslominska.fotosik.pl/ na razie daję spokój dogo bo mnie szlag trafi.... zdjęcia na stronce powyżej ;)
  12. czy ktoś dodaje przez fotosik? bo za nic nie chce mi przejść.... czy są jakieś limity co do wiellkości??? chorrrrera jasna :/
  13. malibo i wszyscy zainteresowani....:P jakbym nie odbierała czy w razie jakichś trudności z kontaktem podam gg...15559617..... a ze zdjęciami walczę ;)
  14. zaraz spróbujemy inaczej....
  15. znów się nie udaje,.... co do cholery trzeba zrobić żeby zamieścić zdjęcia!?! posiadać nadprzyrodzoną moc ???!!!
  16. Helou z poniedziałku... oficjalnie pozwalam sobie skopać tyłek..... takie malutkie usprawiedliwienie to to, że średnio mi strona chodzi :'( Faleczek się wycwanił i każdego wieczoru upierdliwie domaga się wejścia na łóżko-co by spać na miękkim ;) a jakby nie było malutki to on nie jest...i dodatkowo nie bardzo zwraca uwagę czy to po czym chodzi nie jest czasem którąś z moich kończyn bądź zwierzęciem ;P na spacerach ostatnio zapoznaliśmy parę miłych suczek-ale za natarczywość wobec nich został przez nie lekko skarcony ;) tak ogólnie to wobec psów i suk na ogół nie wykazuje agresji-o ile same nie są agresywne.... Bawił się ostatnio w dość sporej grupie psów i suk, mniejszych, większych, rasowych i kundlowatych-do psów podobnej wielkości podchodzi ostrożnie, ale z majtającym ogonem...do psiaków mniejszych podbiega od razu i chciałby się bawić, na co niestety muszę bardzo uważać-żeby ich nie zgniótł - zbyt entuzjastycznie do tego podchodzi i przez nieuwagę mógłby niechcący zrobić krzywdę... niestety nie ma wyczucia własnej siły i masy.... o czym świadczą siniaki na moich stopach i rękach ;) Przy zabawie pokazał, że również ma własną inwencję co do jej przebiegu...ciężko trochę opisać , jak to wygląda ale się postaram :) - gdy siedzę na kanapie, Faleczek podchodzi i zaczynam go tarmosić...wydaje przy tym bardzo dziwne dźwięki: to już nawet nie jest osiołek tylko skrzyżowanie tura z lwem ;P stojąc, kładzie łeb na moje stopy...ale tak jakby górą do dołu, że nosem dotyka prawie brzucha i bardzo mocno się ociera ...przy czym ja jestem zmuszona do ciągłego tarmoszenia :) jak się rozbawi to łapie mnie za stopy i cała procedura zaczyna się na nowo :) wiem, że opis skomplikowany, ale jeszcze dziwniej to wygląda ... jak mi się uda to wrzucę trochę zdjęć.... buźka
  17. Hm hm , zgłaszam się po okropecznie długiej nieobecności.... Mam nadzieję że wam się nie nudziło ;) Przepraszam że tak długo nie pisałam , usprawiedliwiam się okropecznymi przeżyciami.... Moja szczurzyca niestety pożegnała się ze mną.... OFICJALNIE I NA FORUM CHCĘ PODZIĘKOWAĆ DR DZIUBIŃSKIEJ Z MULTIWETU , dzięki której podejściu , odejscie mojej Fredzi przeżyłam jak zasmarkany pięciolatek, chlipając i bucząc ale przeżyłam z wdzięcznością za próby ratowania jej.... I później rozpaczliwe próby ratowania "fretka" znalezionego przez moją siostrę...Operacja się udała , przedwczoraj okazało się że w ciągu 20 minut nagle frecia pożegnała się ze światem, nikt nie wie dlaczego.... ech losie losie... Ale tak w ogóle to jest super :/ Faleczek faktycznie odzyskuje młodość.... jeszcze niestety trochę kuleje ale przy dłuższych spacerach , w związku z tym przerzuciliśmy się na krótsze ale częstsze ... i jakby trochie lepiej .... Wczoraj wieczorem zrobiliśmy sobie seans pielęgnacyjny ;)))) czesaliśmy się, odświeżaliśmy , smarowaliśmy... pomimo początkowych oporów i protestom Falek wie że ze mną nie wygra w tym temacie-co jak co ale na tę jego sierść to się uwzięłam ;P no i to ogonicho - już wiem dlaczego takie okropeczne było... Falek gdy się nudzi albo podsypia to mamle i iska sobie ogon co w efekcie prowadzi do zmechranego ogonka... Loleńka o 01.30 doszła do wniosku że pani poświęca zdecydowanie zbyt dużo czasu psiakowi a nie jej w proteście usiadła na Falku....a w zasadzie to się rozwaliła... ;))) jak znajdę kabel to się podłącze i prześlę ;) ubaw nieziemski ... a Faleczek chrapał dalej ;P Misiek skończył żywot w postaci pomarańczowo-brudnej szmatki ... ale jeszcze do mamlania się nadaje.... no i Faleczek skończył pracę którą rozpoczął Jacuś, polegającą na odłączeniu od siebie części posłania ;) :cool3:
  18. No witam wszystkich!!!! Falek powrócił do pełni sił, bardzo szybko zresztą... Vetka powiedziała ( po obejrzeniu szwów i pod dezaprobującym wzrokiem Faleczka) że ranka goi się bardzo ładnie, nie trzeba żadnych dodatkowych medykamentów a tak w ogóle to Falkowi ząbków (pomimo tego że troszkę pościeranych z powodu wieku) mógłby pozazdrościć niejeden młodszy pies.... Najwidoczniej musiał mieć go wcześniej delikatnie obruszonego czy zarysowanego i gdy w ferworze walki z kością źle złapał mogło mu polecieć dalej..... pojemnik rzeczywiście bardzo gustowny-ale o wiele bardziej praktyczny ;) wcześniej kocice uwielbiały siadać na worku jak na tronie i obserwować jak Falek sobie zajada....na co zresztą nie zwracał zbytnio uwagi .... nawet gdy wsadzały mu noski do michy... ;) ;) wczoraj był tak podekscytowany odwiedzinami że chodził i jojczył do 22 ;) malibo , gdybyście zostały 5 min dłużej usłyszałybyście jak klnie nasz Faleczek ;) ;) ;) bardzo dystyngowanie , basowo i z naciskiem na RRRRRR ;) jak macie jakieś pytania to oczywiście zadawajcie... po o tu jestem ;)))
  19. Faleczek Cudowny jest!!!- taki psi "dżempel" jak mówiła moja siostra jak była mniejsza na dżentelmenów ;) Co prawda za nachalność dostał po pysku od najmniejszej koteczki co najmniej ze dwa razy, ale to go nie odstrasza;) Łakomy jest strasznie , wczoraj pieski dostały na deser po plasterku sera żółtego, to chodził chyba z pół godziny i patrzył czy Fionka nic nie zostawiła ;) I nigdy nie uwierzę w to że Faleczek ma problemy z jedzeniem i grymasi - bzduuuuura!!!!! W nocy lubi sobie pochodzić....i powęszyć... dziś rano obudził mnie wsadzając potwornie zimny i mokry nochalek w ucho i sapał ;))) w życiu nic mnie szybciej nie poderwało z łóżka ;)))
  20. Helou!!! Hi hi hi najpierw musisz przyjechać ;)))) na co zresztą czekam, to zobaczysz ;) Jacuś ostatnio pokazał, że ma jeszcze jedno upodobanie...wyrzucił suche jedzonko z michy i z lubością pogryzł kompletnie miskę...ech....długa droga przed nami ale Jacuś stara się jak może...muszę postawić metalowe.... Wczoraj podałam mu pierwszy raz kaszę z warzywkami i mięsem.... moja Fionka przepada za nią, ale nie wiedziałam jak Jacuś zareaguje-rąbał aż miło....i już się nauczył które miski są jego a które które kotów. Rano podszedł i obudził mnie z rozmachem wymył mi twarz jęzorem ;) prysznic niepotrzebny ;) wpakował mi się do łożka, żeby się pieścić....lubi spać na łóżku ale cały czas jest mu za gorącoi przechodzi na swoje posłanie natomiast rano jak już wszyscy wstaniemy to jest po prostu szaleństwo. Tak w ogóle to mamy pewien schemat dnia, który czasami odbiega od ustalonego trybu: wstajemy (WSZYSCY, bo jak tylko otworzę oczy to mam na głowie -dosłownie- koty, Fionę na brzuchu a Jacusia na nogach) ok. 8-9 , zwierzątka najpierw domagają się uwagi i pieszczot, później się myjemy (psy i koty koniecznie muszą asystować w łazience, która pomieści zaledwie Jacusia, koty na ubikacji i w zlewie a psy obok;) ) jemy śniadanko i pani pije kawę ;) wychodzimy na 40 minutowy bądź godzinny spacer na poprawę trawienia ;) w zależności od moich zasobów czasowychi temperatury... wracamy i następuje chwila dla debila czyli szalone zabawy w przeciąganie i rozpruwanie miśków ;) okraszone szczekaniem i tarzaniem na tapczanie. wychodzę do pracy ( chowając po drodze co bardziej wartościowe rzeczy-ostatnio zjadł pusty segregator) wracam i zaczynam sprzątać ;) robimy obiad i jemy.... znów wychodzimy na spacerek-schemat identyczny jak rano.... wracamy i psy zapadają w drzemkę...zabawa później ;) albo idziemy do znajomych albo oni nas odwiedzają, wszystkie zwierzaki szaleją i domagają się uwagi oraz pogłasków ;) kolacja, spacer i lulu ;) w tzw. międzyczasie dzieją się również rzeczy niekoniecznie zaprogramowane ehhh.... jak mi się uda to dodam jeszcze zdjęcie naszej drzemki, które zrobił mój ukochany mężczyzna.... pozdrawiam
  21. Witam ponownie....małe problemy z internetem były... Przekazuję nowe info: Jacuś potrafi otwierać sobie drzwi... dowiedziałam sie o tym wczoraj wychodząc do śmietnika....ponieważ w moim bloku są kraty izolujące mieszkania od klatki schodowej,wchodząc z powrotem zobaczyłam 4 czworonogi siedzące rządkiem przy kracie-szkoda że nie miałam telefonu bo widok był cudny: dwa koty i dwa psy siedzące łapa w łapę... Wieczorem byliśmy na spacerze, Jacek spotkał sunieczkę z sąsiedniego bloku...takiego szaleństwa jeszcze nie widziałam, a ponieważ gabarytowo byli podobni to bitwa była wyrównana ;) po 40 min szalonych skoków i galopów po śniegu Jacuś mając juz kompletnie dosyć usiłował się schować przed Majką (tą sąsiadką z ADHD ;) chowając pysk i głowę w zaspy śnieżne... po chwili odpoczynku wszystko zaczęło sie od nowa ;) przemarzłam strasznie, czego po psach raczej nie było widać ;))) WAŻNE: Jacuś został pierwszy raz spuszczony ze smyczy-zaryzykowałam, wiem.....i powiem szczerze, że w życiu nie widziałam tak słuchającego się psa, odbiega na góra 15 metrów i ogląda się czy wszystko w porządku, jeśli są jakieś psy , nie biegnie do nich jak ta moja ruda wariatka, na gwizdnięcie (JEDNO!!!!!) wraca i oczekuje pochwał , czego oczywiście nie szczędzę.... Tak sprytnego psa jeszcze nie spotkałam, po powrocie do domu z pracy dnia wcześniejszego( gdy pierwszy raz został sam na dłużej niż godzina) szczerze mówiąc oczekiwałam co najmniej wybebeszonej kanapy ;)))) Nie ruszył nic oprócz takiego specyficznego woreczka z siatki (orginalne przeznaczenie na buteki do wody-podwieszenie do plecaka czy czegoś takiego) zamykanego na sznureczek z przesuwanym klipsem w którym teraz są różne akcesoria do telefonów-ładowarki , słuchawki i takie tam.... nie dość że jakimś cudem otworzył to sobie, to powyciągał wszystko i dumnie położył na kanapie...tak po prostu... przecierałam oczy ze zdumnienia bo nie było nawet ryski...a sprawdzałam wszystko dwa razy żeby się upewnić....pewnie uzył zapasowych rąk ;)))) co by tu jeszcze dopisać.... ach tak, przy zabawie z człowiekiem już się bardziej ośmiela...kotłując się ze mną na łóżku z radości leżąc na pleckach macha łapami w górze i delikatnie łapie moją rękę.... ech...na razie z nowości to chyba wszystko .... na następnej lekcji będziemy się uczyć malować ;))) bo asystować już lubi ;))) aaaa i jeszcze jedno, i chyba jedna z tych rzeczy które najbardziej cenię w wychowaniu psa : JACEK NIE ŻEBRŻE!!!! niezależenie czy jem przy stole czy łapię coś na szybko w łóżku, nic , zero, null, nada!!!! genialne!!! fakt, przy przygotowywaniu w kuchni siedzi i patrzy ale tylko tyle.... troszkę się rozpisałam, ale to i tak niewiele wobec tego co musiała wysłuchać moja koleżanka (matka pierwszego dzidziusia, którego poznał Jacuś), która po naszym wspólnym spacerze wtóruje mi w zachwytach nad Jackiem, co niestety musi znosić jej biedny mąż, któremu notabene, Jacek też się podoba ale jest dużo oszczędniejszy w słowach.... ;)))) o matko już kończę.... pozdrowionka dla wszystkich, którzy kibicują Jacusiowi ;))))
  22. ochhh drobny problem z netem.... Jacuś jest u mnie i bawimy się świetnie :) ;) zaczyna się powoli uczyć "dawania pysia" ;) czyli przytykania tą foczą mordką do policzka ;) idzie mu coraz lepiej ;)))) Łakomy jest strasznie ;)))) ostatnio dostali obydwoje takie kości prasowane....męczył się ze 3 godziny ale dał radę:) najbardziej lubi tchawice ale niestety za szybko mu to idzie.... dziś został pierwszy raz sam na dłużej .... ostatnio trenowalismy zostawanie na krótszy czas, najpierw 5, 10 , 20 min i nie było problemu...no może oprócz skotłowanego łóżka, na którym rezydują obydwa psy ;))) Kolejny raport jutro , proszę państwa ;))))
×
×
  • Create New...