-
Posts
496 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Majki1510
-
Błagał o pomoc na środku ulicy Felix JUŻ SZCZĘŚLIWY W DS
Majki1510 replied to Temida's topic in Już w nowym domu
[B][COLOR="red"]przepraszam za offa ale sprawa bardzo pilna!!! [url]http://www.dogomania.pl/threads/175599-Pozwolimy-na-uA-pienie[/url][/COLOR][/B] -
[quote name='ocelot']Łapa nie wymaga konsultacji!!! Boleć go nie boli, wada wrodzona. Można ją amputować ale chyba nie ma sensu? [/QUOTE] Tutusiek też był do uśpienia!!! Też wyglądało to masakrycznie. Pamiętasz przecież! Ja bym jednak obstawiała przy konsultacji z doktorkiem (wiem że go nie widziałam, nie znam się poza tym kompletnie na ortopedii psiej:oops:), ale spróbować nie zaszkodzi. My z Ania możemy się z nim wybrać ale dopiero po świętach :-( Bo i z kaską nie najlepiej.:-(
-
a Keina go oglądał? Można sobie wypożyczyć psa ze schroniska, tak żeby mu zrobić konsultację ze specjalistą??
-
aha w pierwszej chwili myślałam że po prostu nie urosła z jakiegoś tam powodu. a próbowałaś mu ją "rozciągnąć"??
-
piękny i kochany i strasznie biedniutki... Masz jeszcze jakieś inne zdjęcia (nie bardzo widać co z tą łapką), ona jest taka malutka i chudziutka, czy tak powyginana?? Warto skonsultować się z Dr Masztakiem, Tutkowi pomógł, więc może i Bidkowi pomoże. W każdym razie warto spróbować.
-
ten link Ocelotku nie działa... chyba że mi znowu coś szwankuje
-
Zębiska szczerzą i to bardzo - w zabawie;) czasem niezbędna jest jednak Aniowa interwencja - bo Tutek umiaru nie zna! ;)
-
[quote name='Asior']ja tylko nie rozumiem jak on mógł się tak zmienić.. kolor był szary teraz rudy :roll:[/QUOTE] wiele zależy od światła, zdjęcia nie oddają jego kolorku:-( wg mnie jest mix kolorów szary z beżem
-
ale to tylko przykład, poza tym on po schodach prawie latał, oczywiście jeżeli miał na to ochotę;), jeśli nie to dostawał progofobii, zaparł się i koniec, wiec na rączki i hop po schodkach.
-
nie wiem, ale u mnie to go chyba ktoś podmienił...:niewiem: Wczoraj znowu był takim Tutunio - przytulaczko - kochaczkiem:loveu: Ania ma na niego świetny wpływ, po pierwsze nie lituje się nad nim tak jak ja, np. Tutek nie chciał zejść po schodach - u nas był znoszony na rękach, Ania go szarpnie i Tutucha ochoty nagle nabiera. Temu psu jest potrzebna osoba zdecydowana, twarda i konsekwentna - ja się kompletnie nie nadawałam. Nie liczę strachu przed nim. Mam nadzieje że szybko domeczek znajdzie. Jest piękny, mądry (Babcia do tej pory się nadziwić nie może jaki on inteligentny, jak łapkę podawał, itp.) :multi:
-
[quote name='NusiaiJa']he he Ja absotutnie nie miałam nic takiego na myśli, nie obawiam się, że Majka mu coś robi raczej na odwrót, że on Majce ;):evil_lol: ------------ A Amiś się Majce podoba??? ------------ poproszę jeszcze o towje dane do przelewu - bo mam dla Cieibe pieniązki + adres do przesyłki za książki z Amisiowo-Korowego bazarku[/QUOTE] Amiś też jest kochaczkiem - jak każdy piesek. Piękny i do przytulania. Co do Tutuchny - to zabierze go Ania, bo tak będzie najlepiej dla wszystkich (nie wiem tylko co na to Tymonek powie??)Bo u nas już Tutuśka wszyscy kochają, bo inaczej się przecież nie da! I skoro należy go oddać w lepsze ręce to im szybciej tym lepiej dla malucha (no i dla nas nie ukrywam też). Ja nawet nie wiedziałam że tak szybko można się przywiazać i pokochać taką psią niuńkę.
-
popłakałam się bardzo ale chyba tak prawda
-
właśnie chyba największy problem jest w jego domniemanej rasie, bo gdyby to był kundelek to podejrzewam że bym się tego nie przestraszyła, chociaż domniemać sobie można... ja zaczynam myśleć co będzie jak dorośnie płciowo, będzie duży i silny i wtedy zacznie pokazywać nerwy i chęć dominacji. Buczę i buczę od wczoraj i nie wiem co dla niego najlepsze. Myślałam że dużo miłości, dobre jedzonko, ciepłe spanko i już będzie ok.
-
nie wiem, też się nad tym zastanawiam... chce dla Tutka jak najlepiej, nawet przez chwilę nie pomyślałam że już od początku będzie taki problem. wstyd się przyznać, ale boję się go coraz bardziej, bo każda próba oswojenia się z jego "napadami" wypada coraz gorzej. A staram się bardzo oswoić z nim i pokazać że się nie boję... ale on chyba czuje lepiej
-
a ja wczoraj u weta poległam... Tutek dostał napadu warczenia, szczekania, rzucania się i po prostu się go wystraszyłam...i nie utrzymałam go. Wiem jak to brzmi bać się szczeniaka. Ale tak chyba to wygląda. Wczoraj skoczył na dziecko (niekoniecznie z chęcią zabawy, choć nie wiem bo mnie nie było wtedy w domu) i moja mama, która zajmuje się Kubą, nosiła go na rękach żeby odizolować od psa. Wet stwierdził zapalenie skóry (Tutuś jest bardzo wrażliwy) najprawdopodobniej od gipsu lub karmy. Dał szamponik i trzeba się kąpać. Reszta ok. Po wizycie, już w domku, chciałam obejrzeć mu brzuszek i pachwinki i znowu zaczął warczeć. Tyle że już nie tylko warczeć z sygnałem nie chce ale jakoś tak dziwnie zaczął się rzucać. Wiem że powinnam go utrzymać przy podłodze, ale się go bałam i dobrze że była Ania, bo ja się wycofałam. Może najlepiej jak pojawi się Ania to opisze wczorajszą sytuację bardziej zrozumiale.
-
co to TTB?? (nadal się uczę i wielu rzeczy nie wiem)
-
:cool3: sama moze upiekę :evil_lol: A tak poważnie nie orientujesz się ile moze kosztować takie spotkanko??
-
:evil_lol:Tak ten o ktorym rozmawiałyście z Anią. Spróbować nie zaszkodzi. Ma wpaść do nas na kawkę na razie poobserwować psiuńka. Tylko nie zapytałam ile mnie ta kawka będzie kosztować??
-
Dziś wieczorem jadę z Maluchem do weta, tak dla sprawdzenia. Chociaż przed chwilą byłam w domu i "pomordowałam" Tutusiowe łapki i nie było reakcji negatywnej - odsłonił brzuszek i taaaaaaaaak się fajnie bawimy, ale sprawdzić nie zaszkodzi.Tylko oczywiście mały leniuch nie chce wychodzić na dwór, zapiera sie łapkami o próg i ani kroku dalej. Wcześniej pomagało przywołanie i klepnięcie w nogę (na kuckach - bo na stojąco nie słucha), dziś nawet smakołyk go z domu nie wyciągnął. Dopiero musiałam wziąć Tutka na ręce i wystawić za drzwi. Ale nie było warczenia i naszła go nagła ochota na bieganie po schodach. Czy pies może być takim leniwcem i śpiochem?? A na piątek wstępnie umówiłam się z trenerem, ma nas odwiedzić w domku i zobaczyć jak psiunia reaguje.
-
Super ja też jestem za spokojem!
-
[quote name='Asior']wg mnie to aż nieprawdopodobne, żeby takie maleństwo już okazywało agresję... ja bym mimo jego warczenia huknęła na niego stanowczo i zrobiła to co zamierzałam czyli np wytarła mu te łapy. Jesli teraz po jego warknięciu się wycofujecie, on sobie zakoduje, ze jak warczy to wy robicie po jego myśli.. Niewiem jak jest w przypadku psów, ale w przypadku bardzo niegrzecznych fretek, z objawami agresji, brało się je za kark i przeciągało kawałek pop dywanie ( od razu uprzedzam nie szorowało się nimi jakoś agresywnie podłogi, tylko kawałek ciągnęło się po dywanie trzymając fretkę za kark).[B] Tak matki uczyły młode pokory, i to naprawdę skutkowało[/B].. Wiadomo, ze nie będziecie takiego kloka ciągnęli po podłodze :D, ale można by go próbować chwycić za kark i spacyfikować przyciągając do ziemi ( w razie jakiejś naprawdę dużej agresji czy próby ugryzienia.. Jeśli tylko warczy ja bym po prostu krzyknęła NIE WOLNO!! Co o tym sądzą dziołchy co mają swoje asty w domu???[/QUOTE] DZIĘKI! W końcu ktoś widzi mój problem staramy się mu pokazać że w ogóle nas to nie rusza, on warczy ja dalej robię swoje, no i mówię stanowczo że nie wolno warczeć, lub spokój. Na razie nie próbuje gryźć ( w nerwach bo zabawa sie nie liczy w tej kwestii) Ale na początku warczał tylko jak był wyrywany ze snu (np. musiałam wyjać go z samochodu), a od wczoraj warczał pare razy jak chcieliśmy zrobić coś co mu nie pasowało (wytarcie łapek, spacer) Oczywiście mu nie ustępujemy, ale boję się że jeśli teraz czegoś mądrego nie zrobię żeby mu to wybić z łepka to potem moze byc za późno. Stąd właśnie prośba o konstruktywne sugestie.
-
[quote name='obraczus87']Ponadto nienawidzę tłumaczenia - sorry ale mam dziecko tralalalala.... a ja mam kota w głowie, dwie roboty, uczelnie, wolontariat, swoje życie i swoje zajęcia.. Ponadto tysiąc innych spraw, kilkanaście innych psów, którymi trzeba się zająć. Nie widziałam na wątku informacji, że brak infromacji jest spowodowany brakiem czasu itd. Trzeba było podac numer telefonu, zadzwoniłabym i ja bym zdała relację na wątku. Pamiętajcie, że każdy z nas ma swoje życie, swoich tysiąc zajęc i takie tłumaczenie się do mnie nie przemawia..[/QUOTE] Przecież przeprosiłam za cisze??? Musisz się jeszcze wyżyć?? Proszę bardzo. Cieszę się że tak pomagasz. Ja nigdy nie miałam psa i ten jest dla mnie nie lada wyzwaniem, dwie noce nie śpie bo psina mało je - i jakoś taki dziwny - okazuje się że go brzuszek boli - ty pewnie wiesz od razu, ja dopiero się uczę i nie mam pojęcia co się moze dziać. Zamiast wrzucać takie teksty "mam kota w głowie tralalalaa" siedzę na telefonie z wet, w ksiażkach i myślę jak mu pomóc. Bezsensem jest takie tłumaczenie dla Ciebie - tej która wie wszystko i jest idealnie zorganizowana (tyle rzeczy musisz pogodzić) ode mnie która jestem przeciwieństwem tego wszystkiego. Tylko następnym razem najpierw pomyśl troszeczkę o innych,
-
[quote name='obraczus87']Ponadto nienawidzę tłumaczenia - sorry ale mam dziecko tralalalala.... a ja mam kota w głowie, dwie roboty, uczelnie, wolontariat, swoje życie i swoje zajęcia.. Ponadto tysiąc innych spraw, kilkanaście innych psów, którymi trzeba się zająć. Nie widziałam na wątku informacji, że brak infromacji jest spowodowany brakiem czasu itd. Trzeba było podac numer telefonu, zadzwoniłabym i ja bym zdała relację na wątku. Pamiętajcie, że każdy z nas ma swoje życie, swoich tysiąc zajęc i takie tłumaczenie się do mnie nie przemawia..[/QUOTE] Przecież przeprosiłam za cisze??? Musisz się jeszcze wyżyć?? Proszę bardzo. Cieszę się że tak pomagasz. Ja nigdy nie miałam psa i ten jest dla mnie nie lada wyzwaniem, dwie noce nie śpie bo psina mało je - i jakoś taki dziwny - okazuje się że go brzuszek boli - ty pewnie wiesz od razu, ja dopiero się uczę i nie mam pojęcia co się moze dziać. Zamiast wrzucać takie teksty "mam kota w głowie tralalalaa" siedzę na telefonie z wet, w ksiażkach i myślę jak mu pomóc. Bezsensem jest takie tłumaczenie dla Ciebie - tej która wie wszystko i jest idealnie zorganizowana (tyle rzeczy musisz pogodzić) ode mnie która jestem przeciwieństwem tego wszystkiego. Tylko następnym razem najpierw pomyśl troszeczkę o innych,
-
ja wiem, dlatego przepraszam za ciszę, ale ania ma remont nie daje rady, ja mam psa i dziecko za którymi cały dzień biegiem, i po prostu nie było kiedy, ale co się odwlecze to nie uciecze Jestem na etapie uczenia tutka czystości i posłuszeństwa i to mi zabira cały czas. poza tym pracuję i nie raz nie mam czasu na wejście na dogo mimo iż bardzo bym chciała - wiem że każda z Was jest ciekawa jego losu, bo każda jest wrażliwa na krzywdę i bardzo pomagacie psim bidkom, ale nie potzreba w to wkkładać tylu nerwów ŻADNA Z NAS NIE CHCIAŁA ZAROBIĆ NA NIESZCZĘSCIU TUTKA I POMOCY DOBRYCH LUDZI Żadna chwała ci za to nie jest potrzebna, bo to nie pierwszy i nie ostatnie psinka której pomogłam
-
Cześć! Zamieszanie pewnie przeze mnie - Tutka wzięłam w piątek po wielkich namowach reszty domowników - oni nie bardzo chcieli bo mamy malutkie (dwu letnie) dziecko w domku i trochę strach. Piesek podczas leczenia był u Ani i w trakcie poszukiwałyśmy mu domku. Jednak nie sposób się w nim nie zakochać, i dlatego podjęłam decyzję że muszę go wziąć - tyle się maluch wycierpiał i chciałam żeby resztę życia miał spokojną. Leczenie finansowałam ja, bezinteresownie. Leczyłyśmy taką psia bidkę by miała szanse na normalne życie. Skąd tyle pretensji nie wiem. Tutek od soboty - kiedy się już poczuł pewnie i zadomowił zaczął pokazywać nerwy. Warczy, gdy jest coś nie po jego myśli. Mamy problem przy wyjęciu go z samochodu - bo śpi, łapek mój mąż mu nie wytrze bo piesek nie chce i warczy, dziś rano brałam do na spacer i znowu nerwy. Zauważyłam że dzieje się tak, gdy próbujemy go podnieść. Ale nie za każdym razem tylko wtedy gdy ona nie ma na to ochoty. Bawi się ładnie, nie przejawia nerwów w zabawie, mogę go "męczyć" - oglądał łapki, pyszczek od środka, uszka, dupkę i nic mu nie przeszkadza. Nie wiem czy to kwestia jeszcze nie do końca zdrowych łapek - może czasem po prostu źle się go złapie i piesek czując ból warczy, czy może są to początki agresji. Dziś właśnie szukam behawiorysty w okolicy (ew. trenera), bo ktoś musi go obejrzeć. Strach zostawić dziecko samo z psem bo na razie warczy czasem, ale nie wiadomo co będzie potem. Kuba ma świetna podejście do Tutka - wychował się z psami Ani, więc to nie tu tkwi problem, zresztą Tutek na niego nie warczy jak na razie. Potrzebuję pilnie informacji o specjalistach, ewentualnie co mamy robić?? Zdjęcia wkleję jak się nauczę....