Jump to content
Dogomania

kora78

Members
  • Posts

    26249
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kora78

  1. bo tamte 2 sa rodzicow, a on szuka dla siebie. ma gospodarstw 4 numery dalej od rodzicow. tam sie bedzie wprowadzal i docelowo tam mialaby byc Liza. wyslalam maila z zapytaniem o to zywienie, o gotowanie ryzu z watrobami, zoladkami, itp. na razie cisza. ja bym tam sama na wizyte musiala jechac, nie wiem,czy jechac, zeby zobaczyc na oczy, czy odpuscic.
  2. Samo dziwienie sie w przypadku tych kotow nie pomoze :)
  3. a to nowosc. kto by pomyslal... moze ją dzieci dokarmialy kiedys.
  4. dostalam jeszcze odp. ale wyslalam na pm do kizi. tylko to zywienie mi nie pasuje... ale to moze da sie urobic?? oglosilam Azę na: adopcjapsa doadopcji i morusek cafeanimal tablica gumtree kokosy cwirek petsy petworld kupiepsa pajeczyna ojej owi olx lento top-ogloszenia
  5. ale gruba baba wciaz :)
  6. [quote name='Zofia.Sasza']To tak ci na przyszłość doradzę... Zamiast odwozić kocięta do schroniska - po prostu je uśpij. Umrą szybko, a nie w męczarniach. Kocięta w schronie nie maja praktycznie żadnych szans. Swoją drogą, ciekawe jaka byłaby reakcja, gdyby ktoś odwiózł do schroniska znalezionego psa? No ale to są TYLKO koty... :([/QUOTE] [quote name='kla.uduska']No tak, w schronie to mają przeogromną szansę na nowy dom. ludzie drzwiami i oknami walą, a przepełnienia i wyciąganie z nich zwierzaków, to tylko nasze "widzimisię" <roll eyes>.. można było poogłaszać*na gumtree, olx i innych portalach, spróbować poszukać im domów, choć półdzikie to raczej kiepskie perspektywy. dt byłoby najlepsze, ale ciężko jest je ogarnąć*w kilka dni, bo mamy wszyscy przepełnienie teraz..[/QUOTE] [quote name='Zofia.Sasza']Watek na miau założono po 5 dniach od tego tutaj. Nie daliście w ogóle czasu na pomoc...[/QUOTE] [quote name='Luna007']no tak ten cholerny czas.....najgorsze, że to wakacje i wyjazdy i...........................................[/QUOTE] Odwiezieniu kociakow do schroniska bylo dla nich ratunkiem. Przypominam, ze po 2 dniach od mojego wylapania ich wracal wlasciciel dzialki, na ktorej onie mieszkaly, ktory ma opinie mordercy zwierzat, bo topil juz psy i koty. Sorry, ze wolalam dac im szanse, ile tylko moglam, u siebie, u babci i w schronie, a nie pozwolic, by zostaly utopione. Akurat u nas w schronie jest bardzo duzo adopcji kotow, zwlaszcza malutkich. Co wekend idzie po kilka kotow. Nasza kociarnia jest wyremontowana w kafelkach. koty maja czesc wewn i zew (szer 2m i dl okolo 6m, prawda kizimizi?). Caly czas w miskach maja suche, dostaja tez puszki. Maja kuwety ze zwirkiem. Maja drapaki, rozne takie konstrukcje z koszykami na podwyzszeniach (sa w zoologikach, nie wiem, jak to sie nazywa). Sa kastrowane i sie nie rozmnazaja. Czesc zewn woliery jest z kraty, oslonietej dodatkowo pleksa z 2 stron i mur budynku z trzeciej. Zadaszony. A kotow idzie tam o wiele wiecej, niz psow. Sama bylan nie jeden raz swiadkiem. Dlatego mialam podstawy sadzic, ze chwila moment i one juz domki beda mialy. Ze nie zdaza sie zarazic, a jak juz to ds bedzie je leczyl. Cholerny czas... to wyjazd, przygotowania, zagubienie telefonu, chore moje osobiste papugi(przepraszam,ze byly dla mnie wazniejsze...), matka kociat w klatce po sterylce, za ktora sama zaplacilam i sama zalatwialam, kocice dogladalam, remont i sajgon w domu, male dziecko i tz, ktory nienawidzi zwierzat. To malo? Ale tak, ja jestem zla, ze je odwiozlam do schronu, ja je zabilam ta decyzja... Lepiej, zeby sasiad je utopil... A teraz o kotkach. Dobre wiesci :) 2 z nich juz maja domy :) Jeden czarno bialy- kociczka, ta najlagodniejsza domek pierwsza znalazla. W pierwszy wekend. Dostane nr tel do tej pani, jak pojade w sob do schronu, to zadzwonie i pogadam. Pani bardzo fajna ponoc, nie bala sie dzikości kotka. Drugi kotek czarno bialy tez poszedl, kilka dni pozniej. Ale ta pani juz nie pozwolila przekazywac jej nr tel. wiec sie nie dowiemy, jak trafil. Trzeci kotek, najbardziej bialy...Wylazi z woliery i lazi po okolicy. Wraca, by sie najesc i znow ucieka sobie w swiat. nie daje sie dotknac, zlapac. Moze uda mi sie go zobaczyc w te sobote, czyli jutro. wiec, jesli ktos moze 1 kotka na dt wziasc to moze uda sie go zlapac i na dt wyslac.
  7. Z Denisem przeciez nie wiadomo, jak bylo, bo nikt obiektywnie nie mogl nam informacji dostarczyc. Obiektywnie i systematycznie. wiec nie jest tak, ze jemu sie teraz nie wiadomo, jak poprawilo. ze tak nagle cudownie sie zmienil. Sadze, ze w 2 dni sie nie zmienil. Sadze, ze denis zawsze taki byl, tylko my tutaj mielismy nieadekwatny obraz jego charakteru i zachowania. Bo przeciez nikt go nie wozil autem, nie prowadzil na smyczy. Mielismy info tylko z jego zachowania w kojcu wobec innych psow. I o chorobach uszu i oczu. I tyle. To, czego sie dowiadujemy o zachowaniu i charakterze Denisa, to nasze rzeczywiste pierwsze informacje o nim. To nie cudowna metamorfoza w ciagu 2 dni. Wlasnie dlatego chodzilo o to, by Denisa wyciagnac ze schroniska, by miec wreszcie realne informacje o nim. a przy okazji pomagamy leczac i dajac mu mozliwosc czekac na wyleczenie i ds w normalniejszych warunkach (bo calkiem normalne beda dopiero te w ds, na kanapie, jako jedyny, ukochany pupilek). No to Denisku zdrowiej nam i pokazuj, ze jestes fajnym psem, bo nim byles odkad sie urodziles :)
  8. no wlasnie, dobra mysl. to bylby czwartek, za tydzien rowno. po obiedzie. i w pn rano odbior. dzis mial byc jeden chlopak w gazecie i cisza :(
  9. Rufi ogloszony na: adopcjapsa doadopcji i morusek cafeanimal pajeczyna psy.pl psy.elk przygarnijzwierzaka tablica kokosy cwirek gumtre- nie chce wejsc ojej owi olx lento pineska petsy petworld kupiepsa 20. e-zwierzak
  10. dzwonilam dzis wieczorkiem, ale nie odbierano tel. napisalam sms z zapytaniem. mialam polaczenie z tego nr, ale jakies halasy i szurania, pewnie sie tel niechcaco wlaczyl panstwu
  11. [quote name='monika083']podniose chlopakow, Kora,przeslij mi prosze nr konta, bo nie moge juz znalezc.Chcialabym podtrzymac moja deklaracje (10zl) przez kolejne 6 msc.[/QUOTE] dziekujemy bardzo :) zaraz podsylam.
  12. odp Tak myślę Lizę wezmę żeby się tam nie smutała ;). Karmimy je 2 razy dziennie rano i wieczorem (z rana zależy czy jeszcze w miskach/garkach nie mają czy mają) suchą karmą, moczonym chlebem, czasem puszkę i raz na jakiś czas dostają kości z łopatki no i oczywiście mają wodę. Bolek lata za stodoła cała noc i w święta (kiedy nie ma potrzeby by brama była otwarta) Rysio jako że wielkie bydle a i trochę szczeniak jeszcze to się upina za obroże na takim długim łancuchu ( z 3 metry) pod stodoła (za dnia, a potem jak by chciał polatać to puszcza się na ogród), ale to dlatego żeby nie poleciał i kogoś nie przywalił do ziemi (ja ma 185cm / 100kg i mnie wywali jednym skokiem) bo to może komuś krzywde zrobić albo i sobie też. Kontakt psy mają, chodzi się koło nich, ilekroć się idzie koło kojca pogłaska się, "pogada". Buda murowana znaczy iż z cegieł ocieplona styropianem, ale zawsze mogę w byłej chlewni, sala tam jest prawie bankietowa wyścielić 2 wiązki słomy to by miała też wygodnie, budynek oczywiście wysprzatany zaraz po likwidacji hodowli 5 lat temu. Jak wcześniej wspomniałem jeszcze nie wymurowałem budy w DOCELOWYM więc ta chlewnia jest alternatywą a kojec jej mogę zrobić na wymiar elegancki, jakie wymiary by Pani proponowała co by było wygodnie psu? Małych dzieci nie mam ;) przynajmniej nic o tym nie wiem. O stosunku rodziców do sterylizacji nic nie wiem, zresztą pies będzie mój i przeze mnie utrzymywany a sterylizacja - ot nie będzie problemów z szczeniakami. Doktor weterynaryji mieszka w sąsiedztwie tak do 15 minut wolnym krokiem a jak będzie trzeba przyjedzie. Gdyby była Pani taka miła i znalazła kogoś było by super ;) Podjechać psa chyba nie będzie problemu. Obroża, smycz jest gorzej z kagańcem ale myślę że jej kiełbasy kawałek zprezentuje to zyskam tym jej serdeczny afekt i da mi pokój
  13. odp mam taka. plus linka masz na pm do wygladu tego gospodarstwa, jakie pan ma mapce w googlemaps zaznaczyl mi i wyslal. Problem kur jest tylko w "tymczasowym" gospodartswie moich rodziców (1-go Maja 42), ale taki problem to nie problem psa się na ogród wypuszczało dopiero wieczorem do rana (w planach ukrucenie rządzenia się tam kur w dzień poprzez zabudowanie od góry siatką) , ale jak mu kura weszła do klatki to smacznego życzliśmy (jak głupia to jej problem) i tyle bo w "docelowym" dla psa gospodarstwie (1-go Maja 42) nie ma ani kur ani kotów (chyba że przychodne) tam w sumie w ogóle nie ma żadnych zwierząt opórcz przylatujących czasem gołabków. Jak na tej mapce widać jest to spory obszar plus można z psem wyjśc w pole (własnośc mojego ojca). Ja psu nie wróg jak będzie grzeczny to po domu też będzie chodził :). A jeśli chodzi o kogoś to ze Świdnicy można spokojnie dojechać autobusem za 4 zł (bilet normalny) lub promocyjnie (kursy po 2 zł ale to muszę sprawdzić które bo rozkład w domu zostawiłem) autobusy jezdzą cały dzień do 23 z czymś z przystanku naprzeciw restauracji Turysta, a ogóle za bilet mogę zwrócić więc chybanie ma problemu?
  14. to nie mow mojemu tzowi! bo on zaraz by kupil jakiegos gadzeta nowego, jakby malo mial! dla zabawy, skoro tanie, na tydzien i pozniej by sprzedal. wciaz gamon tak robi :(
  15. kontakt na te chwile na maila i nr tel 606 517 135 ale za pare dni sie zmieni. wyslalam Rufiego do pana szukajacego stroza na gospodarstwie, buda, kjec, ale chodzenie luzem. Panu sie spodobala inna sunia. ja londynski bojownik! a gdzie tam! meza na Ciebie nasle!! :D
  16. mam odp od pana Zdjęcia bardzo śliczne. Buda murowana z dosc sporym kojcem wyłozonym w polowie cegłami a w drugiej czesci wylany jest beton (i wyjsciem na ogród w którym jednak za dnia panują niepodzielnie kury, ale tylko dla tego ze skurkowane podlatują od kurnika) Ostala sie to po Arze - 10 letniej czarnej suni - owczarku niemieckim która niedawno zdechła (zresztą historia "obiektu" jest dłuższa i już za mojego dzieciństwa tam psy mieszkały np Ara ale nie ta wyzej wspomniana tylko jej daleka starsza krewniaczka, mam też kundelka imieniem Bolek i bernardyno-kaukaza Barrego zwanego Ryśkiem) ale docelowo planuje zrobić kojec z budą dostawioną do muru w drugim gospodarstwie (tym co ma ok 60 arów), tam jest płot, brama (nawet 2) i stawik meljoracyjny ( który w planach ma być ogrodzony lub zasypany - mój ojciec musi się zdecydować, w każdym razie jak będzie pies to go nawet prowizorycznie zagrodze). O ile nie będzie potrzeby trzymać bram otwartych (dojazd do pola) to by piesek biegał luzem na zdrowie. W ogóle to jest ni miasto ni wieś - koncowa częsci ulicy 1-go Maja w Jaworzynie Śląskiej (wzdłuż nieruchomości jest droga w odległosci ok 5 metrów a za drogą tory kolejowe). Rodzina ogóllnie posiada koty sztuk 5 ale tylko Euler jest na tyle bezczelny by pójść się miziać do psa np Rysia (ba nawet do krowy chodził po czym miał z futra wylizany bok). Jeśli by była taka potrzeba to zapraszam można przyjechać i zobaczyć gdzie i co. Z opisów jakie Pani mi przysłała najbardziej pasowała by Liza z racji tego iż może po udawać :).A jeszcze mam pytanie - ile kosztuja adopcja?
  17. no i te wyslalam. mase fot. mam odp. Zdjęcia bardzo śliczne. Buda murowana z dosc sporym kojcem wyłozonym w polowie cegłami a w drugiej czesci wylany jest beton (i wyjsciem na ogród w którym jednak za dnia panują niepodzielnie kury, ale tylko dla tego ze skurkowane podlatują od kurnika) Ostala sie to po Arze - 10 letniej czarnej suni - owczarku niemieckim która niedawno zdechła (zresztą historia "obiektu" jest dłuższa i już za mojego dzieciństwa tam psy mieszkały np Ara ale nie ta wyzej wspomniana tylko jej daleka starsza krewniaczka, mam też kundelka imieniem Bolek i bernardyno-kaukaza Barrego zwanego Ryśkiem) ale docelowo planuje zrobić kojec z budą dostawioną do muru w drugim gospodarstwie (tym co ma ok 60 arów), tam jest płot, brama (nawet 2) i stawik meljoracyjny ( który w planach ma być ogrodzony lub zasypany - mój ojciec musi się zdecydować, w każdym razie jak będzie pies to go nawet prowizorycznie zagrodze). O ile nie będzie potrzeby trzymać bram otwartych (dojazd do pola) to by piesek biegał luzem na zdrowie. W ogóle to jest ni miasto ni wieś - koncowa częsci ulicy 1-go Maja w Jaworzynie Śląskiej (wzdłuż nieruchomości jest droga w odległosci ok 5 metrów a za drogą tory kolejowe). Rodzina ogóllnie posiada koty sztuk 5 ale tylko Euler jest na tyle bezczelny by pójść się miziać do psa np Rysia (ba nawet do krowy chodził po czym miał z futra wylizany bok). Jeśli by była taka potrzeba to zapraszam można przyjechać i zobaczyć gdzie i co. Z opisów jakie Pani mi przysłała najbardziej pasowała by Liza z racji tego iż może po udawać :).A jeszcze mam pytanie - ile kosztuja adopcja?
  18. pani Beata, czy pani Basia? nasza beataczl pojechala z Kamcia? woww to bardzo fajnie. Kamcia bedzie mogla sie zaaklimatyzowac troszke latwiej i lzej. bardzo dobry pomysl.
  19. hehehe kanapowiec. hmm ja nie mam pojecia, co to moze byc. a moze go po prostu goni po mokrym? moze patrzy w oczy,zeby isc z nim na dwor wtedy?
  20. heheheheheh tylko tyle powiem a kaska bedzie za wstecz za dianke, no i masz przeciez mase innych, ktore jesc tez musza. kropka
  21. wyslalam sunie do pana z gospodarstwem.
  22. [quote name='Saphira']Już jadą :lol:[/QUOTE] super!!!!!!!! :)))))))
  23. kizi, wstaw ten tekst do 1 posta, bo Cie zastrzele. wciaz musze go sukac po calym watku wysylam rufiego do pana z gospodarstwm Czyż nasz Rufi nie jest najśliczniejszym psem na świecie? Ja właśnie tak uważam. Rufi prezentuje się tak pięknie od dość niedawna, odkąd został ostrzyżony. Czy dzięki temu wreszcie go ktoś zauważy? Rufi żyje już prawie 2 lata w schroniskowym kojcu, wraz z kilkoma psami. Jest to boks na samym końcu schroniska, gdzie rzadko zapuszczają się odwiedzający, bo w międzyczasie wybiorą już czworonożnego przyjaciela. Rufi mimo swej nietypowej urody miał przez to małe szanse na adopcję. Czy wreszcie odwróci się zła passa i ten cudowny pieszczoch wreszcie znajdzie dom? Rufi jest poważnym, spokojnym i dojrzałym psem. Nie należy też do tych wylewnych, narzucających się i szczekliwych kanapowócw. Jest psem mądrym, którego wiele można nauczyć, swojego opiekuna darzy szacunkiem i zaufaniem, czuje sie dobrze w roli opiekuna stada. Rufi jest psem posłusznym: zna podstawowe komendy, grzecznie poddaje się zabiegom fryjerskim, którym już niejednokrotnie był poddawany w schronisku. Ładnie chodzi na smyczy i potrafi zachować czystość. Jest spokojny, opanowany, nie natarczywy. Lubi kontakt z człowiekiem, ale daje też człowiekowi luzu, nie narzuca się. Grzeczny wobec dzieci, wobec psów. Interesuje się kotami, jednak nie chce ich dopaść i zagryźć. To większy pies, waży 30kg. Rufi jest bardzo łagodny, cienia agresji w nim nie ma. Gdy stoi w kojcu i szczeka na obcych, co nie zdarza się często- budzi respekt. Pies jest wykastrowany, zdrowy i zaszczepiony, ma okolo 6 lat. Wymaga regularnego wyczesywania, co znosi z przyjemnością.
  24. mialam pyt o tobiego. odpisalam,ze nieaktualne, zapytalam,czy pomoc szukac, jakiego, itp i odp Cieszę się iż Tobi znalazł już dom, ja potrzebuje psa (sukę) spokojnego, wesolego co by bez powodu się na ludzi nie rzucał ale jednocześnie obcych mi na podwórko nie wpuszczał, mam takie sredniej wielkości gospodarstwo - tak 60 może 70 arów ma (z budynkami) więc i latać będzie miał gdzie (bo narazie to jest to na zasadzie wejdz kto chcesz, weź co chcesz) A czy to schronisko w którym jest Pani wolonatiuszką to nie jest może przypadkiem Uciechów pod Dzierżoniowem? Bo myśle iż bedę miał niedaleko okazję ich nawiedzić :) co robic??
×
×
  • Create New...