Wczoraj po południu miałam telefon.Odezwała się pani,która w Felusiu,rozpoznaje swojego psiaka.Feluś i jego mama zostały oddane do innego domu,z uwagi na psa,z którym nie dogadywały się.Feluś był ulubieńcem starszego pana,który zmarł i to właśnie po jego śmierci Feluś nagle zniknął.Data przyjęcia do schroniska psiaka,jest zbieżna z datą kiedy Feluś zaginął.
Z rozmowy domyśliłam się,że Feluś mieszkał z rodzicami pani i jej dziadkiem.Mieszkał na podwórku.Czekamy na wizytę w schronisku.
Edit: I stało się to czego nie chciałam
Kiedy dziś zadzwoniłam do schroniska z informacją,że Feluś będzie miał wizytę w schronisku,p.Marek,pracownik schroniska,powiedział,że Feluś został wczoraj adoptowany przez rodzinę,która pożegnała niedawno,małego pieska.Piesek odszedł ze starości.W schronisku ludziom spodobał się Feluś.Domek na wsi pod Łowiczem,Feluś będzie mieszkał na podwórku i będzie jedynym psiakiem.
Mam nadzieję,maluszku,że będziesz tam kochany...powodzenia...
Najgorsze jest to,że pewnie nigdy nie dowiemy się jaki to jest dom...