Dziewczyny,dostałam alarmujący telefon w sprawie zabiedzonego labradora,podobno był bardzo chudy i zaniedbany.No to co robię,dzwonie do p.Marka a wcześniej do Urzędu Miasta.Pies był na targowicy i leżał koło kiosku.I cóż się okazuje,że jest to tradycyjnie Tofik Państwa U.,psiak ,który ma duszę włóczykija i juz nie jeden raz nabrał litościwe cioteczki na swoja bezdomność.Przeprosiłam p.Marka za zamieszanie ale byłam jak widzicie czujna,jak to cioteczka od psów.