gosia44z
Members-
Posts
44 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by gosia44z
-
Pamietalam o tych kropelkach. Tylko najgorsze jest to, ze to nie jest kropelka. Jak sciagali mu mocz to w strzykawce byl tylko taki ciemnobrazowy plyn, czyli wlasciwie sama krew i troche moczu. Nie wygladalo to dobrze, ale mam nadzieje, ze mimo strachu jaki nam niunio napedza to na strachu sie skonczy. Zreszta Faro nie wyglada na chorego. Ma apetyt i nie wyglada na to, ze cos go boli, chyba ze jest tak zestresowany, ze nie odczuwa bolu. No, zobaczymy jutro. Mam zadzwonic do pani doktor okolo 11.
-
Wlasnie wrocilismy od lekarza. Badania nie wygladaja dobrze, ale mam nadzieje, ze bedzie ok. Zrobili niuniowi rtg, sciagneli mocz na posiew, pobrali krew i dali jakis antybiotyk, ktory trzeba powtorzyc za 2 tygodnie. Jutro beda dokladniejsze badania. Na pewno ma pogrubiona scianke pecherza. Trzeba bede jescze zrobic mu usg, ale to za chwile. Faro byl bardzo dzielny, ale strasznie zestresowany. Przy okazji pani doktor obciela mu pazurki. Wiecej napisze jutro. Trzymajcie mocno kciuki.
-
Chyba nie jest za dobrze. Rozmawialam z lekarzem i powiedzial, ze bardzo niepokojace sa takie wyniki u tak mlodego psa. W badaniu wyszlo, ze ma jakies krysztalki w moczu, kolor moczu jest zly i podobno tez byla zolc, o krwi nie wspomne. Ale nie ma co gdybac. Po pracy pojade z nim na pobranie krwi, na rentgen i na pobranie moczu jeszcze raz cewnikiem czy jakos tak. Trzeba tez bedzie mu zrobic usg brzucha i prostaty. Biedny, bardzo bedzie zestresowany, ale mam nadzieje, ze wszystko bedzie dobrze. Trzymajcie kciuki.
-
Dobrze, ze przyszly te mrozy i wzielam Faro do domu. Jest strasznie zestresowany, ale nie o to chodzi. Wydaje mi sie, ze cos jest z nim nie tak, tzn wczoraj robil siusiu w domu ale na ciemna podloge, dzisiaj na jasna i bardzo nie podobaja mi sie te siuski. Jamor pisal o kilku kroplach krwi a ja mam wrazenie, ze te siuski sa cale takie krwawego koloru. Zebralam je strzykawka do buteleczki i zaniose dzisiaj do lekarza niech zrobia badanie. Podobno najpierw trzeba je zbadac a potem stwierdza co mu jest. Faro wogole nie wyglada na chorwgo. Ma apetyt, wcina wszystko 2 razy dziennie plus przekaski w ciagu. Jak nikogo nie ma biega po ogrodku, ale sadzac po siuskach cos jest nie tak. Troche sie zaczynam martwic, ale mam nadzieje, ze jakies proszki wystarcza i ze to tylko jakis stan zapalny. Jak bede wiedziala cos wiecej to napisze.
-
Wiem jak to jest z tym czasem, cagle go malo. Pewnie spotkamy sie w przyszlym roku jak bedziesz miala troche czasu. Teraz przed swietami wszyscy sa zabiegani. Po swietach mam zamiar wyjechac na jakis tydzien. Moje zwierzaki zostana z corka. Jestem ciekawa czy Faro bedzie za mna tesknil, moze w ogole nie zauwazy mojej nieobecnosci.
-
U Pirata wlasciwie bez wiekszych zmian i mysle, ze predko tych zmian nie bedzie. To jest jednak bardzo trudny przypadek, ale ja mam czas i cierpliwie poczekam. Pirat jest znowu u siebie w szopce i tam na chwile obecna jest najszczesliwszy. Nie mam sily go nosic na gore i na dol a on jednak w dalszym ciagu nie chce przy mnie chodzic. Za to rozszerzyl sobie jadlospis i z reki zjada nie tylko ser zolty ale takze nalesniki i placki ziemniaczane. Staram sie smazyc nalesniki co weekend, wiec dogadzam mu jak umiem. Apetyt mu dopisuje. Sniadania i kolacje zjada, ale poza zasiegiem mojego wzroku. Wydaje mi sie, ze sie poprawil i ladnie wyglada. No i chyba czuje sie juz tutaj jak u siebie w domu. Prowadzi nocny tryb zycia i slysze jak szczeka w nocy. Przed wczoraj wieczorem jak zanosilam mu jedzenie to byl na tylach ogrodku, nie zdazyl sie schowac zanim przyszlam. Stanelam przy wejsciu do szopki bo myslalam, ze moze podejdzie, da sie poglaskac, ale gdzie tam. Jak zobaczyl, ze stoje to malo sie nie zabil tak szybko lecial na swoje poslanie. Na poslaniu moge go glaskac do woli i nawet juz sie nie odsuwa, szczegolnie jak przyjde z serem lub nalesnikiem. No i caly czas jak slyszy, ze ide do niego to popiskuje po swojemu. Czasami rano jak juz sie rozwidli i widze go z okna to normalnie chodzi po ogrodku i musze przyznac, ze niezly z niego przystojniak sie zrobil No i jest jaki jest, ale nie zamienilabym go na innego.
-
Od zeszlego tygodnia wlasciwie nic sie nie zmienilo.Doszedl tylko jeden nowy przysmak - nalesniki, ktore zjada z reki i czeka na jeszcze. Natomiast jakies plucka suszone, mieso suszone czy wszelkie inne przysmaki zjada, ale dopiero jak mu zostawie i wyjde. Zauwazylam jeszcze, ze jak ide do niego i mowie mu ze ide to zaczyna wydawac z siebie takie odglosy jakie wydaja szczeniaki, czyli takie popiskiwanie. Tlumacze sobie, ze to taka oznaka radosci z jego stony, ale moze wcale tak nie jest. Moze to oznacza cos zupelnie innego. W kazdym badz razie wykazuje zainteresowanie tym czy i co mu przynioslam do jedzenia. no i tak sobie cierpliwie czekam na jakis wiekszy objaw milosci z jego strony.
-
U Faro wszystko w porzadku. Zakupilam obcinarke do pazurow, ale nie mam odwagi mu ich obciac. Chyba zaprosze jakiegos lekarza. Najbardziej sie boje sie, ze jak mi nie wyjdzie to Faro sobie to zapamieta i sie zrazi. Postaram sie w przyszlym tygodniu umowic z jakims lekarzem. Atak wogole to Faro jest uzalezniony od sera. Nie wazne w jakiej postaci, moze byc zwykly, topiony nawet bialy, byle ser. Jak jestem kolo niego z tym serem to szyje ma jak zyrafa. Jest bardzo delikatny. Po serku topionym to nawet palce wylizuje. Chyba nie chce, zeby dla mnie cos zostalo. I poza tym " postepem " nic nowego. Nie chce chodzic przy mnie, nie chce jesc przy mnie sniadan i kolacji. Ale mam duzo cierpliwosci i spokojnie poczekam na zmiany, przeciez ciagle nie moze byc taki obojetny na moje pieszczoty.
-
Noc minela nam spokojnie.Okolo 5 rano starego czasu Faro wstal i zrobil siusiu na pograniczu kuchni i sypialni. W sumie to moja wina bo gdybym wstala wczesniej i zaniosla go na dwor to pewnie nic takiego by sie nie wydarzylo. Jak uslyszal, ze wstaje to spanikowal i sie w to polozyl. Musialam go "przepchnac" na jego poslanie, posprzatalam i znowu poszlismy spac. Sniadanie zjadl jak zwykle za zamknietymi drzwiami a na deser objadl sie serem zoltym z reki. Niedlugo pojdziemy na dwor pograbic liscie. Musze mu obciac pazury a nigdy tego nie robilam. Mam nadzieje, ze to nie jest zbyt skomplikowana operacja. Jutro kupie taka obcinarke i po pracy sie tym zajme. Zastanawiam sie czy jak ide do pracy to nie zostawiac go na podworku razem z Kawa i Tajsonem.
-
Jestesmy juz po przeprowadzce. Faro lezy w pokoju i wszystko ma na oku. Zrobilam mu spanko w rogu mojej sypialni. Dzisiaj rano przynioslam go do domu. Najgorsze, ze nie chce wogole chodzic. Chyba przytyl bo wydaje mi sie ciezszy niz na poczatku. Jak tak go troche ponosze to pewnie bede miala niezle muskuly. On wazy chyba ze 30 kg. Jak wynioslam go w ciagu dnia na siusiu to schowal sie w swoim domku. Zostawilam go tam na troche i jak zrobil co trzeba /mam nadzieje, ze zalatwil swoje potrzeby/ to przynioslam go znowu do domu. Caly czas chetnie zjada ser zolty z reki, ale do niczego wiecej nie moge go przekonac. Zobaczymy jak nam minie noc.
-
Nie ma za co dziekowac, nic takiego nie zrobilam. Ciesze sie, ze moge pomoc takiemu biednemu psiakowi. Mam nadzieje, ze w przyszlosci Pirat sie do mnie przekona. Caly czas stosuje metode przekupstwa, ale ciezko idzie. Zeby nasi politycy tacy byli. Pirat nie wezmie nic z reki. Jedyny postep narazie to taki, ze po malu zaczyna jesc przy mnie jak mu przyniose cos dobrego. Lubi ser zolty i surowe miesko. Postaram sie zdawac relacje z jego postepow.
-
Chyba Pirat zaczyna sie troche rozkrecac, wprawdzie na razie ma swoje towarzystwo a my sie nie narzucamy. Mam nadzieje, ze kiedys zaprosi nas na swoja imprezke. Dzisiaj jak dawalam mu sniadanko zauwazylam, ze chyba robil jakas imprezke. Towarzystwo chyba balowalo do upadlego bo jeden misiek nie wrocil do domku, padl na ogrodku. A tak wogole to Pirat jest bardzo ostrozny, ale apetyt mu dopisuje. Raz zjadl przy mnie kawalek surowgo mieska, ale nie z reki. Kawa / siostrzyczka przyrodnia Pirata / zawsze sprawdza czy cos nie zostalo dla niej w jego misce, ale "niestety" zjada wszystko.
-
W koncu udalo mi sie zalogowac na dogomanii. Chcialam zdac sprawozdanie z pierwzej nocy psiaka u mnie. Wczoraj apetyt mu dopisal i zjadl cala kolacje. Dzisiaj rano zanioslam mu sniadanie i serce mi zamarlo bo go nie bylo w jego domku. Staralam sie nie wpadac w panike i zaczelam sie rozgladac za nim i zobaczylam go jak wracal ze spaceru po dzialce. Wprawdzie nie chcial do mnie podejsc, ale powachal moja reke i jak sie odsunelam od jego domku to poszedl na swoje miejsce i mam nadzieje, ze jak wrocilam do domu to zjadl sniadanie. Teraz stosuje troche metode przekupstwa, choc podobno to karalne. Pozdrawiamy wszystkich bardzo serdecznie.