Jump to content
Dogomania

tripti

Members
  • Posts

    8127
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by tripti

  1. zaraz zobaczę co wyszło z tych zdjęć dziś, może jakieś starsze mam też, ale tak już nie chciałam do tego wracać, jakoś coraz większy uraz mam do tego miejsca, od lipca czekam na zmiany, a jak widać chyba nie ma na to szans...
  2. dziękuje, są bardzo do siebie podobne, chyba wystarczy jedną ogłaszać nawet...
  3. i słusznie, tego się trzymajmy, ale raczej nie spodziewam się jakiejś agresji z ich strony.
  4. pamiętaj malvaaa, żeby uprzedzić ciocię, że jest szczęśliwą posiadaczką psa, szkoda, że nie zabrał ze sobą tego garnka, był do niego przywiązany. Z Reksem pojechały 4 batony mięsne po 1 kg. [B]Vutz[/B] - dziękuje za kocyki ręczniki i dywany i mięso, które przywiozła malvaaa, dobrze wszystko wyszło.
  5. wadercia nie odpowiedziała na moje pw w sprawie tych ogłoszeń z bazarku, Marta może odzywała się do Ciebie?
  6. Pati to w domu będzie pewnie koło 3ciej nad ranem, katowicka stoi w korkach.
  7. akurat wrzucili ją przez ten płot w najgorszym z możliwych miejsc, tam biega ok 30stki psów... więc jak wszystkie na nią napadły (moje 3 napadłyby na "coś" nowego na podwórku, a co dopiero takie stado, które na wzajem się napędza) to uraz może mieć na długo i tak szczęście w nieszczęściu, że wogóle to przeżyła i ta była blisko i zdąrzyła przegonić, później siedziała schowana w tej przyczepie z tą drugą sunią. Ogonek do człowieka cały czas chodził, więc mimo tego co jej wcześniej zrobił człowiek, nie straciła wiary w ludzi. Dzięki mysza!!! wogóle niesamowicie sprawna organizacja, konkretnie i na temat i praktycznie od razu! dziękuje!
  8. [quote name='Vutz']trzeba mu było dać ten garnek... a nie dostał on lania na wszelki wypadek?[/QUOTE] no trzeba było, ale on czekał z tym garnkiem na jedzenie, a trzeba było zapiąć obrożę i garnek to utrudniał i nie chcieliśmy karmić przed drogą.
  9. właśnie jak wracałam ze schroniska to dzwoniłam do Pati i jeszcze im ok 120 km zostało, to było przed 20stą, mam nadzieję, że ta nieobecność to ze znudzenia może podróżą, bo wychodził bardzo żwawo i ogólnie wydał się psem, który dom znajdzie szybko. Nie wiem co stało się z tym uchem, może szczury? nie wiem też co z tą klatką piersiową. Było spore opóźnienie, Pati czekała pod schroniskiem chyba prawie 2 godziny, ponieważ Ona sama nie mogła zabrać psa, adoptowała już dwa ostatnio, a malvaaa była konieczna do adopcji, a w międzyczasie wyszła tragedia Lupusa :(
  10. dzięki Aniu za wieści, w momencie ich zabierania byłam przerażona, bo do samochodu były wkładane jak wiotkie skórki, bez energii bez życia, a pamiętam je jeszcze z zeszłego tygodnia, energiczne, biegające, nie dające się złapać, w niedzielę już było gorzej, a dziś tragedia, ale wieści raczej optymistyczne, bo przynajmniej stoją na własnych nogach. Jedna jest w zaawansowanej ciąży, a druga na początku.
  11. Vutz, zapomniałam dziś o tej suni, ale jak wczoraj pytałam czy dziś rano przez telefon, to ponoć nie jest złamana ta łapa jednak. mam jakieś zdjęcia tej suni z dziś, chuda jest, na samym początku strasznie szczekała w budzie jak Lupus odchodził, a później już się zachowywała normalnie, ale jest ruchliwa i ma duży apetyt.
  12. co do Reksa to dał sobie zapiąć obrożę po czasie i z wielką radością opuszczał schronisko z Piotrkiem na smyczy i obroży, a trzeba sporo przejść, żeby dojść do wyjścia... bardzo fajny pies, chociaż budzi respekt, musiałam mu wyrwać garnek, którego w końcu nie zabrał i pojechał na głodniaka... Ma nadgryzione ucho - to nowe i jak mój TZ pomagał wkładać go do transporterka to jak wziął za klatkę piersiową go jakoś tak to piszczał. Nie wiem skąd to ucho i ten ból w klatce, ponieważ był sam w boksie i największy w okolicy.
  13. nie wiem sama co napisać, przykro mi bardzo sama niedawno dopiero wróciłam ze schroniska i z tą jedną suczką zabraną też dziś jest źle. Rozpacz ogarnia jak się na to wszystko patrzy :( z jaką radością Reks opuszczał schronisko na obroży i smyczy... byle do wyjścia, a ten biedak niewytrzymał, jak rozpaczliwie szczekała ta jego koleżanka z boksu schowana w swojej budzie, dopiero później wyszła...
  14. Rozmawiałam z nescca - nikt nie uprzedził dt, że pies dziś przyjeżdża, Reks miał przyjechać z własną karmą i co teraz zrobić???? DONka nie może odebrać, anett też nie odbiera :( kto będzie osobą kontaktową z dt??? ja się tego nie podejmuje.
  15. [quote name='mtf zalesie']kiedy wyjezdaja[/QUOTE] dziś ok 14stej i jadą do tomaszowa do Ani.
  16. to może Cytra, Cytrusia :) chociaż narazie to tak nie do śmiechu :(
  17. nie wiem właśnie, może niech tusinka22 da znać, albo zapytam jutro, na papierze panienka jest jej narazie, a karta jest do wymiany z taką adnotacją. Ciekawe jakie imię będzie :)
  18. właśnie na spokojnie poczekajmy, sunia... bida, zrobię jej jutro zdjęcia i zostawię coś dobrego, bo sama zostanie :(
  19. Dziewczyny, oprócz kciuków potrzebne są te informacje, pamiętajcie.
  20. o już prawie na swoim dziewczynka, nocuje dziś u tusinki22 ponoć jest bardzo grzeczna, leży na posłanku zjadła, tylko ten guz na szyi wielkości cytryny :( i ma podwójne wilcze pazurki.
  21. tak, Reks też już w całości uzgodniony. Wyjeżdża jutro ok 13.30. [B]Potrzebuję informacji dla pati-C gdzie ma dojechać Reks, nr telefonu do tej osoby, która go odbierze - to jest dość pilne :)[/B] jeszcze czy ja dziś rozmawiałam z anett czy ANETTA ? już się zgubiłam.
  22. tak wszystko stopniowo, wszystko uzgodnione już, odwiedzą mar-wet, a sunieczka zabrana dziś ma guz na szyi wielkości cytryny :( myślę, że weci w żyrardowie dadzą jakieś wskazówki i wogóle wypowiedzą się na temat stanu zdrowia i jeszcze ta morfologia rozjaśni sytuację, ocenią też czy robić biochemię. a co oznacza nawodnienie - kroplówki?
  23. [quote name='mtf zalesie']skoro jest tyle szczennych suk to nie mozna byc czesc kasy przeznacyc na sterylki skoro karme dali holendrzy i slyszlam ze pedigree tez nie dal w celestynowie tylko do korabiewic[/QUOTE] właśnie ciekawa sprawa z tą karmą od holendrów, bo jej nie widać ani po psach, ani na terenie... widziałyśmy jednego pana który w niedzielę chodził z reklamówką i coś rozdawał kilku psom... od p. Teresy było dużo karmy, ale jak się przeliczy na wszystkie psy w schronisku to jest na 3 karmienia i już zostały z tego ponoć resztki dla psów z domu p. Magdy. Są jeszcze co jakiś czas ścinki z marketu. Trochę jedzenia z hotelu, ale trafia głównie do niedźwiedzi, a mała cząstka do psów. jutro mieliśmy karmić, ale chyba jednak zmiana planów ponieważ ten właściciel ziemi, który przyjechał wczoraj na 3 dni kupił 300 kg, leży na taczkach i na jutro ma starczyć.
×
×
  • Create New...