Pośród nocnej rozgwiazdy, rzewnie tęsknił PUCHATY
Marzył spożyć kęs nieba, węsząc ślady do chaty.
W niedobłysku przestrzeni wnet węch swój pogubił.
Jękiem niebo rozmienił, że nikt go nie lubi.
Zapłakały wyżyny, pragnąc błyszczeć pomocą.
Noc także załkała, co nie chciała być nocą....