Byłem dzisiaj w odwiedzinach u NORCI. Sunia jest już w domu zaaklimatyzowana. Cieszy to, że ostatniej nocy żadnych ataków nie było. Nie ma żadnego problemu z podchodzeniem do ręki domownika po smakołyk. Natomiast nie ma mowy o pogłaskaniu, bo wtedy jest już histeria, tak było wcześniej, więc w mojej obecności (osoby z zewnątrz) tym bardziej nawet nie próbowaliśmy. Sunia doskonale dogaduje się z innym domownikiem, uroczym psem Tymkiem, którego z wielką przyjemnością mogłem wygłaskać. Mam nadzieję, że taki czas przyjdzie też na Norkę. Ewa, ogromny szacun!!! Zwierzaki pod Twoją opieką to szczęściarze. I wierzę, że sprawy naszego strachulca Norki pójdą też w dobrym kierunku :) :) :)