[B]Zmierzchnica[/B] --> Już ktoś mi wspominał, że psa trzeba powoli przyuczać do treningu biegowego i dać mu czas na wyrośnięcie. Jasne, że nie skatuję szczeniaczka maratonem;) A ten pas, o którym piszesz, widziałam kiedyś u kumpla. To jest super sprawa, świetny patent, z którego na pewno skorzystam.
A wracając do psa, a nie gadżetów...;) Myślę, że nieduży owczarek byłby najlepszym pomysłem. Tropy i inne leśne stworzenia może nie zawrócą mu aż tak w głowie. Piszesz jeszcze o dalmatyńczyku... Pies przepiękny i wielkość dla mnie "akuratna". Ale poznałam w życiu dwa dalmatyńczyki i oba były bardzo nerwowe, płochliwe, szalenie wrażliwe i nieposłuszne. Być może to tylko takie egzemplarze (nie posądzajcie mnie o "rasizm";) ), ale może ktoś jeszcze wypowie się o dalmatyńczykach...
A co do urozmaicania spacerów, to już się o to postaram:) Obowiązkowo planuję szkolenie, na pewno pod okiem instruktora, bo moje dotychczasowe kajtki-znajdki były układane raczej intuicyjnie.
[B]***kas[/B] --> o te haszczaki i ich tolerancję na temperatury podpytam na ich forum. Bo haszczak to wciąż nie jest zły pomysł. Przynajmniej będzie pod kogo poprawiać własne osiągi;) Co do pudla niestety płynę w mainstreamie i nie widzę się w towarzystwie takiego psa... Bardzo przepraszam właścicieli pudli, proszę się nie złościć - być może do tej rasy trzeba dorosnąć, jak do koniaku.
Słuchajcie, a jeśli owczarek, to jaki? Wszystkie zniosą takie katusze biegowe?
W pas się kłaniam i dziękuję jeszcze raz za pomoc.