Witam,
przeprowadzam już drugą kąpiel boraksową pieska, którego znalazłam w lesie w stanie skrajnego wyczerpania i straszliwie zmasakrowanego chorobami skóry.Dzięki Panu Ryszardowi (i Atosowi naturalnie) dowiedziałam się o tej metodzie z boraksem.
Po pierwszej kąpieli początkowo nie było większych zmian, oprócz tego, że piesek przestał się tak często drapać jak poprzednio, nabrał troszkę werwy, a skóra stała się nieco czyściejsza (bez strupów i "purchli"). Poprawił się też nieco stan łapek. Niestety, po 5 dniach, ponownie zaczął się mocno drapać a na skórze pojawiły się bąble. Więc zarządziłam ablucje natychmiast
Po drugiej kąpieli znowu zasnął spokojnie, nie drapiąc się. Jaki będzie efekt tej kąpieli dopiero się okaże, ale już dziś wiem, że przynajmniej ogranicza ona w znacznym stopniu świąd. Dobre i to na początek. Nie oczekuję cudu - to dopiero druga kąpiel. :) Po kąpieli smaruję skórę Agata delikatnym olejkiem eukaliptusowym (straszliwie kosztowne cholerstwo ale trudno - bardzo dobrze się wchłania i nie drażni skóry. Nie podaję firmy bo będę posądzona o kryptoreklamę). Poza tym na łapki (żeby nie wysychały i żeby się szybciej goiły poduszki) maść nagietkowa (firmy Z* :), w tubce, ma też doskonałą konsystencję do delikatnego wcierania).
Oprócz kąpieli podaje krople z Omega-3 i Omega-6. Resztę lekarstw - (antybiotyki) pan doktor kazał odstawić żeby psa nie wyjaławiać zbytnio.