kurde wcięło mi taaakiego długiego posta. A tak się starałam i tyyyle napisałam, trudno jakoś streszczę!
Gryzonie nie są dla małej...obserwuje wnikliwie klatkę ale wystarczy mały niewinny ruch któregoś futrzaka i podnosi larmo...nie daj boże ją wtedy odciagnąć...obszczeka albo chapnie :) Dziewczyna jest na bank na jakimś speedzie...jest wszędzie a przemieszcza sie tak szybko, że zastanawiam sie czy to nie czary. mieszkanie jest dla niej czyms fantastycznym...pełno ciekawych elementów, każdy zakamarek musi kryć jakieś niesamowite cuda...telewizor jest najlepszy!!! To największe źródło dźwięków i obrazów, niestety nie da sie do niego wejść!
i tu przerwa bo tzreba zrobić siku...ale to nie koniec...jest jeszcze Pepa, która na pewno mieszka z nami, żeby zrobić Małej na złość! nie szkodzi że ciągle śpi...o nie!!!ona tylko czycha, żeby się małej narazić!!! wystarczy, że podejdzie pod nogi, albo położy się obok...przecież wszystko jest Małej a Pepa sie wtrąca....oj,potrzebuje pana, bądź pani na wyłączność...
Jedyne chyba co w życiu widziała, to cztery puste ściany i podwórko...w czterech pustych ścianach śpimy i jemy a na dworze biegamy, biegamy i biegamy...Ma niespożyet zasoby energii...chyba nie było jej dane czuć domowego ciepła na kolankach domowników...no i nie wiem jak do dzieci, ja nie posiadam więc nie sprawdzę, ale bałabym się, że mogłaby dziabnąć...nie wiem, może źle kombinuje, ale bywa porywcza.
Wygląda na przeszczęśliwą, ale obawiam się że jednocześnie nieujarzmioną. Trzeba wieeele pracy, i przestrzeni! boję się ze o inne zwierzaki w domu mogłaby być zazdrosna, boję sie też, że Pepa w końcu nie wytrzyma i ją ustawi i nie wiem, czy zrobi jej krzywdę, czy dojrze do obustronnej walki a tego świadkiem bym być nie chiała!