Jump to content
Dogomania

Iwona77

Members
  • Posts

    674
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Iwona77

  1. [quote name='karjo2']Unikasz odpowiedzi (Boshe, jaki OT sie porobil, mam nadzieje, ze zalozycielka tematu wyluskala potrzebne informacje). Jak wspominasz, wyadoptowalas duzo psow, masz kontakt ze wszystkimi wlascicielami, [U][B][COLOR=red]wszystkie[/COLOR][/B][/U] psy sa po sterylce i (niech bedzie) kastracji?[/quote]niektóre sterylizowałam a nie które właściciele, niektóre jak mój Julek mają jeszcze czas! kontakt mam bo musze. Warunkiem oddania jest umowa adopcyjna w której jest kastracje/sterylizacja. Nie unikam odpowiedzi tylko miałam Panią na lekcji, zresztą napisałam powyżej odpowiedź.
  2. [quote name='karjo2']Inaczej, proponuje wywiesic informacje, ze pelnisz role schronu. Zobaczymy, po jakim czasie zrozumiesz, ajk wyglada rzeczywistosc. Nawiasem, Iwono udalo Ci sie dopilnowac sterylki WSZYSTKICH wydanych psow?[/quote] ależ oczywiście! tutaj nie ma zmiłuj się:-) jeszcze na kastracje nalegam jak szczeniaki wydaje, bo potem za suką kilka kilometrów lecą i ja je znajduje potem. Oczywiście bez adresówki co niejednokotnie bardzo mi "ułatwia" zadanie:mad:. A to tylko koszt 3 zł!
  3. [quote name='yuki']Iwona super , że pomagasz psom :multi: , ale nadal nie rozumiesz idei sterylek ślepych miotów. Nie da Ci sie tego wytłumaczyć, bo Ty po prostu nie chcesz tego zrozumieć :shake:[/quote] ja bym tak samo mogła napisać, że to mnie nie chcesz zrozumieć, napatrzyłaś się na cierpienie i masz już poprostu dość, tylko z tego wynika desperacja i usypianie, znam ten mechanizm z własnego przykładu niestety, ale nie osiągniesz tym zamierzonego celu! zmniejszenia populacji. Nie tędy droga. Wybacz ale takie ja mam zdanie
  4. [quote name='Martens']Iwona, u mnie jest identycznie, tylko że osób pomagających psom jest 5-6 z czego wszystkie poza mną tylko dokarmiają; na DT biorą bardzo rzadko, a psów przybywa 2 razy w miesiącu (co jarmark ludzie ze wsi wywoża do mojego miasta niepotrzebne psy) po kilkanaście. I sytuacja - jest suka w zaawansowanej ciąży albo ze ślepym miotem, do tego jakieś 8 psów na ulicy, które potrzebują pomocy, jeden u mnie na DT... i co? Wiesz co się dzieje z psami, którym nikt nie zdąży tu pomóc? Znikają bez śladu. Zapraszam do pomocy :roll: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f1161/welsh-terrier-w-typie-biega-po-ulicy-makow-maz-144019/[/URL][/quote] wiem o czym piszesz! i tez czasem myśle wziąć i pousypiać! ale cóż z tego! społeczeństo wyprodukuje ich więcej. Zacharujecie się, do reszty skrzywicie psychicznie "zawodowo" i jaki to odniesie skutek? żaden! psów jak było tak będzie, czyli masa! Szkoda, że nie jestem z Makowa bo znalazła bym rozwiązanie! A jak go złapiesz i nie będzie agresywny i nie będziesz wiedzieć co z nim zrobić spakuj go i do mnie:-) zorganizuj transport. Nie bedzie łatwo bo mam małe mieszkanko i nie znam psa ale gwarantuje, że prędzej czy później znajde mu dom. Ważne by nie gryzł Julka (a jak będzie to kaganiec dla obydwuch, dobry też jak pies niszczy)! Nie mam absolutnie warunków, nerwów i kasy ale i tak dam sobie jakoś rade:-) nie pierwszyzna. Pomęczymy się troche ale generalnie liczy się tylko efekt końcowy:-) I nie pisze tego tak sobie, na serio mówie! Ale co daje najlepsze efekty są ogłoszenia w lokalnej prasie. Internet można zapomnieć, tu znalezienie domu lub tymczasu jest wręcz niemożliwe.
  5. [quote name='Martens']Moje zdanie jest zgoła odwrotne - ZA MAŁO psów jest usypianych w schroniskach w Polsce. Efekt? Przepełnienie sprawiające, że psy zagryzają sie nawzajem; 30% psów nie przeżywa pierwszego roku w schronisku. Powiesz nie przyjmować - wiesz co się stanie z psem na ulicy? No ale przecież lepsze rozszarpanie żywcem przez kilkanaście psów, śmierć pod samochodem czy zatłuczenie kamieniami przez zwyrodnialców, niż ta wstrętna igła :roll: Usypianie ślepych miotów JEST formą pomocy zwierzętom, ale żeby to zrozumieć, trzeba mieć nieco szersze horyzonty i wyjrzeć poza "tego tu jednego biednego pieska" na setki tysięcy innych. Trzeba kierować się niestety zdrowym rozsądkiem, bo krzyk, że usypianie ślepych miotów jest złe jakoś nie poprawia nic poza dobrym samopoczuciem krzyczącego. Zgodzę się z Tobą co do jednego - jeśli pies miał dotąd dobry kochający dom, dostaje paraliżu tylnych kończyn, ale jest szczęśliwy, nic go nie boli, chce żyć - to dlaczego u licha go usypiać?? Dla wygody właściciela?? Tylko teraz wyobraź sobie tę sytuację w schronisku - ze standardowym w Polsce przepełnieniem, brakiem pieniędzy. Moim zdaniem bestialstwem jest pozostawienie takiego psa przy życiu w takich warunkach.[/quote]U nas jest tak miasto nie ma umowy ze schroniskiem. I co sie dzieje? ludzie dzwonią po policje, do fundacji i nic murem o ściane! i jaki to me efekt? że ja lub inni podobni do mnie widzą co się dzieje, zgarniają psa z ulicy i pomagają! Jeden piesek całą zimę spędził na śniegu zanim trafił do mnie, alternatywy schronu nie było i dobrze! bo znalazł nowy dom i jest happy! a w schronisku raczej by miał marne szanse. Tu się zostawia psy na ulicy, bo nie ma wyjścia i widze co się dzieje, społeczeństwo się mobilizuje bo musi! nie jestem jedyną osobą, która pomogła chodzącemu psu po ulicy w naszej okolicy. Muszą, widzą to robią a w schronisku nie widzą ręce umyte! Tu jest problem! Większość ludzi uważa, że schronisko daje schronienie! :shake: Skąd mają wiedzieć, że tak nie jest! A tak na marginesie nie sądze by malutki szczeniak zabierał dom staremu psu ze schroniska. To już jest problem polskich "schronisk" W niemczech wygląda to zupełnie inaczej, tam ludzie idą do schroniska dla relaksu i zabierają psiaka na spacer. Czesto potem adoptują, to wymaga zmiany i tędy właśnie droga, zmienić cały system i mentalność ludzi a nie usypiać co leci. W hipermarketach stoją klatki gdzie każdy może kupić i wrzucić karme dla psa. Dlaczego tego nikt nie podpatrzył? Schroniska rozdają ulotki i ogłaszają dni "otwarte" pod tytułem "pobaw się z pieskiem" Ludzie czują więź ze schroniskiem, angażują się. Wy będziecie usypiać a nieuświadomione społeczeństwo będzie produkować coraz wiecej no bo przecież są schroniska.
  6. [quote name='wilczanda']Czyli jak ktoś uśpi swojego psa, bo jest ciężko chory i umiera, to już jest katem i złym człowiekiem?:shake: Myśl co piszesz, kobieto!:roll:[/quote]powiem tak, nie oceniam każdego przypadku ale mam w domu kotki, które weterynarz ocenił na: "do uśpienia" ale przeżyły i są super radosne i szczęśliwe. W lecznicy ciągle słysze, że pies miał już nie żyć a żyje! Jeżeli zwierze bardzo cierpi to co innego niż jak się urodzi jest zdrowe i chce żyć:-( jeżeli cierpi to nawet człowiek chciałby eutanazje jak jest ból... tylko, że jest zabroniona prawem. Pies znajomej ma niedowład tylnich nóg, nie jedna Pani go uśpi bo pies się "męczy" a moja znajoma sprawiła mu wuzek inwalidzki i pies śmiga po polu zadowolony z życia. Ale jak zwierze jest umierające na rozległego raka to innego niż np. niedowaład nóg. Z tym, że niektórzy i w jednym i drugim przypadku usypiają a to już osobiście nie uważam za słuszne. Generalnie chodzi mi tylko o to, że nadużywa się usypiania. I traktuje się usypianie zdrowych miotów jako forme pomocy zwierzętom. Coś tu moim zdaniem jest nie tak, zabijam i jestem dobrym człowiekiem, jedno nie pasuje do drugiego
  7. [quote name='Martens']Teraz to już padłam :lol: W jakim Ty świecie żyjesz? Masz pojęcie o ilości zwierząt, które potrzebują pomocy? Masz pojęcie o ilości ODPOWIEDZIALNYCH domów? Wcisnąć psa byle komu to żadna sztuka! Chyba dla Ciebie :roll: Zlituj się nad tym wątkiem i... po prostu się zamknij!!! Obrażasz ludzi, którzy uratowali setki razy więcej psich istnień niż Ty, którzy nierzadko poświęcają psom wszystko - pieniądze, swoje życie prywatne, ostatni kąt w swoim domu - ludzi którzy są mądrzejsi od Ciebie, bo wiedzą, że do poprawy sytuacji psów w Polsce nie wystarczą dobre checi i kierowanie się emocjami, pseudohumanitaryzm który Ty prezentujesz.[/quote] nie zgadzam się z Tobą w kwestii usypiania zdrowych miotów, ślepych itp, takie są moje przekonanania i nikomu nie ujmuje zasług bo nie mam prawa do oceniania innych i nawet nie chce, ja tylko mówie, że usypianie nie jest metodą pomocy zwierzętom, szczególnie małych, które całe życie mają przed sobą. Uśpić to każdy potrafi ale w moim przekonaniu nie o to chodzi w pomocy! Nie tędy droga.
  8. [quote name='marta23t']Jak schroniska są przepałnione niech nie przyjmują zwierząt, trafią one do takich ludzi co pomogą![/quote] to znajdź mi tych pomocnych ludzi bo mamy u nas w schronisku sporo psów do wydania...:shake: w jakim Ty świecie żyjesz?? No niestety ludzi brakuje..
  9. [quote name='marta23t']normalny szczeniak jak najbardziej gryzie do krwi w zabawie:evil_lol: podgryza i ręce i nogi i nie ma w tym żadnych odchyleń ani patologii;) ja oduczyłam moją Tosię / ona gryzła najmocniej/, że po każdym ostrym dziabnięciu ,,piszczałam z bólu,, i obrażałam się. podziałało. potem jak gryzła już delikatniej gdy zaczynała chwytać za ręce rzucałam jej piłkę albo jakąś zabawkę albo brałam po prostu smaczki i zaczynałam ćwiczenia siad i waruj bo tylko to na tym etapie w domu przerabialiśmy. i pies zapominał o podgryzaniu. bicia nie polecam a już tym bardziej po pysku:angryy: szczeniak to jeszcze dziecko- nie ie, że robi źle. a jeśli szczeniak był wcześnie zabrany od matki nie ma wyczucia jak mocno można ugryźć w zabawie, tym bardziej, że psia skóra jest trochę mniej wrażliwa na podgryzania niż nasza. w kwestiach sterylek i miotów kolejnych potencjalnie bezdomnych psiaków się już nie wypowiem:angryy: kilka psów wydanych bez sterylki da kolejne kilka psów rocznie jeśli nowy właściciel nie dopilnuje..taki łańcuszek ale raczej nie szczęścia- bynajmniej nie psiego:shake:[/quote] Jak można nei uznawać sterylek? gdzie tak pisałam. Podpisuje umowy adocyjne gdzie bezwzględnym warunkiem jest ten zabieg! Powiem tak na zakończenie bo ide spać. Bóg ( o ile się w niego wierzy) stawia na drodze zwierząt dwa rodzaje ludzi: pomocników lub katów. Usupiają kaci! a jak są katami nie mogą być pomocnikami a tym samym dobrymi ludzmi! To jakby wierzyć w Boga ale stosować metody szatańskie. co do Julka piszczałam ale jak już wcześniej pisłam za chiny nie udało mi się naśladowac tego głosu psa. Moja koleżanka jak zapiszczała zareagował mnie po tysiąckrotnych próbach opadły ręce! albo on wiedział, że to ja i miał to gdzieś albo nie trafiłam psiego tonu. efekt był odwrotny, zaczął mnie bardziej gryźć:-)
  10. [quote name='karjo2']OT coraz wiekszy. Iwona, niz skazac na koszmarne zycie. I nie chodzi o to, by komus "wciskac" psa. To musi być dojrzala, przemyślana decyzja.[/quote] pieski trafiły w dobre ręce tego jestem pewna:-) a gdyby coś było nie tak wrócą do mnie nie ma obawy:-) Usypianie jest najłatwiejsze ale czy napewno o to chodzi w "pomaganiu" zwierzętom? czy ślepe nie czuje? a strach przed śmiercią? to czuje każda istota! powiesz, że nie, a umierałaś już kiedyś? jaka jest różnioca między miotem w brzychu, ślepym i chodzacym?niewidomego bezbronnego noworodka można zabić ale chodzącego dwulatka juz nie? bo jedno przychodzi do człowieka i merda ogonkiem a drugie jeszcze nie? Jak schroniska są przepałnione niech nie przyjmują zwierząt, trafią one do takich ludzi co pomogą!
  11. [B][I] krwi to przerywasz zabawę i najlepiej idziesz do innego pomieszczenia,ignorujesz zwierzę a nie lejesz po pysku...wszystko fajnie tylko, że Julek nie gryzł w zabawie! on gryzł jak coś chciał wymusić, jak chciał dać popalić kotom, rozdzielanie go od nich tylko potegowało nienawiść do nich, lub jak go np. próbowałam chwycić kiedy on nie chciał. A w zabawie swoją drogą. [/I][/B] [B][I]PS.[/I][/B] [B][I]Cieszę, się, że Cię rozbawiłam .[/I][/B]
  12. [quote name='yuki'][quote]A tak na marginesie uważasz, że ślepy miot nie chce żyć? nie walczy o cycka od mamy i jedzonko? usypasz go bo jests głodna i chcesz go zjeść? jaki jest sens w tym co robisz? jaka to pomoc zwierzetom skoro je zabijasz.Nie potrafisz pomóc? przekaż dalej! nie zabijaj! ktoś inny sobie z tym problemem poradzi. Jest mnóstwo domów dla psów tylko czasem trzeba zaufać przeznaczeniu a nie w panice wyzbywać się miotów.[quote] Iwona poruszyłaś temat o którym nie masz bladego pojęcia. jest mnóstwo domów dla tych psów , śmieję się teraz przez łzy, naprawdę. To pojedź do jakiegoś schroniska proszę Cię i znajdź tym wszystkim pokrzywdzonym psom domy skoro jest ich mnóstwo :shake:[/quote]ja sama nie znajde! to musi robić więcej ludzi! mam pojęcie ale nie daje się ponieść presji psychicznego obciążenia jakie niesie ze sobą bywanie w schroniskach itd. Ale jak popatrzeć na to z innej strony, ile jest psów w schronisku a ile ludzi w danym mieście! cadziennie psy umierają! sterylizować! zapobiegać nowy rozrodom ale nie bawić się w Boga i nie zabijać! i pokazywać ludziom ich nowe psy! tej mojej suczce nikt nie dawał szansy na adopcje! naprawde! ale los chciał by miała dom i tak się stało, nie ja zadecydowałam o tym. Jednego pieska wcisnęłam sąsiadowi z dołu. Nie za bogaty ale uczciwy i dobry. Tylko mi coś wspomniał, że chcą mieć psa rasowego! od razu mi się lampka zapaliła! nie ma rasowy:-) tak często dawałam pieska ich córce, że i oni się w nim zakochali:-) a planowali psa w dalekiej przyszłości. Problem w tym, że ludzie nie reagują już na ogłoszenia itd. ludzie by zabrać dorosłego psa ze schroniska muszą go zobaczyś, poczuć z nim więź, miłość do niego. Dlatego szukanie domu przez internet jest strasznie ciężkie lub w tej chwili prawie, że nie możliwe i strasznie dołujące, sama tego doświadczyłam a nie jednego zwierzaka wydałam. No nic :-) i tak mi nie uwierzycie:-)
  13. [quote name='yuki']Iwona nie bądź taka zawzięta :) przecież tu Ci nikt źle nie radzi :)[/quote] no wiem:-) macie racje:-) obiecuje, że Julek już nigdy nie dostanie nawet klapsa:-) serio pisze, nie z ironią
  14. [quote name='karjo2']Mialam wrazenie, ze to byl slepy miot, wiec jak najbardziej czas na uspienie niechcianych szczyli. A sterylka swoja droga. Sadzac po filmiku, to jakos na duzego nie wyglada. I nadal nic nie rozumiesz, co ludzie probuja wytlumaczyc, szkoda.[/quote] [COLOR=darkgreen]każdy pies jest chciany! wystarczy im tylko znaleźć tego kogoś kto będzie go chciał![/COLOR] Nie czytasz chyba tego co pisze, ślepy miot nie pałęta się za matką po ulicy. Czytam co ludzie piszą i mają racje ale czasem łatwiej powiedzieć niź zrobić. To tak jak z księdzmi, którzy nawołyłują do tego by nie mieć nałogów a sami palą papierosy! a Julek jest normalny tylko okropnie gryzł! A tak na marginesie uważasz, że ślepy miot nie chce żyć? nie walczy o cycka od mamy i jedzonko? usypasz go bo jests głodna i chcesz go zjeść? jaki jest sens w tym co robisz? jaka to pomoc zwierzetom skoro je zabijasz.Nie potrafisz pomóc? przekaż dalej! nie zabijaj! ktoś inny sobie z tym problemem poradzi. Jest mnóstwo domów dla psów tylko czasem trzeba zaufać przeznaczeniu a nie w panice wyzbywać się miotów.
  15. [quote name='karjo2']To trzeba bylo uspic miot, suka poszla na sterylke i o tyle mniej psiego niesczescia. Jesli ktos sie decyduje przygarnac suke z mlodymi, jakiekolwiek zwierze, pisze na siebie cyrograf, by utrzymywac i karmic, by nie dochodzilo do sytuacji, ze matka i szczyle musza walczyc o jedzenie, to zwykla ludzka przyzwoitosc. I jak moge zrozumiec trudna sytuacje po tak naglej decyzji, to jednak przemysl i posluchaj podpowiedzi ludzi, ktorzy niejednego psa z traumy wyciagali. I niech ten Twoj szczyl nie bedzie nastepnym... Bo na razie to szykujesz, widzisz krotkofalowe skutki, bez perespektywy, co bedzie dalej. A to naprawde maly pies i duzy nie urosnie, na Twoje szczescie... Naprawde chcesz czytac, co ludzie przeszli z psimi pomyslami :evil_lol:... U nas piesunio kosztowal xxx zl, za to remont 10 razy tyle, bo stwierdzil, ze wyjdzie oknem, drzwiami i in. atrakcje. Ale z tym tez trzeba sie liczyc i jakos bez bicia szczyla sie obeszlo. Aaaa i nie byl "skrzywiony genetycznie". z nieszczesliwej rodziny itp.[/quote]uśpić dwu miesięczne zdrowe szczeniaki?:crazyeye:to jest faktycznie pójście na łatwizne!!! pewnie wogóle napiszmy ogłoszenie w gazecie! nie sterylizujcie! po co! można usypiać szczeniaki! nie ważne, że chcą żyć, bawić się i być szczęśliwe, można uśpić! matka i młode miały u mnie jedznia pod dostatkiem! ale po tym co przeszły walczyły bo były zagłodzone! nie przezemnie ale przez alkoholików! [COLOR=red]Ale pewnie najlepiej uśpić! wszystkie mają swój szczęśliwy dom ale i tak lepiej by było jak bym je była uśpiła, w końcu dałam Julkowi klapsa za gryzienie! a to jest tak karygodne, w takiej sytuacji lepiej byłoby go uśpić. Było by miejsce na te ze schroniska bo tyle ich tam jest! Tylko, że ja nie jestem Bogiem by decydować o życiu lub śmierci! takie decyzje bierz ty na swoje sumienie, ja dziękuje![/COLOR] I co ty piszesz to będzie pies wielkości wilczura jak jego matka! no mój takich cyrków jak twój nie robi, mój jak gryzie rzeczy to mi to nie przeszkadza, jest psem musi gryźć ale jest od maleńkości uczony wszystkiego, zostawania samemu, jady samochedem, autobusem, kontakt z ludzmi, ale jak gryzie mnie lub koty to nie ma o czym mówić! tego pies robić nie może bo to stanowi zagrożenie! Szczególnie pies, który jest już taki duży a bedzie prawdopodobnie większy od swojej matki! w tej chwili jak podejdzie do kota a powiem choć tutaj odchodzi od niego! Może się bawić z kotami ale jak gryzie jest koniec zabawy i nie musze go szarpać, odciągać, porzekupywać jedzeniem itp. sam odchodzi na komende i jest za to pięknie ukochany i pogłaskany! Ale jak mi raz kota złapał w zęby i kot kwiczał z bólu oberwał po tyłku klapsa i został skrzyczany! a i teraz koty nauczyły się też same z nim radzić co widać na filmiku! Ale czego nie widać jest to jak Julek go gryzie:-) a szkoda:-) Ja polecam przemyśleć usypianie zdrowych zwierząt, bo sposób i lekkość jak o tym mówisz mnie teraz troche przeraziło! Już sie nie raz przekonałam, jak się chce to nawet dla najgorszych przypadków znajdzie się dom a co dopiero dla małych psiaków! tylko czasem trzeba troszke poczekać a czasem nawet troche pocierpieć i nie dać się obciążeniu psychicznemu!
  16. [quote name='yuki'][quote]Wzięłam ją z ulicy od alkoholików, nie nauczona niczego, skakała, rzucała się na moje koty, gryzła kable, jak wychodziłam bałam się wrócić do domu! bo nie wiedziałam co tym razem wymyśli, raz rozbiła szybe w panice, chodziła po szkłach i pokaleczyła sobie nogi. Kupała mi w domu, potem ona i szczeniaki deptały po tych odchodach jak mnie nie było, jak myłam podłoge wpadała w panike i gryzła miotłe, nie miałam jak umyć po niej i ich szczeniakach.! Z całą zaciętością rzucała się na moje koty! w ciągu miesiąca musiałam ją nauczyć dwóch rzeczy, nie gryzienia kotów! i nie sikania w domu, jak widziała kota wpadała w amok! [quote] Iwona zakładam , że piszesz poważnie. Zrobiłaś dobry uczynek przygarniając tą sukę. Chwała Ci za to , tylko , że Ty sobie nie radzisz kompletnie z wychowaniem psów. Jeśli przygarniasz zwierzę kompletnie nie nauczone niczego, z patologicznego jak piszesz domu, to licz się z tym , że Ci będzie koopać, gryźć, ganiać koty (zastanowiłaś się w ogóle nad tym). Dla psa niesocjalizowanego to wielki stres znaleźć się w nowym domu i miesiąc czy dwa to bardzo krótko. Gryzła miotłę, rozbiła szybę , bo najzwyczajniej w świecie się bała i niestety metodą wywalania psa na plecy nic ni wskurasz na dłuższą metę, oprócz dokładania psu kolejnej dawki stresu. Jak dla mnie za wiele metod siłowych stosujesz, zbyt wiele agresji jest w Tobie samej i kiedyś znajdzie ujście w twoich zwierzętach . Nie rób proszę na siłę ze swojego szczeniaka agresora, tylko ucz go na spokojnie, to młody pies , więc potencjał jest. Poczytaj trochę na ten temat, ale rzetelnie. [quote]Piszesz o psie ze schrona, taka była matka Julka, dokładnie to samo (zdjęcie w profilu)! więc wiem co przeszłaś[quote] Hmmm,ja miałam zupełnie inny problem , nadmiar miłości do ludzi, ale nie ważne , bo nie o tym temat. Chodziło mi o to , że zdecydowaną większość psów(nawet tych starszych ) po przejściach da się wyprowadzić na prostą nie używając siły czy krzyku. Mam wrażenie , że wyolbrzymiasz całą ta sytuację. Szlachetne jest to , że przygarnęłaś te psy, ale jeśli sobie z nimi nie radzisz to znajdź dom , masz małe mieszkanko , koty , sukę i szczeniaka, może to za dużo? Szybko się zniechęcasz metodą pozytywną , bo nie przynosi szybko efektów. [quote]To co opisujesz to taki właśnie był! miał matke a był agresywny i walczył o swoje bo miał ciężkie życie[quote] Wiele psów w schroniskach i bezdomnych walczy o życie, Iwona są naprawdę dużo gorsze historie od Twojej. I jakoś się udaje.....[/quote] Da się ale potrzeba do tego warunków. Ja musiałam zapanować nad sytuacją szybko by potem zwłok kotów nie wynosić i nie sprzątać! Ale jak to się mówi cel uświęca środki, wymęczyła się ja i wymęczyła się ona ze mną, bo nagle jej ktoś coś kazał, zakazywał i nakazywał, nauczona od maleńkości, że kot jest do gonienia a tu nagle ktoś jej mówi inaczej i ją za to każe! Z małymi nie było ich gdzie umieścić, ktokolwiek widział jej temperament rozkładał ręce! co miałam zrobić na ulice ją znowu wypuścić? uśpić? Oczywiście, że się bała jak wychodziłam, skąd miała wiedzieć, że wróce? nie wyolbrzymiam sytuacji, przekonałam się jak ją raz adoptowali i o mało do mnie nie wróciła! mówiłam im by uważali a oni uważali, że o psach wiedzą wszystko, też myśleli, że wyolbrzymiam, sytuacja eskalowała jak do mnie zadzwonili, że mam psa zabierać spowrotem bo pogryzł się z ich psem i nie dało się ich rozdzielić. Pies miał tam wszystko ale temten pies nie chciał się z nią bawić i się odszczeknął dla niej był to sygnał do ataku psa. Teraz ma takich właścicieli, że o takich tylko pomażyć. Ma duży ogród, jak im pogryzła np. basen to powiedzieli: "nie ważne, kupi się nowy! " Nie każdego stać na powiedzenie czegoś takiego. W pierwszym domu odgryzła rynne:-) oni byli w domu ona na ogrodzie zabawki się znudziły to jakimś cudem dobrała się do rury rynnowej i ją normalnie wyrwała. Jak szła na sterylizacje to płakali. Czy zaszkodziło jej, że dostała w tyłek? może ale dojdzie do siebie a ja mam żyjące koty, ona jest w nowym domu. Pozostał mi po niej tylko Julek, który jest o niebo lepszy od niej ale temperament bardzo podobny, w końcu jej syn. Agresja w niektórych przypadkach musi być stłamszona szybko bo inaczej pies może stanowić zagrożenie! Potem na spokojnie można zmieniać kierunek. Ale zapewniam, że co do Julka to jest wyolbrzymione, że niby go leje itd. :-) że się mnie boi itd. są o domysły i wymysły niezgodne z prawdą:-)
  17. [quote name='karjo2']Nie wiem, czy to jakis koszmarny troll sie nudzi czy tez ktos naprawde jazde biednemu szczylkowi robi :shake:... Iwona, stado ludzi tlumaczy bezzasadnosc Twojego rozumowania, nieznajomosc pracy z psem, czytania go, a Ty sie po prostu durnie upierasz przy swoim... Owszem, suka moze pogonic szczenieta, moze miec problemy z wykarmieniem, ale to w gestii czlowieka lezy i jest jego zasr... obowiazkiem zaopiekowac sie szczenietami, skoro dopuscil do ich pojawienia sie i pozwolil na dalsze zycie. I do tego nalezy wyzywienie, szczepienia, opieka i socjalizacja, a nie lamanie psiego dziecka. Ogolnie z wypowiedzi wynika, ze agresywna postacia jestes sama i wierz mi, gdyby komukolwiek przyszlo do glowy "uczyc" manier moje dziecko, psa, kota czy cokolwiek, to dlugo by u mnie nie zabawil. Proponuje takie teorie i metody przetestowac na rownych sobie, badz ciut wiekszych, zobaczymy jakie beda efekty :evil_lol:.[/quote]no ja się raczej nie przyczyniłam do ich pojawienia i to zdanie tyczy sie do alkoholików i chetnie bym chciała byś im to powiedziała a nie mnie! ja je zgarnęłam z ulicy gdzie się błąkały bo alkoholicy puścili je wolno by matka poszukała sobie jedzenia. Julek mi się przylepił bo mnie bardzo polubił i świata pozamną nie widział co spowodowało, że nie mogłam go oddać bo się tym samym sama w nim zakochałam. I proszę Cię nie wyzywaj mnie od troli.
  18. [quote name='yuki']No racja , ja wzięłam 2 i pół letnie 20 kg ze schroniska co na wszystkich skakało. Ojej jak ja to zrobiłam , że przestała skakać :stupid:. Zakładam , że zdajesz sobie sprawę z tego , że cięzej wychować psa dorosłego , który rok przesiedział w schronie. Nie użalaj się nad sobą, bo tu na dogo bardzo wielu ma ludzi psa po przejściach, czasami trwających wiele lat. co wiedział wcześniej?, że po rękach nie wolno gryźć???a to wredne stworzenie :diabloti: 1.ile jest u Ciebie ??:) 2. no wcześniej pisałaś , że gryzie innych ludzi i jak go próbujesz na ręce wziać , zdecyduj w końcu :) Wyszło szydło z worka, nie potrafisz psa zainteresować zabawą szczególnie tak młodego??kiepsko, kiepsko . Nie uznaje, hahahahaha, to psy wiedzą co to jest uznawanie ??:) "do tej pory", no nie mogę , faktycznie dłuuuuuuugo jest u Ciebie :roflt:[/quote] Piszesz o psie ze schrona, taka była matka Julka, dokładnie to samo (zdjęcie w profilu)! więc wiem co przeszłaś. Wzięłam ją z ulicy od alkoholików, nie nauczona niczego, skakała, rzucała się na moje koty, gryzła kable, jak wychodziłam bałam się wrócić do domu! bo nie wiedziałam co tym razem wymyśli, raz rozbiła szybe w panice, chodziła po szkłach i pokaleczyła sobie nogi. Kupała mi w domu, potem ona i szczeniaki deptały po tych odchodach jak mnie nie było, jak myłam podłoge wpadała w panike i gryzła miotłe, nie miałam jak umyć po niej i ich szczeniakach.! Z całą zaciętością rzucała się na moje koty! w ciągu miesiąca musiałam ją nauczyć dwóch rzeczy, nie gryzienia kotów! i nie sikania w domu, jak widziała kota wpadała w amok! Pierwsza adopcja była fatalna bo suka pogryzła psa właścicieli! Była tak agresywna, że trzech ludzi nie mogło ich oddzielić. Druga adopcja jak narazie jest ok. ale na myśl o tym by ten wielki pies miał do mnie wrócić robi mi się nie dobrze, tyle nerwów ile ja z nią miałam, a dodam jeszcze, że mam małe mieszkanko! Tą sukę też miałam uczyć metodą pozytywną? jak leciała w amoku na mojego kota jak mi przypadkiem uciekł z pokoju? złapałam w locie i leżeć, a ona się wyrywała do kota znowy więc przylałam i leżeć i poskutkowało. Potem dopiero powoli zaczęłam ją uczyć spokojnie, jak już była w miare opanowana. Podchodziłam do niej z kotem, jak skakała mówiłam leżeć ale jak gadać i uczyć metodą pozytywną psa a amoku! w dodatku kiedy pod nogami skaczą ci trzy szczeniaki i wiesz, że możesz je zdeptać? Naprawde nie zawsze się da! Julek jest jej odbiciem lustrzanym tylko, że on jest jednak spokojniejszy i lepiej się koncenruje ale też miewał takie napady. Jak je z ulicy zgranęłam to ja ich przecież tego nie nauczyłam? Szczeniaki nauczyły się leżec i nie wolno razem z matką bo widziały co ona robiła i tak samo reagowały, ale z gryzieniem był problem u Julka, wychodziły z nim czasem dzieci sąsiadki raz dziewczynka wróciła z płaczem i ze szramą bo ją do krwi zajechał zębem. Wtedy skończyłam z tą nieskuteczną w przypadku Julka metodą pozytywną co do gryzienia. Oczywiście zdaje sobie sprawe, że jeszcze bardzo długa droga przedemną by te zachowania utrwalić tak by on nie chciał gryźć i innych a nie by wynikało to z zakazu tylko zjego chęci, jak wychodze z nim na pole zakazuje dzieciom głaskania go jak skacze lub gryzie, kazuje im go ignorować itp. Ale teraz jest już w miarę opanowany i mogę z nim pracować, przedtem nie było to możliwe. Od matki nauczył się, że mu wszystko wolno. Wierzcie lub nie.
  19. [quote name='puli']Wywracanie psa do góry brzuchem znaczy w psim jezyku tyle co "teraz cie zabije". Dla Twojego psa to trauma i horror A szczenie z poczuciem bezpieczenstwa, nauczone ufnosci do człowieka, samo oferuje brzuszek do głaskania. On po prostu czuje śmiertelne zagrozenie i walczy o życie. To rozpaczliwa panika i kompletny brak zaufania do włascicielki. Jezeli to jest ten dobry kontakt i zaufanie to pozostaje tylko powtórnie pogratulowac wiedzy, dobrego samopoczucia i samozadowolenia. Szkoda tylko ze psiak nie ma na to szans.[/quote]nie koniecznie bo krzyczy i gryzie tylko wtedy gdy go wezme tak na ręce jak jest rozbawiony, nie widzi świata i nie może się bawić:-) ograniczam jego wolność a on tego bardzo nie lubi:-) jak jest zaspany jakiś czas poleży tak ale od momentu jak się wybudzi i rozbawi:-) wtedy znowu chce widzieć co się dzieje i woli brykać na własnych nogach:-) Tylko tyle, nie ma co się do doszukiwać nie wiadomo czego bo znam swojego już troche:-) A do głaskanie to on daje wszystko tylko nie umie się głaskaniem "delektować" bo zaraz próbuje mnie podgryzać ale ja kończe wtedy głaskotki na znak, że miłości zębami nie będziemy sobie okazywać:-)
  20. że nie warto nawiazywac z Toba kontaktu .... - mamy bardzo dobry że jestes nieprzewidywalna i niebezpieczna... - tak jak mnie gryzie, to wie, że nic z tego dobrego nie będzie że Twoje rece nie niosa przyjemnosci tylko przykrość i ze nalezy unikac dotyku.... - lizać mnie liże ale nie gryzie, podgryza ale nie za mocno, więc chyba lubi moje ręce że jestes ostatnia osoba na swiecie której mozna zaufać.... - sprubuj go odemnie zabrać zobaczysz jakiego szumu narobi:-) często wychodziły a nim na pole dzieci sąsiadki ale teraz nie chce iść bezemnie więc nie mogą bo pies ciągnie do domu... - że jest zupełnie sam na świecie,nie ma żadnego oparcia i musi sobie radzić w jedyny sposób jaki zna czyli zębami... on nie radzi sobie zębami tylko jak coś chce to skuczy lub tak rozrabia, że w końcu muszę się domyślić o co mu chodzi, jak np. skończyła mu się woda w miseczce a on chce więcej:-) To co opisujesz to taki właśnie był! miał matke a był agresywny i walczył o swoje bo miał ciężkie życie, teraz nauczył się właśnie, że już nie musi walczyć bo ma dom:-) i swój dom bardzo kocha:-) A na ręce nie lubi być brany tylko wtedy jak go kłade do góry brzuchem:-) tak normalnie to go biore na kolana, np a autobusie, ale nie daj Boże bym go wzięła z brzuchem do góry to się szarpie i próbuje mnie ugryźć:-) ale on tak już ma:-) każdy ma coś czego nie lubi on nie lubi być w taki sposób noszony.
  21. [quote name='yuki']Psie dziecko a i owszem to takie określenie i nic więcej, nie oznacza bowiem traktowania jak dziecko ludzkie, więc nie czepiaj się. Ciekawe masz spostrzeżenia. Czyli jeśli 1,5 dziecko mocno szarpie za włosy, to w pysk od razu. Jak mnie córeczka mojej koleżanki bo nodze waliła, to co lać mam ją od razu??? I uwierz mi ciąże moja koleżnka znosiła cudownie, wśród łąk , gór , lasów i jeziorek :) Ładne masz poglądy nie powiem .[/quote]ale 1,5 roczne dziecko nie szarpie za włosy tylko chwyta ma taki odruch, jak jest większe i nie przestaje można je też szarpnąć bo jak słowami nie zrozumie, że to boli można mu pokazać (jak ja pokazałam Julkowi). Ale bicie rodziców za zabawke to jest agresja! gdzieś się to dziecko musiało nauczuć, że jest coś takiego jak bicie. Pewnie nie raz dostało "klapsa" Nie ma dzieci idealnych i psiaków idealnych, nie każde dziecko reaguje na te samą metode wychowawczą i o ile można uczyć psa i dziecko sikać latami gdzie należy to w przypadku agresji trzeba ją wyeliminować szybko, potem może być za późno i dzieciaki będą sie napierać w przedszkolu a szczeniak wielkości wilczura będzie mnie gryzł jak coś bedzie nie po jego myśli, bo tak do tej pory robił, jak mu się coś nie podobało chciał mnie dziabnąć, teraz też sie opiera ale bez gryzienia a że nie gryzie mogę mu tłumaczyć inaczej czyli metodą pozytywną. Pomijam fakt, że duża większość ludzi nie ma czasu na poświęcanie psu kilku godzin dziennie na szkolenie psa, często są dzieci, które nie mogą być pogryzione (w moim przypadku koty, które Julek już od małego chciał zjeść) Już teraz ze względu na swoją wielkość stanowi dla nich zagrożenie ale nawet i one choć absolutnie nie agresywne i przyjazne do psów nie wytrzymały i jak widać na filmiku nauczyły się gryźć. Nigdzie nie pisałam, że należy bić dzieci i psy i tak wychowywać, można im pokazać co to ból jeżeli nie da się wytłumaczyć inaczej lub inaczej wychować.
  22. [quote name='yuki'][I][COLOR=black][FONT=Verdana]„mój też gryzł, tzn [FONT=Verdana]pr[/FONT]óbuje ale mnie jak ugryzie z miejsca obrywa bo ja sobie nie dam, ma taki jakby odruch bezwarunkowy, nie bije go po tyłku tylko jak mnie ugryzie to w pyszczek i odrzucam go od siebie i udaje obrażoną. Nie już nie gryzie [B]ale innych [FONT=Verdana]pr[/FONT]óbuje[/B]!”[/FONT][/COLOR][/I] [COLOR=black][FONT=Verdana]Czyli jednak gryzie [/FONT][/COLOR][COLOR=black][FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]„[I]ale- jak mówi MIlSSLENA jej pies gryzie bardzo mocno i zawzięcie[B], to już nie jest szczenięca zabawa tylko agresja[/B], tego nie opanuje metodą pozytywną tylko, a już napewno nie szybko a z doświadczenia wiem, że jest to strasznie uciążliwe mieć takiego psa”[/I][/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Nie masz pojęcia o czym piszesz, nie przeczytałaś uważnie inne wypowiedzi forumowiczów. Na marginesie, zdaje się , znasz historie wszystkich szczeniaków i wszystkie powody dla których gryzą…..[/FONT][/COLOR] [I][COLOR=black][FONT=Verdana]„nie nie wiem wszystkiego”[/FONT][/COLOR][/I] [COLOR=black][FONT=Verdana]Dlaczego więc uparcie brniesz w swoje przekonania, że warto walnąć w pysk i odepchnąć szczenię???[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]„[I]To jest pies, który był tak nauczony od matki, ona jak mu nie chciała dać mleka to ją gryzł, jest agresywny z natury”[/I][/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana][I]A powiedz , czego został nauczony, że fajnie gryźć po rękach ludzi tak ??? Mama mu to wyszczekała, czy przyniosła plastikową rękę i się na niej wyżywała [/I][/FONT][/COLOR][COLOR=black][FONT=Wingdings][I][FONT=Wingdings]J[/FONT][/I][/FONT][/COLOR][COLOR=black][FONT=Verdana][I],zauważ , że sama piszesz o sytuacji, gdy pies chce mleczko [/I][/FONT][/COLOR][COLOR=black][FONT=Wingdings][I][FONT=Wingdings]J[/FONT][/I][/FONT][/COLOR][COLOR=black][FONT=Verdana][I] co ma piernik do wiatraka?[/I][/FONT][/COLOR] [I][COLOR=black][FONT=Verdana]„skąd wzięłam taką teorie? już pisze matka straciła mleko i nie mogła wykarmić psiaków, Julek jak był głodny latał za nią i domagał się cucusia, jak nie dała to ją gryzł po pysku a co ona na to? też go ugryzła by się bronić ”[/FONT][/COLOR][/I] [COLOR=black][FONT=Verdana]Naturalnym zachowaniem psów jest gryzienie suk po pysku, pokazują , że są głodne i tyle , poczytaj zanim coś napiszesz, bo ręce opadają, jak wciskasz że to jest agresja!!!!!! Bierzesz teorie na podstawie jednego przypadku , zresztą błedną teorię, pięknie. [/FONT][/COLOR] [I][COLOR=black][FONT=Verdana]„pr[/FONT][/COLOR][/I][I][COLOR=black][FONT=Verdana]óbowałam metodą pozytywną ale on [B]uważał [/B]inaczej: dopóki nie oddaje moge z nią robić co chce, zabawki go nie interesowały, tak się nauczył od matki i mimo moich przekonań w desperacji po wielu innych [/FONT][/COLOR][/I][I][COLOR=black][FONT=Verdana]pr[/FONT][/COLOR][/I][I][COLOR=black][FONT=Verdana]óbach "[B]przemówiłam" do niego jej językiem[/B]. Zgadzam się z tą Panią ale ona opisała zachowanie normalnego psa nie psa z przeszłością. Normalne szczeniaki NIGDY nie gryzą do krwi. „[/FONT][/COLOR][/I] [COLOR=black][FONT=Verdana]Psy nie uważają [/FONT][/COLOR][COLOR=black][FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT][/COLOR][COLOR=black][FONT=Verdana] , nic mu też nie powiedziałaś, powinnaś mu raczej pokazać, Twój pies owszem nie zrobi już tego może więcej , ale wiedz , że tylko i wyłącznie dlatego , że się będzie bał, a nie dlatego , że zrozumiał , że nie może. Twoja ręka już na zawsze będzie mu się kojarzyć z czymś nieprzyjemnym , z biciem po prostu .[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Masz 4 miesięcznego psa, piszesz , że próbowałaś metody pozytywnej, i co nie udało się po dwóch miesiącach , gratulacje cierpliwości , wyrozumiałości. W jednym się z Tobą zgodzę , masz rację , że próbowałaś metody pozytywnej , dosłownie liznęłaś ją tylko [/FONT][/COLOR][COLOR=black][FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT][/COLOR][COLOR=black][FONT=Verdana] skoro efektu w tak prostej sprawie wciąż nie ma, bo gryzie Twoim znajomych. Im też mówisz , żeby trzepali Twojego psa po pysku?[/FONT][/COLOR][/quote] hmm znajomi są siedzi itd. mówią mi bym lała go za wszystko:-) opowiadają jak psa lali by nie sikał w domu, raczej na ludziach się nie wzoruje:-) i wierz mi on wie, że nie może, wiedział już wcześniej ale ma taki charakter, że miał to gdzieś:-) z rodzeństwa tylko on gryzł matke po pysku za to, że mu mleka nie dała. Ma cztery miesiące i nie gryzie, ile miałam go uczyć by mnie nie gryzł metodą pozytywną? rok? jak już osiągnie wielkość wilczura? on miał tą metodę gdzieś, nagrody, zabawki go nie interesowały, do tej pory nie uznaje zabawy patykiem, przynoszenia itp. lubi się bawić tym co się rusza i żyje. Metoda pozytywne jest super ale wrzucanie wszystkich psów do jednego worka jest błędem. Nie każdy dostaje psa "od zera" u niektórych są już "zaprogramowane" błedne informacje. Na każde nie reagował gryzieniem, do tej pory jakbym go wzięła na ręce np. próbuje mnie ugryźć. Ale nic szanuje to, że nie chce być brany na ręce bo wiem, że tego nie lubi i mi to pokazał a ja mu pokazałam kiedy ja nie lubie być gryziona. Tylko tyle.
  23. [quote name='yuki']Bardzo możliwe z tą prowokacją , ale na wszelki wypadek lepiej wytłumaczyć:) Iwona no i co z tego , że suka skarciła młode przy misce, żarcie to żarcie i tyle. Co z tego , że młode się matce odszczekuje, uważasz , że jak młode "próbuje" odnaleźć, gdzie sięga granica tego co można albo nie można zrobić to jest to agresja??? To tak jakby stwierdzić , że 2 letnie dziecko, które się wydziera w niebogłosy , (tłucze mamę , szarpie za rękaw), bo chce dostać samochodzik, jest agresywne :roll:. Nie jest, tylko sprawdza na ile sobie może pozwolić i tyle. Jakoś nie wyobrażam sobie dać dziecku po pysku za coś takiego .[/quote]co mnie dziwi, powyżej piszesz: : "czteromiesięczny pies to psie dziecko, zapamiętaj to sobie". A teraz piszesz o dziecku a tu sama porównujesz dziecko do psa. A co do dziecka nie uważam by powinno tłuc mame w wieku 2 lat, jeżeli tak robi oznacza to, że albo jest źle wychowane albo ciąża była nerwowa. Bo "normalne" dziecko nie ma odruchu "tłuczenia" nie wie nawet, że coś takiego jak bicie istnieje.
  24. [quote name='yuki'][COLOR=black][FONT=Verdana]„Dwu- czy trzymiesięczny szczeniak nie wie, że ciało człowieka jest wrażliwsze niż skóra rodzeństwa czy matki i nie rozumie o co chodzi, gdy słyszy hasło "nie wolno". Żaden pies nie rozumie znaczenia słów – po jakimś czasie kojarzy je z czynnością lub sytuacją.”[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]„Problemy z gryzącymi szczeniętami występują na ogół w podobnych sytuacjach. Powracający do domu właściciel obskakiwany jest przez poszczekujące, powarkujące szczenię, które usiłuje podskoczyć jak najwyżej, zahaczając zębami i pazurami o wszystko, czego dosięgnie. Odpychany lekko rękami szczeniak doskakuje tym zacieklej, nie reaguje na żadne „nie”, czy „fuj”……. Czy to znaczy, że zamiast uroczego psiątka wprowadziliśmy do domu niebezpieczne zwierzę, które w przyszłości zagrozi nam na serio? A to już zależy tylko od nas. Bo w opisanych konfliktowych sytuacjach [B]nie ma ani trochę niewytłumaczalnej, ponadnormatywnej agresji [/B]ani tym bardziej próby podporządkowania sobie rodziny ludzkiej. [B]To najzwyklejsze[/B] [B]wrodzone zachowanie szczeniaka[/B] lub równie [B]normalna reakcja na zupełnie niepojęte dla zwierzęcia dobre intencje właściciela”[/B][/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]„Szczeniak będzie gryźć. Nasze ręce, buty i meble - tak długo, póki nie nauczymy go innych zachowań. Dziecko bierze wszystko do rączek, ucząc się kontrolowania zacisku pięści boleśnie szarpie matkę za włosy i nie chce przecież w ten sposób przejąć władzy w rodzinie! Szczeniak bada wszystko mlecznymi zębami. [B]Dorosły pies cierpliwie znosi szczenięce zachowania i nie obawia się utraty własnej pozycji w stadzie[/B]. [B]Szczeniaki - te siedmio- czy dziesięciotygodniowe karcone są przez dorosłych wyjątkowo [/B]- i żaden normalny pies nie obraża się na malca, nie ignoruje prośby o zabawę, o kontakt, nie wyrzuca za karę na godzinę z gniazda!”[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Skopiowałam to z onetu, są to słowa Pani Zofii Mierzwińskiej , jak zapewne Ci wiadomo autorytetu w dziedzinie zachowań u psów. Czteromiesięczny pies to psie dziecko, zapamiętaj to sobie. [/FONT][/COLOR][/quote]tylko jest jedna różnica, mój pies jak tylko trafił do mnie ze swoją wygłodzoną matką i rodzeństwem pierwsze czego się nauczył to leżeć i nie wolno było to mówione do matki i widział jej reakcje i się nauczył:-) nie skacze na mnie i nie gryzie mnie :-) bo go tego oduczyłam, był nie wychowany bo go nie miał kto wychować i gryzł nie dlatego, że był szczeniakiem tylko dlatego, że był po przejściach, znerwicowany, wymęczony przez alkoholików:-( i przez to był poprostu agresywny, jego siostra została znaleziona w głębokim dole gdzie miała być utopiona i gdzie spędziła dwa dni. Taki psy są bardzo trudnym materiałem do metody pozytywnej, z dugiej strony tylko taka może je wyciszyć i zrobić z nich normalne psy. Ale wyeliminowanie gryzienia było podstawą, próbowałam metodą pozytywną ale on uważał inaczej: dopóki nie oddaje moge z nią robić co chce, zabawki go nie interesowały, tak się nauczył od matki i mimo moich przekonań w desperacji po wielu innych próbach "przemówiłam" do niego jej językiem. Zgadzam się z tą Panią ale ona opisała zachowanie normalnego psa nie psa z przeszłością. Normalne szczeniaki NIGDY nie gryzą do krwi.
  25. ale ja pytałam o miske, czy matka psia karci miot bo ten chce jeść! W zabawie to oni sobie krzywdy nie robią (widują się) ale przy misce nie raz oberwali, mój pies Julek czasem próbował jej oddawać;-)
×
×
  • Create New...