W końcu jest telefon i się dodzwoniłam. Wszystko jest u Ciastusia dobrze. Rano szaleje na wybiegu, przez dzień zamknięty bo tam u nich okropny gorąc (jak i wszędzie) a wieczorami też szaleje na wybiegu. Tak więc jestem teraz spokojna o niego. Trzymaj się Ciastusiu. Możliwe, że niedługo Ciastek znajdzie się w hoteliku w Mielcu u Pani Joasi. Wtedy będą odwiedzała go częściej..