Ze stoickim spokojem czytam ten watek bo uwazam, ze na nic sie nie zda przeciaganie liny, kto zawinil, kto sie pomylil, kto nawalil. Musze jednak podkreslic, ze Daniel naprawde podniosl rekawice i wierze, ze jest zaangazowany w cala ta sprawe. Moglabym jeszcze wiele tutaj napisac, ale jeszcze chlopak obrosnie w piorka. Najwazniejsze jest dobro psow i jestem pewna, ze kazdemu zaangazowanemu w ten watek na tym wlasnie najbardziej zalezy, brakuje tylko "wspolnego jezyka" ale kazdy dazy do jak najlepszego rozwiazania.
Pozdrawiam