Jump to content
Dogomania

jurosia

Members
  • Posts

    486
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by jurosia

  1. Asterunia właśnie śpi i ...chrapie aż miło :lol: pozdrawiamy cioteczki
  2. Witaj megii Psiunio jest przeeeesłodki, taki w moim typie - prawdziwy makaron:loveu:
  3. Piołun pewnie że będzie dobrze :lol: i do adopcji pójdzie dopiero wtedy jak będzie na to gotowa. A teraz niech poznaje domowe życie w kapciach:lol:
  4. Piołun wszystko jest ok;) Kupiłam duuuużo szarego papieru toaletowego, duuuuuużo płynu do podłogi i pucujemy. Dziś w nocy Asunia usiłowała wgramolić mi się do łóżka, ale moje psy absolutnie (śpiące w nim) nie wyraziły na to zgody. Dziś Aster zaczęła dzień dopiero o 4 rano:evil_lol: ale za to intensywnie. Wychodziła sobie do ogródka, chodziła po całym domu, potem wyprawiła mojego męża do pracy:lol: drepcząc wszędzie za nim (ale jemu jeszcze nie daje się dotknąć) A mnie pozwala się głaskać, ma takie miłe futerko jak sweter z angorki:lol: Jeszcze nie ma odwagi polizać mnie po twarzy, na razie tylko mnie obwąchuje, chyba moje psy ją peszą, są bardzo zaborcze. Brysiek wywala do niej kły jak tylko widzi że cos do niej słodko mówię. Natomiast kiedy mamy sesję parówkową;) wszystkie grzecznie siedzą dookoła mnie i czekają komu coś skapnie do ryjka. Jak będzie mąż wdomu to zrobi nam wtedy fotki
  5. Jak tylko budrysek i reszta cioteczek wyszły, Aster natychmiast straciła swoją pewność siebie. Biegała prawie całą noc od drzwi wejściowych do balkonowych, dyszała i poplakiwała. Zwracała na mnie uwagę tylko na chwilkę i dalej szukała cioteczek. Nie przeszkadzało jej to siusiać na wszystko co spotkała na swej drodze, meble ,podłoga, torby, buty ( i to praktykuje do teraz). Dała też koncert życzeń, składając skargi i zażalenia...i tak do białego rana. Rano się wyciszyła i juz razem z psami wyszła sobie do ogródka. Przestała odmawiać jedzenia i nawet została sama w domu na trochę ( w tym czasie była oddzielona od moich psów, tak na wszelki wypadek) Zlapała też mnie za rękę, ale tylko ostrzegawczo jak ją chwyciłam żeby nie wpadła w ramiona bernardynki stojącej tuż za drzwiami. Ogólnie to widać pomimo nieufności Aster do mnie, jako obcej osoby, że jest obyta z człowiekiem. Dziś wysiudała Brysia z jego posłania i była mała walka, ale wolałam nie patrzeć kto wygra, tylko wrzasnęłam sobie zdrowo i towarzystwo sobie odpuściło. Nie wiem czy sunia nie umie chodzić na smyczy, czy tylko nie chciała ze mną współpracować. Ale będziemy ćwiczyć, dziś ma jeszcze fory :p Jest przemiłym, kontaktowym stworzeniem i będzie potrafiła się odnależć w każdym nowym miejscu. Człowiek nie jest dla nie żródłem stresu, tylko nieznane miejsca. Jak ktoś mi poda n o r m a l n y adres mailowy to wyślę zdjęcia, bo na dogo wstawić nie mogę. No tępa jestem:oops:
  6. Aster jest już u nas :loveu:
  7. :loveu:Tak, rozmawiałam z budryskiem ok 11, była już w drodze z Aster, więc czekamy
  8. :multi:no więc środa albo czwartek
  9. prawdopodobnie na początku przyszłego tygodnia, będę dzwonic do budryska dziś
  10. :lol:Asunia czy walizki już spakowane?
  11. u nas są niestety, mieszkamy w sąsiedztwie łąk i lasów
  12. Czy Aster bedzie zabezpieczona przeciw kleszczom czy mamy jej kupić kropelki ? bo akurat będę kupować dla moich ciapków
  13. :loveu: Asterka przyjedzie w przyszłym tygodniu my dorzucimy dziś też coś :oops: 30 zł
  14. Asterko gdzie Twoje ciotki? Pewnie zajęte innymi bidami, ale my czekamy:lol:
  15. To ja też poproszę nr konta
  16. Ojej! Dbajcie o nią cioteczki. My jutro wyjeżdżamy na Podlasie, a wracamy 3 pazdziernika. Następnie będę załatwiać trochę różnych spraw, więc praktycznie po 10 października Aster juz może przyjeżdżać.
  17. :lol:OK Większość moich psów była ze schroniska. A sunię którą zabraliśmy z lasu, przez dwa miesiące musiałam na rękach wynosić na spacer. Była w głębokiej depresji i nic nie chciała, ani jeść, ani spacerować, tylko leżała zaszyta w kocyk i udawała że śpi. Serce pękało na jej widok. A dziś :evil_lol: pierwsza dama na pokładzie. I potrafi złapać za nogawkę jak ktoś jej się nie spodoba. Na pewno rozkręcimy Asterkę:eviltong:
  18. Witam Was cioteczki. Przeczytałam wątek i nie wytrzymałam. Bo dotarło do mnie, ze mój pies nadaje sie wyłącznie do odstrzału:angryy: Taki sobie niepozorny niskopodłogowy kundel, którego mam od kołyski. Od samego początku miał wysoki pozim lęku. Kiedy inne szczeniaki przytulane do twarzy lizały ją, on natychmiast wbijał nam zęby w policzki. Ciął wszystko i wszystkich. Robił demolkę i zostawiany sam w domu (tzn zawsze z nim była jego matka sunia Lusia) wrzeszczał w niebogłosy wkurzając sąsiadów. Od małego rzucał się z furią na rowery, samochody, dzieci, dorosłych. Jednym słowem wariat. Kiedy miał 8 miesięcy zaczęliśmy zajęcia z behawiorystą, żeby chłopaka trochę wyciszyć. Bryś owszem robił postępy w socjaliacji, ale wtedy coś w nas pękło. Bo wydał nam się przygaszony, wycofany, zniknęła gdzieś jego spontaniczność i ten łobuzerski wyraz pyszczka ''jestem jaki jestem, a wy mnie kochajcie" . Stwierdzilismy z tezetem, że w końcu to jest mały pies (12 kg) i tak naprawdę to pilnowany przez nas nikomu nie zagraża. Na spacerach chodzi zawsze w szelkach, a kiedy ze mną się ktoś wita, lub żegna jest uprzedzany żeby nie robić tego zbyt gwałtownie, bo Brysiek zawsze czeka w pogotowiu do obrony. Kiedy gościmy u siebie małe dzieci, lub osoby nie gustujące w manierach Brysia, to pies siedzi grzecznie w mojej sypialni. Kiedyś podczas badań Brysiek wpadł w taką panikę że pociął mnie do krwi. Potem kiedy czekaliśmy na wyniki, mój pies przerażony tym co zrobił, wylizywał mi pogryzioną moment wcześniej moją dłoń, a ja go pocieszałam że nic się nie stało. Bo przecież byliśmy, jesteśmy i zawsze będziemy przyjaciółmi. Obecnie Bryś ma trzy lata i nauczył się sam siedzieć w domu, nic już nie niszczy. Na spacerach jest o wiele spokojniejszy, ale ja nigdy nie tracę czujności:evil_lol: Kiedy Bryś zbyt się nakręca i toczy pianę, wtedy biorę go pod pachę i oddalam się od zródła konfliktu. Kiedy wieczorem Brys układa się do snu na mojej poduszce i czule wylizuje mnie po policzku, wtedy natychmiast zapominan jakim to znowu dziś był zakapiorą. Pozdrawiam wszystki i tego łobuziaka z wątku życząc mu dobrego domu otwartego na słabostki i dziwactwa;) naszych kochanych czworonogów.
  19. [IMG]http://http://i51.tinypic.com/abl9pz.jpg[/IMG] czekamy na nową koleżankę :-)
  20. już wysłałam, dzięki za podpowiedź, nie zauważyłam wcześniej :-)
  21. Budrysek, chciałam przesłać nr tel , ale nie idzie chyba masz skrzynkę pełną
  22. Jeśli brałyście pod uwagę dt dla niej to ja mogę zaoferować jej bezpłatny tymczas (od połowy paźdiernika aż do momentu adopcji). Mam swoją ok. pięcioletnią sunię , którą kiedyś znalazłam (oczywiście szczenną) w lesie, mam też jej teraz już trzyleniego syna, oboje to makarony niskopodłogowe, mam też (od roku) benkę Beki ( ok. sześcioletnią)z dogo. Mieszkam pod Warszawą w domku z ogródkiem i mogę przytulić do naszej rodzinki jakąś małą spokojną sunię na tymczas, bo mój pies Bryś nie przyjmie żadnego samca, ani dużej obcej suni. A jeszcze dodam że na codzień jestem w domu, więc psy raczej nie są same. Problemem byłby tylko transport. Jakby co to piszcie. pozdrawiam gośka
  23. fajne :-) Pejuś trzymaj się i adoptuj się
  24. Z powodu choroby psiaków w domu Ani, Beki ma przełożony przyjazd do nas o tydzień tj. na 12 lipca :-(. Rozmawiałam z Anią i powiedziała, że książeczka ze szczepieniami dotarła, Beki jest zdrowa, czuje się dobrze, tylko pozostaje obserwacja. p.s Przyszła do nas znajoma dogomaniaczka ze swoją bardzo dużą wilczycą. Mój kurdupel Bryś próbował ją dominować, kłapał kłami, nie dopuszczał do mnie, ale kiedy zostawał z nią sam na sam uciekał z podkulonym ogonem. A w ostatnią niedzielę wystartował do spotkanego na drodze bernardyna- chłopaka. Pies go olał. Normalnie mój Brysiek to narwaniec jakiś i trochę się o niego boję, ale Ania mówi że nie tacy Beki zaczepiali i że wszystko będzie dobrze. Mam nadzieję! jestem na dogomanii dziś ostatni dzień, póżniej przeprowadzka i bedziemy czekać na podłączenie nas do sieci. Ciotki trzymajcie za nas kciuki :oops:
×
×
  • Create New...