dla Tania najwiekszym szokiem była wystawa...pierwszy raz i to w hali pełnej psów....a nie mielismy zadnego przyzwyczajania....do tramwaju....miasta i centrów...
Na początku trochę spanikowałam...ale okazało sie, ze głupie chodzenie w koło rinku z wykonywaniem komend zadziałało bardzo dobrze ;) ja się zestresowałam to pies razem ze mna....ja wyluzowałam to on tez,...w końcu mi ufa ;)
roczna kita to jeszcze dziecko :P myślę, ze za 3-4 razem juz bedzie reagowała spokojniej....Ja sie jakos szczególnie nie przygotowywałam..uznałam, ze skoro dla mnie coś bedzie normalne to takie stanie się też dla psa...