Tak wet nam dał, gdy Sopel był na szczepieniu. Kaganiec mu się ciągle zdejmował, ale tak sie bał, że ogon miał pod noskiem. Jak miał wejśc na wagę stawił protest, lecz pani naprowadziła go szelkami...położył się na tej wadze i nie chciał wstać, tak go sparalizowało...
Krpole mamy już tydzień, co prawda już nie trzepie, ale chyba go to prawe ucho boli, bo nie da tak sobie dotykać.