Jeden z moich psów w wieku niespełna 2 lat po prostu przestał jeść. Wcześniej był ideałem- miska postawiona, 15 min i jedzenie w żołądku. Dorastał na Nutro Choice, jednak po rozpoczęciu produkcji na Węgrzech przeszliśmy na Hill'sa, który miał niestety zbyt duże granulki, więc po paru miesiącach zmiana na na Purinę Pro Plan. tak szczęśliwie sobie żyliśmy, aż zaczęło się niedojadanie, wysmradzanie itp. Najpierw zareagowałam typowo: dosmaczanie, polewanie, sosiki, mięsko, dokarmianie ręką, citropepsin na apetyt itp.. Po blisko roku takiej walki ja miałam już dość, a pies szczęśliwie żył powietrzem. Potrafił nie ruszyć swojego jedzenie przez tydzień, a i tak był pełen energii. Nie pomogła też konkurencja w postaci drugiego psa, zabieranie miski. Oczywiście przebadałam psa wzdłuż i wszerz- okaz zdrowia, tylkoże żebra można było liczyć bez dotykania. Mówiąc szczerze wyglądał jak anorektyk. Oczywiście przeszliśmy przez fazę karm wysoko energetycznych i wysokokalorycznych, o dietach dla rekowalescentów nie wspomnę. Efektów zero. Bedąc już na skraju wytrzymałości nerwowej sięgnęłam po stary, sprawdzony, aczkolwiek mogący się wydawać brutalny sposób- rozepchanie żołądka. Ja kupowałam gotowy mielony BARF, póżniej znalazłam mielone porcje rosołowe. Z tego surowego mięsa formowałam kulki i prosto do gardła, tak,że pies je połykał, plus odkarmianie wszelkimi chałkami i bułami. I tu stał się cud:) Po niespełna 2 tygodnich takiego tuczenia jak gęsi, pies zaczął sam jeść. Początkowo i tak trwało to dość długo, ale najważniejsze było, że jadł:) Przez 5 miesięcy zostaliśmy na BARFie, rozszerzając go do kości, szyjek z indyka i kurzych, skrzydeł, żołądków(przebój!!!), papek warzywnych, ryb itd. Z nadejściem wiosny i rozpoczętym sezonem wyjazdowo-weekendowym stało się to uciążliwe, więc zaryzykowałam próbę z suchym. I jakie było moje zdziwienie, gdy pies bez mrugnięcia "wciągał" pełne miski. Początkowo jadł Purinę Pro plan z łososiem(więc może spróbuj z karmą rybną), teraz je też jagnęcinę. W ten sposób po ponad rocznej walce, w maju minie rok, jak pies jest spowrotem na suchym i miska codziennie jest "wyczyszczona". Z perspektywy czasu widzę, że dokarmianie, dosmaczanie, zostawianie miski na noc( w nocy zdarzało mu się jeść) tylko pogarszały sprawę. Teraz miska stoi max. 30 min i nie ma zmiłuj, do tego karmienie o tej samej porze- jak ja nie dopilnuję, to psiur mi sam przypomina. Okazjonalnie dostaje w ramach posiłku ukochane skrzydła lub żołądki kurze, ale i tak nie ma żadnego wysmradzania nastepnego dnia przy suchym.
Jeśli pies jest zdrowy( warto zrobić badania krwi, a zwłaszcza kału na kwasy trawienne), to ja radzę uzbroić się w dużo cierpliwośći, samozaparcia i wytrwałości, może warto też spróbować z karmą rybną( na początek odradzałabym fish4dogs, bo ma najintensywnieszy zapach, ale jeśli pies lubi ryby, to ją zdecydowanie polecam- u nas hit jako smaki). Trzymam kciuki!!!!