Za każdym razem jak chcę go pochwalić, to wywija jakiś numer. Parę godzin temu rozwalił płot i zagryzł psa sąsiada. Jedyne, co Lord kocha, to ludzie i jedzenie. Chyba bardziej jedzenie. Jest w doskonałej formie, był u fryzjera i zachowywał się super. Ma mentalność kilkulatka-nauczył się komendy "siad" i świetnie aportuje. Niestety, ma chyba jakieś psie ADHD-cały czas biega, nie usiedzi ani sekundy. Niestety, nie nadaje się też do ochrony posesji, bo sen ma kamienny. Latem, jak sypiał w swoim ulubionym grajdole pod iglakiem, to czasami rano wychodząc do pracy musiałam go budzić, żeby się przekonać, że żyje. Złodzieja przywita z właściwą sobie radością...Kotów nie cierpi. Mniejsze dzieci i mało stabilne osoby wywraca, bo skacze znienacka z radością. Jest kochany,ale trudno z nim nawiązać kontakt-skupienia uwagi wystarcza mu na jakieś 3 sekundy. Niezbyt dobrze chodzi też na smyczy-ciągnie potwornie i nawet szkolenie na smakołyki nie pomaga, bo Lord po paru sekundach zapomina, że jej mam. Nie może być trzymany z innym zwierzętami i absolutnie nie nadaje się do domu-brudzi i wszystko rozwala. Straciłam już nadzieję, że ktoś go przygarnie. Co prawda trafił się jeden chętny,ale zrezygnował, bo rodzina się nie zgodziła.