-
Posts
24817 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Bjuta
-
Malwinka pojechała do ds do Sosnowca, kciuki bardzo potrzebne!
Bjuta replied to martka1982's topic in Już w nowym domu
super wieści i przepiękny paw! -
To pierwsze jest niesamowite!!!!
-
[quote name='UBOCZE']A może każdy niech wpłaca po 2/3 tego, co płacił? Z zaokrągleniem w stronę góry przy groszach...[/QUOTE] Podoba mi się! Jeśli się nie mylę - to wyglądałoby to tak: było było 100 - będzie 60 Ketunia i Asia .......... 20 - 14 Bjuta .......... 30 - 20 Mari23 .......... 10 - 7 Małgosia z Brzegu Dolnego (znajoma Mari 23) .......... 20 - 14 Agata 51 .......... 10 - 7 Agata .......... 20 - 14 Agat21 .......... 20 - 14 BasiaD .......... 10 - 7 Gonia 13 .......... 35 - 24 Sabina02 .......... 50 - 34 Bożena .......... 10 - 7 Renatka .......... 10 - 7 Justyna85 .......... 60 - 40 Ubocze .......... 20 - 14 Madziak25 .......... 30 - 20 Niteczka .......... 10 - 7 Migama To daje 310 no i myślę, że co jakiś czas - grosik będą wrzucać też: 5 - 3 pineska@ 50 - 35 Czerda 20 - 14 - Beata19 Co dałoby 52 zł w zapasie. Co myślicie? Poprosiłam Anię Csernak, żeby wyszukała dla nas fotki Kajtusia i Dina z naszego lipcowego wyjazdu do Przebieczan. Tylko ona jest tak zawalona robotą, że nie wiem czy da radę. Ciągle mam doła, że to tylko 2 lata. Z drugiej strony to aż dwa lata! Oby tylko Dino się nie posypał psychicznie. Stale myślę, jak to Kamel odszedł równo miesiąc po Faxie. Nie mogę przestać o tym myśleć... No ale Dinuś jest silniejszy! I Bakuś ma wielką ochotę się z nim zaprzyjaźnić...
-
Też to najbardziej lubię! Na jakiś konkurs z tą fotą!!
-
Grina pojechała do domu... Trzymamy mocno kciuki! I za nią i za jej Ludzi!
Bjuta replied to Bjuta's topic in Już w nowym domu
Kochani - posłałam ile miałam czyli 310 zł I raty opłaty za paźdzernik. Czyli jeszcze 60 trzeba wyczarować... -
[quote name='Monika z Katowic']Bjutko kochana!:loveu: Potrzebuję informacji o dołączeniu nowego zwierzaczka do rodziny (sposoby, obserwacje, rady). Jak to było z Heksą i Filipem? A jak z Filipem i Sienką?[/QUOTE] Hm... Wiem, że psiaki trzeba zapoznawać na neutralnym terenie. Z Filipem przyjechaliśmy do psitula i Sienkę wzięłam na spacer. Obwąchali się i jakoś tam się dogadali. Ale to nie był dobry pomysł, bo potem musieli razem jechać w Filipa aucie! I Filip od razu się stał zazdrosny - mały teren, obcy pies. No ale Siena siedziała na brzegu i oglądała widoczki, więc - stale głaskany - jakoś to zniósł. Heksa Filipa traktowała jako psa wakacyjnego. Jeździ się w góry, jest super, i tam na wyposażeniu chatki jest taki wkurzający pies. Trzeba odpękać. Filip wiedział, że jest II w kolejcie, więc do Heksy nie podskakiwał, a jak podskoczył, to ona od razu warczała, więc odpuszczał. Potem jak zdecydowaliśmy się Filipa zabrać, to Heksa trochę była w szoku. Wyganiała go z łóżek. Ale nie intetweniowaliśmy i jakoś Filip powolutku, zdobywał przyczułki aż doszło do tego, że wszystkie kanapy są wspólne. Teraz Siena bywa przeganiana, ale one też mają umowę - kto pierwszy wskoczy - tego kanapa. Drugi może ewentualnie ułożyć się na brzeżku... Chyba nie można być sprawiedliwym i trzeba więcej czułości okazywać rezydentowi... No i karmić w pewnym oddaleniu, bo to stresujący moment. No ale generalnie - to chyba od psychiki psiaków zależy. Teraz - jak Siena wróciła po ponad tygodniu do domu, to Filip się bardzo cieszył! A Siena wylizała mu pyszczek! :) :) Coś takiego znalazłam w necie: [I]"Ogólnie można stwierdzić, że łatwiej układają się relacje pomiędzy psami odrębnych płci i będących w zbliżonym wieku, a także w zbliżonych rozmiarach. Choć, jak to w życiu bywa, wszystko zależy od indywidualnych cech dwóch osobników… [/I][I]Jak wprowadzić drugiego psa do rodziny?[/I] [I]Po pierwsze trzeba bardzo dobrze znać swojego psa rezydenta, jego charakter, temperament, mankamenty wychowania, etc. i w zależności od tego dopasować mu towarzysza. Zatem należy także mieć dobre rozeznanie co do charakteru i temperamentu tegoż towarzysza (nawet jeżeli to jest szczeniak, to pewne cechy są dla wprawnego oka widoczne już w wieku kilku tygodni). Oznacza to, że jeżeli planujemy zakup/adopcję drugiego psa, najpierw musimy poświęcić szczególnie dużo czasu wychowaniu i szkoleniu naszego psa, tak abyśmy byli pewni, że ZAWSZE nad nim panujemy i że nasz autorytet jako przewodnika uchroni nowego pieska przed niesympatycznymi zachowaniami rezydenta. To samo dotyczy nowego psa – jeżeli to pies dorosły, który ma być adoptowany, musimy z nim spędzić przedtem trochę czasu, żeby uznał, że jesteśmy "szefem" i w naszej obecności nic mu nie grozi. To jest zawsze dobry punkt wyjściowy do powiększenia rodziny o nowego czworonoga.[/I] [I]Następny trudny moment, który będzie rzutował na dalsze relacje pomiędzy psami są okoliczności ich poznania się. Poznawanie i zaprzyjaźnianie ze sobą psów to jest bardzo szeroki temat, wykraczający poza ten artykuł, a metody uzależnione są od samych psów, warunków "technicznych", płci obu czworonogów, etc. To jest sprawa tak indywidualna, że nie bardzo można dać tutaj gotową receptę, do zastosowania "na ślepo". Generalnie jednak można powiedzieć, że poznanie powinno odbyć się na terenie neutralnym, czyli poza "terytorium" rezydenta. Najlepiej tam, gdzie na spacerze spotyka on inne psy albo w zupełnie dla niego nieznanym miejscu. Psy nie powinny zbliżać się do siebie ściągane na krótkich smyczach przez prowadzące je osoby (agresja smyczkowa!). Powinno się pozwolić im na obwąchanie się na luźnych smyczkach. Bardzo ważne - zachować spokój, nie "napinać się" (pies świetnie czuje, co się dzieje na drugim końcu smyczy!), żadnych gwałtownych ruchów, wdać się jakby nigdy nic w rozmowę z drugą osobą i tylko zerkać z ukosa na mowę ciała psów, żeby w porę je w razie czego rozdzielić. Pilnować (ale spokojnie, bez paniki), żeby nie splątały im się smycze! Jeżeli psy przystąpią do zabawy, to super. A jeżeli rozejdą się obojętnie albo, co gorsza, zaczną przyjmować postawy grożące, udajemy się na tzw. spacer równoległy – przewodnicy idą obok siebie, każdy z psem na smyczy po zewnętrznej. Gdy psy przestają zwracać na siebie uwagę, zwiększamy dystans (nadal równolegle idąc) pomiędzy przewodnikami i "przekładamy psy" na wewnętrzną, ale tak, by nadal szły do siebie równolegle, ale w bezpiecznej od siebie odległości. Służy to przekierowaniu nastawienia psów do rywalizacji na współpracę, budowaniu poczucia wspólnoty w dążeniu do celu i ich przekonaniu, że obecność drugiego psa nie stanowi zagrożenia. Współpracą jest już samo wspólne podążanie do celu (naprzód). Najlepiej, gdy takich sesji "zaprzyjaźniania" może się odbyć kilka zanim nowy piesek zostanie w końcu przywieziony do naszego domu.[/I] [I]Przyjazd nowego psa do domu, to kolejny kamień milowy. Najpierw powinien wejść do mieszkania nowy pies (w tym czasie druga osoba bierze rezydenta na spacer, tak żeby nie widział, jak nowy wkracza na jego terytorium). Po tym jak "nowy" już sobie wstępnie obwącha wszystkie kąty, wprowadzamy rezydenta. Robimy tak dlatego, aby uniknąć efektu "bronienia" terytorium przez rezydenta przed wchodzącym intruzem. Kolejność: "najpierw nowy, potem rezydent" sprawia, że rezydent będzie bardziej skłonny uznać nowego, jako nowy element "wyposażenia" mieszkania, będący już na miejscu, a nie "naruszający" terytorium.[/I] [I] No i jak już ten trudny etap przejdziemy, to rozpoczyna się długa i pracowita droga do prawdziwego budowania trwałej więzi pomiędzy psami a nami, psami pomiędzy sobą, nami a psami, etc... " [/I] [quote name='Ingrid44']Dzisiaj na spacerku w parku spotkalismy klona Sienki. Tez sunia , tyle ze jeszcze mlodziutka. Panstwo kupili z hodowli i jest to mix ONka z Huskim ( u nas robia takie mikstury i jeszcze trzeba placic za takiego szczeniorka ):) :) :) Jak ja zobaczylam to pomyslalm o Sience.[/QUOTE] Nie pomyślałam o Huskim! Ona ma na pewno huskowe biegi! To jest po prostu żywa torpeda!!
-
Dinuś się trzyma. Bałam się bardzo tej pierwszej nocy - ale jakoś dał radę. Nawet dzisiaj coś jadł. Agnieszka mówi, że bardzo pomaga fakt, że jedna z suczek ma cieczkę - więc Dinuś ma dużo obowiązków i to mu na pewno pomaga. No ale jest oczywiście "inny" niż zawsze. Eh... Przepraszam, że tak przyziemnie, ale... czy ktoś ma pomysł jak rozwiązać logistycznie finanse? Niestety prosty manewr, żeby wszyscy zaczęli wpłacać połowę tego, co wpłacał dotychczas - nie zda egzaminu - z takiego powodu, że co miesiąc wpływa na konto chłopaków ok 430-460 zł. W praktyce wygląda to tak: wpływają regularnie (jeżeli kogoś przeoczyłam przez przypadek - proszę mnie skorygować!) 100 - Ketunia i Asia 20 - Bjuta 30 - Mari23 10 - Małgosia z Brzegu Dolnego (znajoma Mari 23) - ostatnia wpłata w lipcu 20 - Agata 51 10 - Agata 20 - Agat21 20 - BasiaD 10 - Gonia 13 35 - Sabina02 50 - Bożena 10 - Renatka 10 - Justyna85 60 - Ubocze 20 - Madziak25 30 - Niteczka 10 - Migama - ostatnia wpłata w sierpniu co daje 465 wpływów na które zawsze można liczyć (no bo tam miesiąc czy dwa obsuwy to się każdemu może zdarzyć). przysyłają, jak się przypomnieć ;) 5 - Pineska@ 20 - Beata19 50 - Czerda zapomnieli na amen i żadne PW czy mail nie pomaga - nie można tych wpływów brać pod uwagę: 10 - Red Devil 20 - Czarna77 10 - Gonia66 oficjalnie (na PW do mnie) musiał wycofać się: 20 - Cajus JB Na samego Dina na hotel potrzeba nam 300. Według mnie. Trzebaby z tej kwoty pewnych deklaracji 430-450 zł na jaką się składa 16 osób odjąć ok 150 zł ... Mniej niestety nie. Ale jak to zrobić żeby było sprawiedliwie???? :confused: No bo tak żeby każdemu ciachnąć o 10 zł - to wychodzi jakoś mega niesprawiedliwie... No bo ten kto wpłaca 100 - prawie nie odczuje, a jak ktoś wpłaca 10 - to jakby był już zwolniony... Nie mam pomysłu....
-
Ibisek - cymesek. Komu takiego cukiereczka?
-
No śliczności! Wyluzowana, zadomowiona, szczęśliwa!!! Brawo! :)
-
Adibu mix wilczaka - odebrała go nam ciężka choroba :-( [*]
Bjuta replied to Mysia_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Rozmawiałam z Agnieszką - sąsiadką Adiba (mamy tam u niej parę psiaków, niestety od dzisiaj o jednego mniej). Była już u Adiba kilka razy w gościach. Mówi, że wyjdzie na ludzi. Potencjał ma super tylko żeby do doświadczonego domu poszedł.