Promyczek był wczoraj na swoim pierwszym długim spacerze po lesie. Cóż...radość przeogromna, nawet zbytnio zwalniać nie musieliśmy bo Promyczek pruł do przodu ile tylko miał sił w łapkach, czasem aż za szybko, bo mu się plątały i się przewracał. Z powrotem miał już jęzor na wierzchu i zwolnił - widać było,że zmęczony, więc "dospacerował" się niesiony na rękach:)
Będziemy go już teraz zabierać, niech ćwiczy mięśnie:)