Dojechałyśmy, dojechałyśmy, od pociągu mam kawałek do domu i musiałam sunię nieść na rękach, oj ciężka jest. Jest naprawdę bardzo przestraszona, w pociągu była bardzo grzeczna, a raczej bezwładna ze strachu bidulka.
Nie jest agresywna, tylko troszkę dzika
W domu chociaż psiego jedzenia nie chciała to zlizała mi z ręki trochę kefiru, a potem trochę kociego jedzenia.
Teraz sunia leży schowana. Nad jej posłaniem oparłam taką cieniutką deskę i ma teraz budę u mnie w pokoju.
Sunia naprawdę piękna jest.
A o warunkach w elbląskim schronisku to się nawet nie wypowiem, tragedia po prostu.