Jump to content
Dogomania

marzena11133

Members
  • Posts

    66
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by marzena11133

  1. Znajdźmy jej dobry hotel a potem pomyślimy o transporcie, może coś się da zrobic . mój mąż często jeździ w trasy - zobaczymy. Z tego co wiem to Sunia musi przebywać na kwarantannie do 4 wrzesnia
  2. Sunia nie jest w kartonie tylko w klatce , a spód klatki jest wyściełany kartonami
  3. byłam dzisiaj u małych , niestety nie mam już kartonów , a miały przemoczone , pojadę później i zobacze co się da zrobić oni mają dużo wolnych po lekach. weterynaria zdaje się na opiekę gminy ( oni tylko doglądają pod względem formalnym- podchodzą do tej sprawy w ten sposób ) . Gmina zleciła opiekę pracownikowi , nie ma mowy o żadnych dziewczynach , a tym bardziej o wyprowadzaniu pieska . Sądzę , że gmina i osoba, której zlecono zajęcie się tą sprawą już o tym nie myśli bo wydelegowali pracownika do opieki i tyle . Gdy rozmawiałam z wet. mówił , że gdyby ktoś chciał pieska to należy skontaktować się z p. śmiataczem z Urzędu Gminy ( wnioskuje z tego, że on ma zleconą sprawę Suni)
  4. Piszesz, że jestem odważną dziewczyną , ale to nie o to chodzi , ja po prostu nie mogę znieść takiego traktowania zwierząt - na samą myśl o tym po prostu przechodzą mnie ciarki.
  5. cóz, nie jestem pewna , że nikt u niej nie był ale wszystko na to wskazywało ( kartony przemoczone od odchodów , nic w misce do jedzenia a w misce do wody kał - piesek przecież musi się gdzieś załatwić ) . Miski wypłukałam , nakarmiłam , napoiłam - sunia jest naprawdę bardzo łagodna , gdy wyścielałam kartonami pozwoliła mi przeniść swoje maluszki na inne miejsce bez problemu .
  6. noce są już zimne , te maluszki muszą strasznie marznąć , ciepło dają im tylko te kartony od spodu , generalnie ja chyba w ogóle nie powinnam zbliżać się do klatki jak pies jest na kwarantannie , ale w takiej sytuacji jak można nic nie robić...!
  7. Witam , chodzę codziennie do suni - dzisiaj miała mokre kartony ( na szcęście wzięłam z domu swoje i wyścieliłam jej klatke , dałam jeść - była głodna. Cóż sądzę ,że dzisiaj nikt u niej nie był ( do ok. 17. 00 na pewno , bo wtedy przyszłam ja ). Jeżeli chodzi o moje zaangażowanie w tą akcję , to powiem szczerze, że chciałabym współpracować anonimowo ( tzn . nie chcę , aby władze gminy i wet. znały moje dane, będę przez nich odebrana jako osoba , która narobiła im problemów - i ja z tego tytułu będę miała kłopoty - jestem osobą znaną a miejscowość jest mała) . Wiem , że bez waszej pomocy sobie nie poradzę , szczerze mówiąc to , gdy sunia wegetowała 3 m-ce na betonie , sądziłam wówczas, że znajdzie się ktoś , kto ją przygarnie ( ja właśnie spod tego bloku mam dwa psy, które w ten sposób przygarnęłam ). Dziwi mnie też fakt, że władze spółdzielni mieszkaniowej nie zajęły się pieskiem w jakikolwiek sposób , widząc że jest na " ostatnich nogach".
  8. Śądzę, że telefony w tej sprawie do weterynarii mogą uświadomić lekarzom, że niestety , ale świat już wie o tym problemie i oni chroniąc własną skórę mogą bardziej zatroszczyć się o te pieski. Muszą mieć świadomość , że są obserwowani!
  9. Cóz nie byłam jeszcze nbigdy w żadnym schronisku dla psów ale mogę sobie wyobrazić warunki tam panujące , niewiele chyba odbiegają od tych , w których teraz żyje nasza suczka.
  10. weterynarz mówił coś o Ostrowie Wlkp.
  11. Miała siedem , ale podobno przy wyciąganiu ich z rury w rowie jednego niechcący uśmiercili.Suczka bardzo się ponoć broniła gdy przyjechali ją zabrać , jedna pani mówiła mi że aż jej się serce krajało na ten widok - a mnie się kraje jak pomyślę , że może trafić do schroniska - nie zasłużyła sobie na to.
  12. Spróbuję coś w tym kierunku zrobić , ale mam wątpliwości czy coś zdziałam , pytałam już tu i ówdzie ale każdy kreci odmownie głową. Nie wiem skąd jesteś , ale na wsi ludzie generalnie nie przejmują się losem psów , traktują je jak przedmioty ,dlatego też zwróciłam się o pomoc dalej może coś wspólnymi siłami zdziałamy.
  13. Suczka jest bardzo łagodna moim zdaniem , smutno patrzy jej z oczu ( nie ma się co dziwić ) . Cieszy się na mój widok , pozwoliła mi nawet obejrzeć swoje dzieci ma trzy pieski i trzy sucki. W najbliższym czasie prześlę kolejne zdjęcia , może jutro albo w poniedziałek . Zobaczycie jakie śliczne maluszki.
  14. Witam, to ja zamieściłam w internecie informacje o tej biedulce i podaję dalsze - więc obecnie suczka z małymi siedzą cały czas w klatce ,ale na szczęście nie wygląda to już tak tragicznie jak na moich zdjęciach ( w pierwszym i drugim dniu kartony na których leżały pieski były prawie całe przemoczone od odchodów ) . Z tego co zaobserwowałam ,to kartony te są obecnie wymieniane codziennie , więc nawet gdy pieski zabrudzą je odchodami to w kolejnym dniu je wymieniają. Według moich danych zajmuje się tym pracownik gminy ( jeden pan ) - nic natomiast nie słyszałam o dziewczynach. Ja osobiście odwiedzam suczkę codziennie i ją dokarmiam , ale z tego co mi wiadomo dostaje jeść również od innych, więc pod tym względem ma się dobrze. Sądzę, że nikt jej nie wyprowadza, spytam w poniedziałek weterynarza czy mogłabym to zrobić. Dzisiaj nawet przy klatce z Sunią spotkałam jedną panią , która również przyniosła jej jedzenie, martwi ją los tych piesków ale ma jednego w domu ( zastanawia się nad szczeniaczkiem mówi , że może jednego weźmie) . Mamy czas do 4 września , do tego dnia będą porzechdziły kwarantannę. Pozdrawiam !
×
×
  • Create New...