Cieszę się, że Chaplin trafił do Ciebie. Ma zapewnioną spokojną starość. A ja niedawno doszłam do wniosku, że w zasadzie nie mam psa - Inka jest dosłownie cieniem mojej mamy. Chodzi za nią wszędzie (no, do kibelka jakoś nie ma śmiałości :lol:), widzę też różnicę pomiędzy moimi samotnymi spacerami z nią, a spacerami, na które idziemy razem z mamą. Zupełnie nie ten sam pies. Marzę o drugim psie, który by za mną tak chodził krok w krok i patrzył na mnie maślanymi oczyma. I jak tylko się wyprowadzę jadę po Zębatka.