Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    29489
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    32

Everything posted by Ewa Marta

  1. Twój pies gusiu, zakochał się tam w jakiejś zjawiskowej suni, która tak jak on nie jest skłonna do zabawy i razem spacerują, wąchają kwiatki, obwąchują trawniki, a potem odprowadzają się w nieskończoność, znajdując w tym dużo radości.... Bo za TM psy robią to, co im sprawia najwięcej radości. I tej wersji będę się trzymać!
  2. Z doświadczenia wiem, że jak się dwie gaduły spotkają, to moga nadawać jednocześnie i doskonale wiedzą, co mówi druga strona:lol: Mam nadzieję gusiu, że jakoś przeżyję;) Czekam Neigh na pw, ewentualnie dogadamy wszystko telefonicznie, już Ci wysłałam moje numery. W domu też uprzedziłam, że zniknę na jeden dzień, więc tylko ustalmy kiedy i ruszamy.
  3. Kairowi wsadzimy stopery do uszu w razie czego Irenko:lol: A z Tobą bardzo chętnie spotkałabym sie przy nadarzającej okazji. Być może w okolicach czerwca, lipca będę w Krakowie, wtedy z ogromną przyjemnością spotkałabym się z Tobą na kawie. Dałabys sie zaprosić? A może potem udałoby się podskoczyć do Niepołomic?
  4. [quote name='irenaka']A o pomoc w transporcie Kaira mogę popytać, tylko napisz kiedy chcesz jechać.[/quote] No właśnie, kiedy chcesz jechać? Bo może ja bym się przydała do pomocy? Rozumiem, że 80 kilometrów w jedną stronę i z powrotem można zrobić w kilka godzin, licząc ewentualne przystanki z psem i już na miejscu. Bardzo chętnie pomogę, mogę wziąć dzień urlopu w pracy. Gdybyś Neigh zaakceptowała moją osobę, musiałabym wiedzieć ze dwa dni wcześniej, żeby ustawić spacery z moimi psiakami i inne sprawy. Uprzedzam jednak, że strrrrrraszna ze mnie gaduła, a ulubionym tematem są psiaki;)
  5. To wspaniała wiadomość, aż się chce żyć:loveu: Cudownie, że ludziom nie jest obojętny los naszych podopiecznych! Piszę "naszych", bo przecież one są narazie nasze, prawda? Wspólnie musimy o nie zadbać, nie stosować żadnej spychologii;) Dobrze mi z myślą, że tylu ludziom drgnęły serca i jedni włożyli masę pracy w ogłoszenia, bazarki i maile, drudzy sięgnęli do portfeli. Razem wyszła z tego niezła całość:lol: Allegro każdego psiaka piękne, może dzięki nim któryś psiak znajdzie swój wymarzony domek?
  6. Może dlatego, że tak jak Ty kocham bardzo zwierzęta? A może dlatego, że kiedyś też straciłam sunię i wiem co czujesz? Choć to było wiele lat temu, czasami patrząc na moje dwa łobuziaki myślę o niej, zastanawiam się, czy gdybym poszła do lekarza wcześniej, może żyłaby dłużej niż 13 lat? Wspomnienia, to normalna ludzka rzecz. To zresztą jest piękne, że pamietamy naszych bliskich, a do nich zaliczam wszystkie czworonogi, które ze mną mieszkały. Mam nadzieję że dzikie zwierzęta pozostawią Vario w spokoju gusiu. Tak, jak wiele osób tu napisało, pewnie za wcześnie jest myśleć o nowym przyjacielu, ale może przemyślałabyś wzięcie jakiejś bidy na DT? To nie byłaby żadna "zdrada" wobec Vario, Ty miałabyś zajęcie, zrobiłabyś coś bardzo pięknego dla jakiegoś bardzo tego potrzebującego czworonoga. Z Twoich wspomnień wynika, że Vario nigdy nie był przeciwny takim tymczasowiczom. Może czuł, że skoro ma się tak wspanialy dom, trzeba się z nim podzielić z innymi? Wydaje mi się, że był bardzo inteligentny, że rozumieliście się w sekundę. Skoro kiedyś nie protestował, może z myślą o nim, przygarnij narazie jakąś bide na tymczas? Aż żal ściska, że takie kochające serce nie wspomoże żadnej bezdomnej istotki... Masz w nim tyle miejsca, że starczy na Vario i na jeszcze kogoś...
  7. Wszystko zależy od tego, jak sobie Tęczowy Most definiujesz... Ja myślę o nim w kontekście braku bólu, cierpienia. Dla bezdomnych zwierzaków o braku samotności, zimna i głodu, dla tych dręczonych dodatkowo o braku bólu i upokorzeń..... To wszystko znika w tej jednej sekundzie, kiedy serce przestaje bić i kończy się ich pobyt tutaj z nami. I kiedy pomyśleć o tym, że już nie cierpią, że nie odczuwaja głodu, że nie czekają nadaremnie na to, że ktoś je pokocha, to są za Tęczowym Mostem. Nasi przyjaciele są w naszych sercach, grzeją się ciepłem naszych wspomnień, nawet te nieszczęśliwe w schronach, czy odnalezione za późno na ulicy... Jeśli o nich się dowiadujemy, to myślimy, współczujemy... Może właśnie w naszych sercach jest TM?
  8. To dobrze gusiu, że się uśmiechnęłaś:lol: Te irracjonalne strachy przed jakimkolwiek hałasem ma też mój pies, który jest z nami od 8 miesięcy. Po różnych kolejach losu trafił do mnie piękny, 6-letni onkowaty rudzielec (widoczny w awatarku). Boi się panicznie każdego głośniejszego odgłosu, wystrzału, to częste u psów. Ale nie boi się noża w ręku, czy pistoletu na wodę:roll: Vario musiał mieć za sobą ciężkie przeżycia, skoro takie przedmioty wywoływały w nim lęk. Tym bardziej pewnie był szczęśliwy z Wami, w Waszym wspólnym domku. Rozumiem Twoje nastawienie go tych oprawców, którzy tak go kiedyś potraktowali... Człowiek ma ochotę zatłuc takie gnidy....
  9. Ma chłopak gust:lol: A jej agresja dp psów? Pewnie wiele przeszła i teraz walczy o swoje, o to, żeby nikt jej nie zdominował...
  10. Te pierdoły są chyba najbardziej przez nas kochane:lol: Tyle, że Vario, niby pierdoła, a patrzcie jak wiedział małpiszon pod czymi blokiem zawyć, żeby zdobyć serca i dom do końca swoich dni...
  11. W to, że znajdziecie jej najlepszy z możliwych domów, chyba nikt nie wątpi. Tyle serca, ile okazujecie tym okaleczonym psychicznie psiakom, pokazuje, kim jesteście:multi:. Ja chylę czoło, podziwiam i żałuję, że film został ocenzurowany, bo jak znam życie, to dla dogomaniaków byłby nie tyle śmieszny, co niewiarygodnie wzruszający. Benia miała szczęście, że Twojej TZ-ce chciało się szukać jej nory, miała szczęście, że oboje kochacie zwierzęta i że choć to może trudne, to jednak mieliście szansę na przygarnięcie jej z synkiem do siebie. Trzymam mocno kciuki za nich oboje i cieszę się że mogli spotkać na swojej drodze do normalności właśnie WAS!
  12. No cóż, może wcale nie będzie się chciał przeprowadzać do swojej budy;) Może schudł, ale pięknie wygląda!
  13. [quote name='gallegro']Jest światełko w tunelu, odnośnie Beni... Żeby nie zapeszyć, nie będę pisać o szczegółach, ale gdyby ta adopcja doszła do skutku, ta wspaniała suczka miałaby najlepszy dom pod słońcem. [/quote] Jako cichy podczytywacz wątku, chciałam tylko zauważyć, że najlepszy dom pod słońcem, to ona miałaby u Was;) Ponieważ jednak znam historię Kamy i cieszę się, że w końcu z tymczasu została u Was na stałe, to trudno się dziwić, że na kolejnego psa nie macie warunków. Będę się jednak upierać, że choć u Was jest to DT, to jest on najlepszy, bo dzięki niemu Lucek żyje, a Benia nabiera wiary w to, że nie każdy człowiek jest potworem. [quote name='gallegro']Gdyby Benia trafiła do tego domku, ziściłyby się nasze marzenia i wróciłaby wiara w człowieka...[/quote] Mnie wraca, jak czytam wątki Kamy i Beni:multi: Serdecznie pozdrawiam Ciebie gallegro i Twoją TZ!
  14. Witaj Danusiu:lol:Nie wiesz jak ja się cieszę, że juz jestem;) Irenko, przytul wszystkie pyszczki mocno ode mnie:lol: Neigh, daj mi Boże spotykać samych takich świrów na drodze, jak tych tutaj:multi: A po kiego ten pies ma przyzwyczaić się do Ciebie? Bo świry tak mają, że psiaki na odległość je wyczuwają!
  15. Dla Ciebie, dla mnie i dla większości ludzi na dogomanii nie ma. Niestety dla wielu innych to normalne, że jak leci np. na Majorkę to psa upycha u rodziny albo w hoteliku. Czasami spotykam się z tak beznadziejnym brakiem myślenia o tym, co takie psisko przeżywa, kiedy rozstaje się ze swoimi bliskimi, że nóż się w kieszeni otwiera. Vario miał to szczęście, że znalazł się w Rodzinie, która jak kocha, to do końca. Ja też nie wyobrażam sobie wyjazdów bez psów. Kupiliśmy nawet przyczepę, żeby móc swobodnie się z nimi przemieszczać i żeby wszędzie czuły się dobrze i "u siebie". Jeżdzimy tylko tam, gdzie możemy zabrać psiury. Tak jak dziecka, tak teraz ich nie zostawiam nikomu, niemniej nie wszyscy myślą tak samo...
  16. [quote name='irenaka']Staram się dlatego teraz (kiedy jeszcze coś mam), dorzucać ile mogę na ich utrzymanie. Dużym kosztem swoich osobistych wydatków to fakt. Ale jak oceniliby to inni, gdybym nie dała z siebie wszystkiego na maxa? [/quote] Moja droga Irenko, tutaj zazwyczaj przebywają ludzie, którzy są naprawdę inteligentni i sensowni. Nie wierzę, że ktokolwiek z nich mógłby choć przez moment źle ocenić to, co z siebie dajesz. Ty bez dorzucania tych pieniędzy i tak dajesz z siebie na maksa. Mam taki postulat, żebyś już do końca kwietnia, a najlepiej jeszcze w maju nie dorzucała od siebie ani grosza. każdy z nas pomaga, jak może. Ja nie mogę dać nic innego poza pieniędzmi, więc płacę. A Ty, zamiast brać kolejne prace, pojedź do psiaków, przyzwyczajaj je do towarzystwa człowieka. Dla mnie jesteś na szóstkę z plusem bez tej kasy:multi:
  17. [quote name='irenaka']Podaję rozliczenie wpłat darczyńców bezpośrednio na hotel w Niepołomicach. Ewa G. :loveu:500,00 Anna Ł. :loveu:100,00 Majka50:loveu:100,00 irenaka 425,00 [/quote] No to ja też pozwolę sobie na emotikonka... irenaka 425,00:crazyeye: Irenko, bardzo Cię proszę wybacz mi ten wpis, nie chciałabym Cię urazić, ale miałam cichą nadzieję, że skoro tak dynamicznie ruszyła akcja wsparcia dla psiaków z Krzyczek, Ty po wpłacie 950 zł + 140 zł w marcu, złapiesz choć przez miesiąc oddech i nie będziesz musiała dokładać do hoteliku, ewentualnie wrzucisz cos symbolicznie... Czy naprawdę nie ma szans na to, żeby z wpłat do fundacji przerzucić jakąś kwotę na Niepołomice???? To cudowne, że czujesz tak wielką odpowiedzialność za psiaki, ale to w końcu nasza wspólna sprawa, sprawa tych, którym ich los nie jest obojętny. Robisz tak wiele dla nich, że sprawy finansowe mogłabyś choćby spróbować przerzucić na innych. Tak to wszystko optymistycznie wyglądało, a jak dochodzi do rozliczeń, to Ty znowu bierzesz na siebie lwią część opłat.... :shake:
  18. To, jak wyjątkowe one są, zależy w dużym stopniu od tego, jak je traktujemy. Musiałaś zasłużyć na to, że Vario był taki wyjątkowy. Obdarzył Ciebie i swojego Pana miłością absolutną, bo daliście mu ciepło, miłość, poczucie bezpieczeństwa i czas. Cudowne jest to, że jeździł z Wami wszędzie, a nie był podrzucany gdzieś do rodziny, co jest częstą praktyką. Czuł się członkiem rodziny, był ważną częścią stada, więc jak mógł byc inny?
  19. Piękna opowieść, piękna przyjaźń.... Pomyśl gusiu, że nie każdy w życiu ma szansę na przeżycie czegoś takiego.... Za każdym razem, kiedy czytam kolejny Twój wpis, biegnę mocno przytulić moje psy i myślę, że często czowiek myśli, że ten czas spędzany z nimi nigdy się nie skończy, a przecież tak nie jest. Dlatego warto teraz, natychmiast poświęcać im jak najwięcej czasu, chłonąć tę ich miłość i przywiązanie, oddawać swoją, żeby starczyło na wiele tak wspaniałych wspomnień, jak Twoje. Nie znam Cię, ale lubię coraz bardziej z każdym kolejnym Twoim wpisem...
  20. To jedna z piękniejszych opowieści o przyjacielu, jaką czytałam... Mieliście oboje wiele szczęścia, że dane Wam było tyle lat być razem. A Twoja decyzja, żeby go nie męczyć, była najsłuszniejszą z możliwych. To właściwie dowód miłości do niego. Wiele lat temu, kiedy za wszelką cenę starałyśmy się z mamą ratować naszą umierającą na raka sunię, lekarz w końcu zapytał "Ile jeszcze w imię swojej egoistycznej miłości będziecie ją męczyły? Dlaczego nie pozwolicie jej godnie odejść, tylko utrzymujecie ją w takich cierpieniach tylko dla siebie?" Jesteś pięknym Człowiekiem, a Vario mieszkał w najlepszym z możliwych dla niego domków. Duże ukłony dla Ciebie gusiu...
  21. Ponieważ cisza tu jak makiem zasiał w kwestii pomocy dla Azji, wpłaciłam chwilę temu na konto kobix 200 złotych na budę. Mam nadzieję, że tak jak zakłada kobix, uda się za to wybudować podwójną budę dla dwóch psiaków. Trzymam kciuki za zabranie funduszy na podłogę i zadaszenie. Fajnie byłoby, żeby nie skończyć na półśrodkach. Buda jest potrzebna, ale co psom po budzie, jak zrobią podkop i zwieją? Czy znajdzie się jeszcze ktoś, kto dorzuci kobix do zrobienia podłogi? Wierzę, że tak;)
  22. Dziękuję Ci Irenko, ale faktem jest tylko, że nie zwątpiłam. A ten nadludzki wysiłek... to zdecydowanie definiuje WAS, którzy mieliście kontakt z tymi biedami. To definicja pracy tych, którzy wyciągali te pokaleczone fizycznie i psychicznie psy:-( Dzisiaj kolejny raz obejrzałam zamieszczone w linku, który podała Neigh filmiki psiaków. I choć wiem, że obecnie Sonieczka to zupełnie inny pies, ten film powoduje, że mam jedno marzenie. Marzy mi się, żeby powstała taka organizacja, która mogłaby legalnie po odebraniu zwierząt ich oprawcom, pakowac tych zwyrodnialców do tych piwnic, do kojców bez wody i jedzenia, bez dachu nad głową... jednym słowem wrzucac ich na kilka tygodni w te same warunki, w których żyły zwierzaki. bez mrugnięcia okiem zamykałabym tam te bestie, może to spowodowałoby, że choć nieliczni z nich zastanowiliby sie czasem nad tym, co robią zwierzętom. Narazie jeszcze jestem, znikam dopiero we wtorek. Nie przestaje jednak szukać nowych sponsorów i chętnych do adopcji. Jezu kochany, ta Sonia siedzi w mojej głowie. Podobnie jak kiedyś dwie przerażone siostrzyczki, które na szczęście znalazły wspólnie dobry dom. Inne psiaki tez w niej są, ale Sonia tak bardzo, bardzo mocno...
  23. Nie znam Was wszystkich w realu, ale jak tak sobie podczytuję, to jestem dumna, że poznaję Was wirtualnie. Lisia, - jej metamorfoza - to najwspanialsza wiadomość ostatnich dni, zaraz za nią idzie ta, że psiaki mają przedłużony czas na znalezienie domów i mogą zostać tam, gdzie są. Jestem autentycznie wzruszona i szczęśliwa, że tyle osób znowu chce pomóc tym czworonogom. Poza wsparciem psychicznym i wysyłaniem przelewów nie moge narazie pomóc inaczej, ale bardzo mocno trzymam kciuki za każdego Krzyczkowca i cieszę się, że spotkały na swojej drodze Neigh, Irenkę i wiele innych osób, których nie sposób wymienić, a które działaja tu prężnie, żeby im się już więcej krzywda nie działa. Jestem z Wami całym sercem, staram się namawiać znajomych do wpłacenia choćby grosika, szukam tez odpowiedzialnych ludzi, którzy mogliby przygarnąć do siebie psiaka, ale z tym najtrudniej:shake: Mnie niestety trzeciego stwora rodzina nie pozwoli przygarnąć:-(
  24. [quote name='irenaka'][FONT=Calibri][SIZE=3]Krzyczki są na lodzie. [/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Myślałam, że jak sama jestem w stanie opłacać jednego psa, poproszę ludzi poza dogo o pomoc. Miałam obiecany 1000,00 a może więcej i ich nie dostanę.[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Psiaki zostają bez kasy, bez pomocy. A ja kolejny raz jestem totalnie załamana ludźmi.[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Kolejny dla mnie dowód, żeby nigdy nie ufać. [/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Nie mogę się pozbierać.[/SIZE][/FONT][/quote] Okrutne jest to, że w chwili ratowania ich z tego koszmaru, jakim były Krzyczki, tylu było chętnych do pomocy, a teraz tak niewiele osób chce kontynuowac pomoc. Zgadzam się z opinią wyrażoną przez kogoś wcześniej, że nie wolno nam najpierw ratować zwierzaków z takiego bagna, potem pokazać im lepszy świat i znowu pakować do schroniska... Nie wiem, ile uda mi się wyłuskać pieniędzy, podobnie jak u wszystkich pieniądze u mnie na drzewie nie chcą rosnąć, ale postaram się wpłacić choćby parę złotych, bo każda złotówka dodana do kolejnej daje szansę na zebranie większej sumy. Mam nadzieję, że znajdą się jeszcze dobre dusze, które poratują psiaki z Niepołomic choćby kilkoma złotymi albo złotówką przysłowiową... To przecież nie jest żadna wyrwa w budżecie... No przecież musimy zebrać jakoś te pieniądze... Dla tych wszystkich psiaków, które zobaczyły, że człowiek nie musi być katem. Nie można z powrotem wrzucić ich do dużego kojca, gdzie mogą zostac po prostu zagryzione:-( [SIZE=6][SIZE=5]Bardzo proszę wszystkich dobrych ludzi, pomóżmy utrzymać 5 psiaków z Krzyczek w Niepołomicach!!! Liczy się każda złotówka![/SIZE][/SIZE]
  25. [quote name='mariamc']Moje serce zostało w Krzyczkach a przecież nigdy tam nie byłam.[/quote] To podobnie jak ja:lol: Nigdy tam nie byłam, ale tylu nocy nie przespalam śledząc zmagania dziewczyn, tyle łez wypłakałam przed monitorem, że trudno jest mi o tych, które zostały zapomnieć...
×
×
  • Create New...