Codziennie na dogo, to już u mnie rytuał, budzę się zaglądam do psów , wieczorem też. Jeżeli połowę tego czasu bym im realnie poświęciła, to miałyby trochę radości. Godziny otwarcia schronu w Sopocie są lepsze niż w Gdyni- mogę zdążyć w tygodniu. Jednak i tu i u nas nie wyrobię, żeby Lukas był w Sopocie lub został adoptowany, a tak akurat z nim nikt nie wychodzi.:???: