Ja dopiero się uczę, miałam dzisiaj 12 i 13 godzinę, ale muszę się wyżalić, że prawie przejechałam pieska :placz: Jechałam sobie spokojnie i pies był na chodniku, wąchał słup, ale nie wiem, coś go spłoszyło chyba, bo mi nagle wleciał prosto pod koła... Gdyby nie instruktor to już po nim, ja za późno zareagowałam :shake: Ale na szczęście nic się nie stało... Tylko znowu się wkur*** na tych debili, co puszczają psy luzem, bo na spacer to nie łaska z pieskiem wyjść :angryy:
Serce mi stanęło, zatrzymaliśmy się dosłownie kilka centymetrów przed psem, ja go już nie widziałam, więc bałam się, że najechałam na niego... Do końca jazd już roztrzęsiona byłam.
Instruktora mam świetnego, zmieniłam sobie prowadzącego, bo poprzedni mi nie pasował i miał odległe terminy, a z tym co teraz mam jeździ mi się super :) Generalnie po dniu pełnym nerwów idę na jazdy się odstresować, serio, gościu zawsze poprawia mi humor, do tego uczy bardzo dobrze (chociaż to się okaże przy egzaminie ;)).