droga Oktawio.czytam losy Dudusia od pierwszej strony.pokochalam Dudusia jak swego wlasnego.wiem ile przebrnelas i ile jeszcze drogi przed toba i Dudusiem.ja tez mam mala psine,ratlerka mini,ma teraz 6 miesiecy.i tez ma wady genetyczne.wzielam go,gdy mial 1 miesiac i poczatki jego ratowania byly podobne jak u ciebie-karmienie co 2 godziny(w nocy tez),teraz je co 4 godziny 5-6 posilkow.jest od urodzenia slepy,ma prawdopodobnie wodoglowie(tak lekarz podejrzewa,ale nie ma gdzie wykonac badan),ma wade zgryzu,chodzi zataczajac sie(tak jakby mial slabe tylne lapki),ale nie normalnie tylko po okregu,az mu sie chyba zakreca w glowie,bo potem leci na bok tak jak czlowiek,tracac rownowage.bardzo czesto uderzajac glowa o przeszkody(dosyc mocno),dostaje ataki padaczko-podobne(podejrzenie weta o padaczke).bral przez 7 dni encorton,potem 2 tygodnie przerwy i teraz znowu encorton.po encortonie jest jest calkiem odmieniony,nie jest nerwowy,bardzo duzo spi,ze praktycznie budze go do jedzenia.duzo go nosze na rekach lub spi na kolanach(nie chce zeby walil glowa o sciany i inne przeszkody),a w nocy ze mna.nie jest dobrze zdiagnozowanym psem,u nas nie ma dobrych wetow,nie robi sie podstawowych badan,tylko od razu leki-pomoze albo nie.sama mysle co bedzie z nim dalej,kiedy nadejdzie taki ostatni dzien.chce go ratowac,ale jak,do kogo sie udac.tez myslalam o takim nosidelku dla niego,zeby nie krazyl w kolko i nie udezal sie w glowe(co chyba jest niekorzystne dla jego mozgu),ale nie wiem gdzie je kupic.Oktawio-ja ciebie rozumiem,i tak samo przezywam chorobe mojego
Snapiego jak i chorobe Dudusia,trzymam za niego kciuki.