-
Posts
14779 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by anetek100
-
Jamniczo - mieszana galeria moich futrzaczków:)
anetek100 replied to anetek100's topic in Foto Blogi
wczoraj niestety zmarł nasz Jeżyczek:(niech śpi kochany spokojnie...a za Tęczowym Mostem niech biega ile sił w łapkach...zdjęcia Wegi i Nikusia mam,ale wstawie później może jutro może za dwa dni:(:(:( -
witajcie jeszcze raż dziękuję za wszystko..Jeżynio na pewo także za wsparcie:(:(dzisiaj w nocy dwa razy wstałam zobaczyć czy mu czegoś nie trzeba:placz::placz:a rano przygotowałam trzy miski dla piesków nie dwie:(:(mam nadzieję,że teraz biega z Pusieńką i ślą pozdrowienia dla nas,te cudne słońce które na pewno wyjrzy jutro zza chmurek to właśnie od niego dla nas wszystkich
-
dziękuję za miłe słowa i wsparcie mój Niko od wczoraj coś przeczuwał,zawsze dbały o niego,usuwały się z drogi gdy kicał na tych swoich cudnych łapinkch a wczoraj jakoś dziwnie koło niego sie kręciły:(kochane psiaki..jeszcze raz dziękuje za wszystko,a przede wszystkim ZA JEŻYKA,ŻE BYŁI ZAWSZE BĘDZIE Z NAMI
-
jak to powiedzieć jak serce się kraje,jak łzy nachodzą na oczy tęskniące,po prostu odeszła perełka do raju i biega w pełni sił po pięknej łące:(:(:placz:nie mogę pisać,Jeżynio dzisiaj nad ranem odszedł od nas,zostanie z nami na zawsze w sercach i myślach...cicho teraz w domu,nikt mnie nie woła by zienic podkłądzik,nikt nie płacze jak owieczka,że wstac nie może... KOCHAM CIĘ JEŻYKU...ŚPIJ SPOKOJNIE
-
[quote name='tanitka']ale na pewno nie cierpi? :-( nie wolno pozwolić, żeby cierpiał...... trzymajcie się![/QUOTE] tu sie wlaśnie zastanawiam..bo ciągle płacze, leży w miejscu,nie rusza sie tylko szczeka...mama dzisiaj jak byłam w szkole na godzinkę to starała się go podnosić,ale niestety opadał z sił...także męczy sie pod względem tego,że nie może wstać i nie ma tych sił....
-
i nas to w ogóle zdziwiło,jeszcze tydzien temu pani i ludzie siedzący w poczekalni uśmiechaliśmy się,jak sobie gęga i śpiewa jak owieczka,a tu takie "coś" co mu życie utrudnia...teraz zasnął sobie i jak patrze na niego to po prostu serce się kraje,że nie umiem mu pomóc...jedzonko,kroplóweczki,dużo miłości może to pomoże
-
my juz po wizycie u weta,udało się wcześniej:)niestety wieści nie są za dobre:(ja nawet nie zauważyłam,bo jest Jezyk ze mną codziennie a Pani Doktor mówi,że juz nawet zapach jest inny,podniosła powieki,popatrzyła na oczka i niestety nawet na nich juz żółć narasta...mówi,że cały ma juz taki specyficzny kolor:(także kroplówki teraz tylko służą żeby ukoić mu jakoś może ból,nawodnic trochę,zdziałąć chociaż trochę,bo niestetyjuż nawet zwinął sie w półksiężyc i nie chce ani iśc,ani zadzierac główki:(:(także chociaż trochę mu dać tych sił:(później zobaczymy,powtórzymy badania czy jest poprawa czy nie
-
dzisiaj nocka była znowu niepsokojna:(nosiłam Jeżyka to do pokoju,to do łązienki,czasem był też wkuchni,bo ciągle szczekał.....Mama też nie spała,czuwałyśmy...dziś nie poszłam do skzoły bo oczy mam na zapałki a na wykładzie jaki mnie czekał ok.godz.10 zasnęłabym od razu:diabloti:dzisiaj kroplóweczka czeka Jeżyczka i zobaczymy..boję sie o jego serduszko,że nawet jak wątroba trochę się wzmocni,to serduszko siądzie bo jak pisałam niestety zatrzymuje się co parę chwil...Jeżyk waży coraz mniej,z ponad sześciu spadła waga do 4,03:placz:biedunio sie męczy,leży cały czas,wczoraj i dziś nawet zjeść nie chciał:(oby to leczenie coś dało i żeby chociaż jeszcze troche z nami pobyl
-
wydaje mi się,że nie z bólu bo jak go pogłąszcze i chce postawić to jest juz cichutko.....on po prostu chce wstać,a nie może..a wiadomo nie jestem przy nim cały czas bo jeszcze opiekuje sie Mamą,musze wyjśc do szkoły,itp..także ile mogę tyle mu poświęcam czasu a staram sie jak najwięcej:(:(ten jego krzyk jest naprawdę dołujący,bezsilny taki:shake:nie wiem jak mu pomóc
-
[quote name='madcat1981']Nie musisz nic mówić, wiemy jak bardzo się denerwujesz i martwimy się razem z Tobą:-( Jeżyku, nie daj się :shake:[/QUOTE] no siedzę jak na szpilkach:roll:miały być wyniki,ale wet mówił,że mają teraz dużo badań w tych laboratoriach i mogą byc dopiero na jutro..pracę kończy o 19 więc jeszcze trochę czasu,ale może się uda..Jeżyk nie chciał dzisiaj jeść za bardzo,musiałam sposobem trochę mu pomóc i zjadl ociupinkę...nie wiem czemu tak szybko "to coś" go tak męczy i dobija....teraz biedny płacze,lezy koło grzejniczka u mnie,biedunio EDIT: mam wyniczki....na razie telefonicznie,a druk będzie po paru dniach...nie znam sie za bardzo na tych wskaźnikach i mogę poprzekręcac nazwy,ilości,ale posatram się Wam przekazać trochę..Pan mówi,że wyniki nie aż tak straszne,no ale on jest początkujący więc wiadomo wolę się upewnic i jutro idę o 18 na wizytę do Pani Doktor i niestety kroplóweczka będzie.... zatem mniej więcej wygląda to tak: mocznik: 89 norma do 50 kreatynina: 0,70 norma do 0,9 alat: 249 norma 60 AP:635 norma 65 co do norm tez pewnie mogłam popełnić błąd aha tych wskaźników było więcej,ale wiaodmo jak to przez telefon powiedział mniej więcej bo i tak jutro wszyskiego sie dowiem Także podejzrewam,że będzie leczony kroplówkami, które przeżyłam już z moją Pusieńką,więc wiem na czym to polega,często brałam je do domu,żeby czuła sie bezpieczniej,pewnie karma hepatic i dożylne leki,ale to tylko moje przewidywania
-
już wróciłam....o rany niby tylko badania a ja sie aż popłakałam w tym gabinecie:(:(moja Pusię także ratowaliśmy do ostatniej chwili i jak musieliśmy jej pobrac krew a ona nie miała jej prawie,nic nie leciało to widząc dzisiaj pobieranie krwi u Jeża no nie wytrzymałam...krewka leciała,Jeżynio poszczekiwał,ale tak jak zawsze raczej nie z bólu,bo nawet nie zawuażył igiełki:(lekarz mówi,że trzeba czekac na badania ale boi się,że jednak nowotwór go męczy i to dośc szybko...nawet nosek ma już całkiem suchy,nawadniam go,by nie opadl z sił,apetyt ma więc chociaż trochę będzie silniejszy:(:(:(to zrobiło sie nagle,przecież tydzień temu jeszcze byłam na sprawdzeniu cukru i jeszcze chodził,chociaż tylko szczekał więcej...a dzisiaj??nie chciałam Was straszyć,ale po protstu jego męka ale i chęć życia mnie dosłownie powala w sensie negatywnym:(:( czekam na telefon,Pan powiedział,że juz dzisiaj krew odbierali,ale zadzwonil i prosił o pilne przyjechanie,żebym juz nie denerwowała sie i żeby było wszystko jasne.wyniki będą dzisiaj
-
dzisiaj jadę z Jeżem na badania..zauważyłam także,że akby serduszko mu pika trzy razy a potem taka cisza jakby nie pikało:(jejku boję sięo niego....w nocy dzisiaj znowu okropnie szczekał,ja starałam się jak mogłam by spał spokojnie,ale non stop nawet przy mnie się żalił:(już wstawać w ogóle nie wstaje,jak chcę go postawić to jak pisałam nie ma sił wcale...zobaczymy trzymajcie kciuki
-
rozumiem Ciebie doskonale,ja miałam to samo,czasem aż płakac się chciało,że nie podołam,nie dam rady mu pomóc,ale się udało,wszystko weszło w rytm,i nawet widoczek qpki juz mi nie przeszkadza nawet jak cała łazienka jest "czekolwadowa"...może to małe pocieszenie,ale staram się Ciebie zrozumieć i rozumiem doskonale...trzymam kciuki jestem z Tobą...ja w łazience zrobiłam mu takie meijsce właśnie z podkładami,gazetami i kocykiem pod tym żeby miekko było i łązienka nie jest aż tak brudna,ale wiem,że Dziczek ejst troche większy od Jeżynia,na pewno mocniejszy troche i chodzi sobie troche brudząc pupinką.....Jezynio nie wstaje bo już nie ma sił,postaram się jutro pojechać do weta porobic mu badanka,bo schudł i lekarz podejzrewa albo wątrobę,albo Boże uchowaj nowotwór..ale to tylko spekulacje badania i tak musza być
-
u Jeżynia jest dokładnie to samo,niestety Jeżyk już sam nie wstaje,tylko leży:(:(nie ma sił włapkach nawet jak chce sie go postawić na nóżki to je przykurcza i opada:(jest bardzo słaby zatem bardzo sie ciesze że Dziczunio jest na tyle sprawny by jeszcze pochodzić trochę życze Wam dużo sił,miłości,wszystko na pewno sie ułoży,Dziczuś zrozumie,że czlowiek krzywdy mu nie zrobi:):):)tylko pomizia za uszkiem i przytuli mocno
-
mam nadzieje,że nic mu nie jest...ale badania chyba mu zrobię nawet żeby byc spokojniejszym....niestety dzisiaj non stop płacze,szczeka,zrobiłam mu podpurkę z poduszek,ale trzeba wstawac do niego już traz co minutę,biedunio...jak chcę go postawic to podkurcza łapki i nie da rady,a sam nie ma sił wstac i dlatego szczeka...musiałam dzisiaj go zostawić samego jak jechałam na cmentarz to jak wychodziłam i wracałam podwóch godzinkach mniej więcej to wciąz szczekał...szkoda mi go,bo widać,że chce bardzo pochodzic a nie da rady...możena wzmocnienie coś dostanie ale nawet jeśli to on nie ma tych sił w łapkach... a widzialyscie to??? :(:(:(:( już ręce opadają...kolejny koszmar po Szydłowcu i wielu innych masakrach http://www.dogomania.pl/forum/f1165/myslisz-ze-wszystko-widziales-nie-obcy-szczeniak-z-interwencji-172460/
-
ehhh Jeżynio przez ostatnie dni znowu poszczekuje,jak sie zapali światło,pogłaszcze,potuli jest ok,- z obserwacji moge wysnuc, wtsać nie może i non stop szczeka,boję się,że sąsiadka obok może wpaść,ona nie lubi szczekania w przeciwienstwie do reszty sąsiadów obok i nade mną:(ktorzy mnie znaja i nigdy nic nie mieli do psiakow ktore jak sie wychodzi szczekaja a potem cisza jak makiem zasial,a Jeżyk :(boje sie o nocki bo wiadomo cisza więc chyba będe musiała spac z nim w łazience:(jest bardzo słaby więc już sam nie chodzi trzeba go nosić,stawiać,ale sam niestety już nie stoi,nawet jak jest z nami w pokoju (do łązienki kłądę go na noc tylko)to aż serce mi się kraje,gdy widzę jak chce wstać samodzielnie,będę robiła mu chyba badania,bo trochę schudł mimo iż ma dobrą karmę podejrzewają,że albo wątroba już gorzej funkcjonuje albo uchowaj Boże nowotwór..szkoda mi go bardzo,bo wiem,że chciałby pochodzić,pozwiedzać,a nie ma siły wstać..chciałabym mu pomóc...nie wydaje mi się żeby go coś bolało,bo jak mówię gdy się zapali światlo i posiedzi z nim to przestaje chociaż czasmi i to nie więc możnaby tak gdybać....jedzonko też juz na leżąco...biedny psiunio mam nadzieję,że nic mu nie jest