Dziś widziałam u nas we wsi psiaczka/sunię. Malutki, gruby (aż za bardzo) i skulony. Leżał na trawce przy drodze i trząsł się. Z początku myślałam, że chory... Później stwierdziłam, że to reakcja strachu. Bał się mnie bardzo. Podeszłam i wyciągnęłam rękę. Lekko się oswoił. Później przymknął oczka i słodko drzemał. Sądzę, że był to pies-staruszek. Na moje oko miał gdzieś 10 lat najmniej. Powiedziałam o nim mamie, że trzeba mu pomóc itp, ale na szczęście trzeźwo myśląca mama powiedziała, że ta kuleczka jest jednego z pracowników betoniarni, która znajduje się kilka metrów od mego domu. I faktycznie to by się zgadzało, bo ten psiulek leżał właśnie tam...
Mam nadzieję, że to prawda. Gdyby było inaczej - będę myśleć co dalej...