Jump to content
Dogomania

małaczarnawredna

Members
  • Posts

    52
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by małaczarnawredna

  1. [quote name='rufusowa']a ja myślałam o Pandzie cały weekend...i nic mądrego nie wymyśliłam moze ogłosić ją w "Metro"? nie wyjdzie na papierze, bo jest Euro ale oferty internetowe tez sa przeglądane :p[/quote] Będziemy ją ogłaszać dopiero, jak zostanie zbadana i porozmawiamy z Panią Wandą, opiekunką schroniska, w którym przebywa Panda. Dzisiaj jednak nie damy rady jej chyba odwiedzić, ale jutro na pewno wybierzemy się na spacerek:cool1: Mam tylko nadzieję, że nie będzie padać...
  2. [quote name='Tengusia']dwoi mi sie w oczach :roll: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=112534&highlight=amstaffka[/URL] [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=112535&highlight=amstaffka[/URL][/quote] No właśnie nie wiem jak to się stało, że dwa razy założyłam ten sam temat:oops: Czy ktoś może mi pomóc zlikwidować ten drugi, proszę:oops:
  3. [quote name='andzia69'][IMG]http://img98.imageshack.us/img98/9266/ariawu6.jpg[/IMG] a ja dalej nie jestem pewna, że to nie ta sama sunia...:shake: ten prawy profil nie daje mi spokoju:-( no ale moze...zbieg okoliczności, że są prawie identyczne[/quote] Jeśli się okaże, że to ten sam pies, to lepiej dla nich, żeby byli wtedy w USA:angryy:
  4. Może ktoś mógłby ją wziąć na tymczas? Ja niestety nie mogę:-(:-(:-(:-(:-( A to taki wspaniały piesek - zmarnuje się w schronisku:placz: [IMG]http://img71.imageshack.us/img71/1559/p1050622et3.jpg[/IMG][IMG]http://img161.imageshack.us/img161/2526/p1050623dt1.jpg[/IMG][IMG]http://img73.imageshack.us/img73/231/p1050642xt3.jpg[/IMG]
  5. [IMG]http://img77.imageshack.us/img77/4580/p1050531ls4.jpg[/IMG][IMG]http://img161.imageshack.us/img161/797/p1050532da7.jpg[/IMG][IMG]http://img368.imageshack.us/img368/4272/p1050533qy3.jpg[/IMG][IMG]http://img71.imageshack.us/img71/5669/p1050537rr6.jpg[/IMG]
  6. Weterynarz, który ją łapał, powiedział, że na oko sunia ma 2 lata, chociaż ocenie "na oko" bym nie ufała. A tamta amstaffka na pewno ma więcej niż 2 lata.
  7. Więcej zdjęć: [url]http://picasaweb.google.pl/KatarzynaKonczak/Panda[/url] Proszę - w ramach możliwości - podnoście wątek. W poniedziałek znowu jedziemy ją wyprowadzić i wtedy ustalimy, kiedy zacząć dawać ogłoszenia o suni.
  8. [quote name='zasadzkas']Dziewczyny, czy to nie jest ta sama sunia? Wgapiam się i nie wiem. Napisałam maila do ludzi i czekam na odpowiedź. Post 3833 [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=22803&page=384[/URL][/quote] Wygląda bardzo podobnie... Nawet identycznie... Zobaczymy, co powie weterynarz po badaniu - czy macica jest czy jej nie ma.
  9. Historia tej przepięknej suni rozpoczyna się w sobotę na drodze między Podrzewiem a Buszewkiem koło Pniew. Panda błąkała się tam z przyczepioną do obroży karteczką. Karteczka gdzieś zaginęła, kiedy weterynarz przyjechał sunię na czas podróży uśpić, już jej nie było. Amstaffka była strasznie wystraszona - chowała się w krzakach i warczała, kiedy Mateusz (bo to on ją znalazł i zorganizował pomoc) do niej podchodził. Nie chciała także zjeść pasztetu ze środkiem uspokajającym, zatem potrzebna była profesjonalna pomoc. Usypianie przebiegło bezproblemowo i sunia została przewieziona do schroniska w Przyborówku. Pandę odwiedziliśmy pierwszy raz we wtorek, czyli wczoraj. Początkowo szczekała, rzucała się na siatkę, przeraźliwie skomlała. Staliśmy przy jej boksie dobre pół godziny, aż sunia się uspokoiła. Potem położyła się przy siatce, a my przykładaliśmy jak najbliżej dłonie, żeby mogła nas obwąchać i zapamiętać. Kiedy nabrała już do nas zaufania, odeszliśmy na 10 minut od jej boksu. Kiedy wróciliśmy powitała nas nieśmiałym merdaniem (najpierw jeszcze poszczekała sobie). Mateusz palcem głaskał ją po boku, potem odważnie za uszkiem, a sunia spokojnie poddawała się pieszczotom. Polizała nam nawet ręce przez siatkę, a kiedy odchodziliśmy, żeby zrobić kolejną 10 minutową rundę po schronisku, zaczęła gryźć siatkę i piszczeć. Gdy wróciliśmy, czekała na nas spokojna. Okazało się, że potrafi podawać łapę, reaguje na polecenia "leżeć", "siad". Przytula się do ręki przez kraty, pragnie być blisko człowieka. Panda widząc, że znowu idziemy (tym razem już naprawdę), położyła się zrezygnowana na ziemi... Sunia ma na oko 2 lata - tak powiedział weterynarz, który ją usypiał. Dzisiaj pojechaliśmy znowu do Przyborówka z zamiarem wyprowadzenia suni na spacer. Ucieszyła się strasznie na nasz widok, dała sobie założyć obrożę i smycz. Nawet nie zakładaliśmy jej kagańca - wydał się (JEST!!!) kompletnie zbędny. Opiekunka schroniska, Pani Wanda, mówi, że amstaffka lgnie do człowieka i widać, że jest domowym psem. Panda na spacerze lekko ciągnie smycz (jak każdy spragniony spaceru piesek;)). Interesowało ją bardzo jedzenie trawy i rzucane kijki (a jakby ją spuścić ze smyczy - to dopiero byłaby radość). Mieliśmy dla niej kabanosy. Szczerze mówiąc trochę bałam się skaczącego na mnie na oko 35 kilogramowego psa, ale pięknie wzięła ode mnie mięsko z ręki, potem prosiła o nie i z gracją łapała w powietrzu (Panda skacząc ukazuje w całości swoją cudowną sylwetkę). Ale największą przyjemnością były oczywiście kijki, no i sam spacer. Sunia dostała imię ze względu na jej czarno-białe umaszczenie. Jest naprawdę piękną, dorodną amstaffką. Ma wspaniałą, "mocną" (nie wiem czy to dobre określenie:roll:) figurę, lśniącą sierść, białe zęby bez grama kamienia - widać, że ktoś o nią bardzo dbał. Czemu wyrzucił - nie wiemy, nie chcemy wiedzieć - może karteczka przy obroży coś wyjaśniała, ale zaginęła. Najważniejsze jest teraz to, że ta prześliczna, łagodna i grzeczna sunia zaczyna nieśmiało rozglądać się za domem (najpierw musi zostać zbadana i wysterylizowana - przejść 2-tygodniową "kwarantannę"). Panda w schronisku się załamie - już ma słaby apetyt, widać, że nie może odnaleźć się w nowej sytuacji. I widać też, że się nie przyzwyczai. Prosimy o szukanie dla niej domu, z uwzględnieniem czasu, który sunia musi spędzić w schronisku. Preferowany jest raczej dom z doświadczeniem w wychowywaniu psów. A oto Panda: [IMG]http://img233.imageshack.us/img233/6956/p10505681xs1.jpg[/IMG] [IMG]http://img73.imageshack.us/img73/75/p10505711eh5.jpg[/IMG][IMG]http://img299.imageshack.us/img299/1998/p10505971hh8.jpg[/IMG][IMG]http://img73.imageshack.us/img73/7425/p10506021ha4.jpg[/IMG]
  10. Tango spędził 3 długie dni z nami na wsi. Pobiegał po polu budząc nasz strach, kiedy znikał z pola widzenia. Na szczęście po zazwyczaj parominutowych nawoływaniach wracał;) W lesie niestety nadal używamy smyczy - Tango cały czas słucha, wącha i gdy widzi coś między drzewami, od razu zrywa się do biegu. Głuptas pewnie by pobiegł (a biega naprawdę bardzo szybko - coś o tym niestety wiem:razz:) za jakąś sarną i nawet nie zauważył, że nas nie ma, więc na razie nie ryzykujemy. Tango toczy wojnę z kotem, który jako pierwszy mieszkaniec domku i ogródka, uważa go za swoje terytorium. No a Tango próbuje je zawłaszczyć ;P Kiedy zobaczył Tygryska gdzieś w oddali na polu (z daleka kot wyglądał jak przemieszczający się kamień naprawdę bardzo małej wielkości), oczywiście zaczął biegać jak oszalały po posesji. Próbował przejść pod siatką, na szczęście złapałam go kiedy był w połowie pod nią (bez uszczerbku na jego zdrowiu fizycznym:eviltong: ). Tango później odsypiał wysiłek, stąd tyle zdjęć na jego prywatnej kanapie:p Bo kot jest teraz wrogiem numer jeden i nawet gdy siedzi na parapecie za oknem, Tango nie spuszcza z niego wzroku (widoczne na zdjęciach z postawą bojową czyli sterczącymi uszkami;)). Zobaczymy, czy coś się zmieni po zabiegu. Wczoraj za to Tango nareszcie został wykąpany - jest teraz puszysty i biały jak owieczka:p Na początku próbował tradycyjnie dać dyla z wanny, ale przez resztę kąpieli na szczęście był spokojny;)
  11. [IMG]http://img137.imageshack.us/img137/1462/tango7ml0.jpg[/IMG][IMG]http://img341.imageshack.us/img341/39/tango9tu8.jpg[/IMG][IMG]http://img136.imageshack.us/img136/5239/tango10oe9.jpg[/IMG]
  12. [IMG]http://img86.imageshack.us/img86/2408/tango5my0.jpg[/IMG][IMG]http://img216.imageshack.us/img216/9228/tango6ni0.jpg[/IMG]
  13. [IMG]http://img205.imageshack.us/img205/5162/tangoyw3.jpg[/IMG][IMG]http://img86.imageshack.us/img86/6894/tango2io7.jpg[/IMG][IMG]http://img206.imageshack.us/img206/3002/tango3cz6.jpg[/IMG][IMG]http://img86.imageshack.us/img86/527/tango4aq2.jpg[/IMG]
  14. :-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-( Już się nie spotkamy na spacerku, Maleńka... :-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-( Mam nadzieję, że tak się stanie.
  15. :shake::shake::shake::shake::shake: Szczęście w nieszczęściu jakby na to nie patrzeć... Najważniejsze, że jest nadzieja dla Hope i że ma szansę wyzdrowieć.
  16. :multi::multi::multi: Bardzo się cieszę:multi::multi::multi: Do zobaczenia, malutka:multi::multi::multi:
  17. 26 minut... Hope, mam nadzieję, że jutro spotkamy się na spacerku, a może jeszcze i dziś...
  18. Spacerki z Hope to czysta przyjemność, więc nie widzę powodów, dla których miałabym sobie go odmawiać:loveu: Chyba, że faktycznie ta operacja bardzo wcześnie rano będzie... :(
  19. :shake::shake::shake::shake::shake::shake::shake: no nic - pozostaje tylko czekać i mocno zaciskać kciuki...
  20. Mam tylko nadzieję, że jego nie trzeba będzie również wynosić, bo inaczej może być ciężko - dwóch nie uniosę sama:p
  21. Dzisiaj Hope przywitała mnie rano typowym dla boksiów wytarciem ślinki w spodnie:lol: Malutka jest nadal nieco zdezorientowana, ale już nie odchodzi, kiedy się ją głaszcze. Dzisiaj też udało się jej nie wynosić z kliniki (żeby wyjść na poprzednie spacery, mój Mateusz musiał brać Hope na ręce, bo zapierała się i nie chciała ruszyć). Niestety, kiedy wyszła już na zewnątrz, a ja rozradowana zaczęłam iść w stronę wyjścia z podwórka, poczułam, że smycz powoli się napręża. Odwróciłam się i zobaczyłam Hope zapierającą się z całych sił na nóżkach. Zatem, ponieważ tym razem przyjechałam do niej sama, a nic nie było w stanie przekonać boksinki do wykonania jakiegokolwiek ruchu w stronę "trasy spacerowej", musiałam wziąć ją na ręce i przenieść parę metrów dalej. Myślałam, że będę miała z noszeniem jej problemy, ale Hope jest bardzo lekka:-( Później pospacerowałyśmy trochę po okolicy. Hope zaczyna zwracać uwagę na ludzi, próbuje do nich podchodzić, bardzo duże zainteresowanie wzbudzają w niej ludzie, którzy wchodzą lub wychodzą z samochodu. Niestety widać, że jest jej mimo kubraczka zimno, ponieważ trzęsła się i nie miała za bardzo ochoty na spacerowanie:shake: Klinikę traktuje chyba jak domek, bo cały czas do niej ciągnie i nawet zapamiętała drogę powrotną do niej. Nadal jednak nie rozróżnia ludzi i nie szuka z nami bliższego kontaktu:-(
×
×
  • Create New...