Przez kilka ostatnich dni nic innego nie robię tylko się Maki zachwycam. A że pięknie je, a to że puszysta jest itp.
Mąż mi dzisiaj rano powiedział, że już słuchać nie może jak ciągle o małej nawijam, więc teraz bardzo zaczęłam się pilnować, żeby nic więcej o kotce przy mężu nie wspominać.
Chyba jednak zatęsknił, bo jakies pół godziny temu przyszedł do Maki i głaszcząc ją powiedział, że „to takie piękne jest“.
A mała ma kilka podstawowych aktywności życiowych – poza byciem piękną oczywiście.
Śpi, wyleguje się i mruczy, a potem cwałuje, poluje i wspina się, by w końcu lizać, gryźć i drapać.
Mam podrapane obie dłonie, bo szczególnie upodobała sobie polowania na moje ręce.
Do tej pory miałam do czynienia praktycznie z samymi dorosłymi kotami, których moje ręce nie interesowały.
Mam nadzieję, że Maki z czasem zmądrzeje i przestanie tak bardzo interesować się moimi rękoma. Póki co czasem mnie to bawi. Ma takie małe ząbki, a wydaje się jej chyba, że może mnie upolować.
Męża, co ciekawe, w ogóle nie atakuje.
Przy nim robi się dość nieśmiała.
Daje się głaskać i obserwuje go, ale nie próbuje lizać, gryźć ani drapać.
Poza tym - kitek jest ruchliwy i chyba zdrowy, tylko od czasu do czasu sobie kichnie (tak ze dwa, trzy raz dziennie). To chyba nic poważnego.