Jump to content
Dogomania

neko

Members
  • Posts

    85
  • Joined

  • Last visited

neko's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Zastanawiałam się, co z tym zrobić. "Iwona poradź mi, proszę, co mam z tym wszystkim zrobić." A potem jeszcze napisałam do Ciebie e-maila o nylonowej klatce.
  2. Podałam Ci moje nr telefonów, żebyś właśnie mogła zadzwonić, jak będziesz miała czas... Chciałam, żebyś miała czas się nad tym zastanowić i przemyśleć, bo obawiałam się impulsywnych reakcji. Zadzwoń do mnie proszę, jak wrócisz.
  3. Mój e-mail do Ciebie eyglądał tak (jak ktoś ciekawy może przeczytać): Kicia jest bardzo słodka – kiedy jest słodka, ale generalnie to małe diabliszcze jest. Całymi dniami nie ma mnie w domu (bo pracuję), a kiedy wracam po pracy ona urządza dzikie harce. Wydaje mi się, że ona całymi dniami śpi, bo w sobotę czy niedzielę przesypia prawie całe dnie (i ja w weekendy w ciągu dnia odsypiam z nią te noce, które mi zarwała w ciągu tygodnia). Najgorsze jest, jak chcę położyć się spać. Wtedy kicia wdrapuje się na łóżko i zaczyna po mnie biegać, drapie mnie też po nogach. Wchodzi mi pod pachę, próbuje drapać i gryźć. Praktycznie od miesiąca chodzę niewyspana, bo ona ma takie ataki ze trzy razy w ciągu nocy. Zaczęłam pić kawę, czego normalnie nie uskuteczniam, ale rano jestem taka zmarnowana, że zastanawiam się, czy wpadnę ze zmęczenia pod samochód. Nie mam sumienia zamykać jej w transporterze na noc, więc po prostu się nie wysypiam. Bardzo chciałam mieć kota i nadal chcę mieć kota, ale nie wiem czy ona jest odpowiednim kotem dla mnie. Gdybym wzięła drugiego kota to ona by miała zajęcie i może dałaby mi spać w ciągu nocy, ale drugiego kota niestety wziąć nie mogę, bo tak się już przed wzięciem pierwszego kota umówiłam z mężem. No i jestem trochę w kropce. Leży mi na sercu jej dobro. Wiem, że to nie jej wina. Jest po prostu żywiołowym kociakiem, który powinien bawić się i mieć zajęcie. U mnie tego zajęcia nie ma, więc męczy mnie po nocach. A ja muszę spać w nocy i tak kółko się zamyka. Na początku pocieszałam się, że to jej przejdzie, ale z czasem jest jeszcze gorzej. Nie wiem, czy po sterylizacji jej to przejdzie. Do tej pory miałam do czynienia tylko z dużymi kotami. Większość z nich (poza jednym, o którym Ci wspominałam) była bardzo spokojna. Myślałam, że ona też taka będzie. Od wczoraj wprowadziłam pewne zmiany. Spycham ją z łóżka, jak tylko na nie wejdzie, a ona patrzy na mnie przerażonym wzrokiem. Nie czuję się z tym dobrze, ale może nauczy się, że nie powinna być na moim łóżku, kiedy ja tam jestem. Z drugiej strony uświadamiam sobie, że ona po prostu potrzebuje towarzystwa, a ja tym towarzystwem dla niej nie jestem. Nie wiem, co zrobić z tym wszystkim. Myślę, że jest jeszcze mała, jest śliczna i pewnie jest teraz ostania chwila żeby znaleźć dla niej jakiś dobry domek, w którym miałaby towarzystwo. Nadal chcę mieć kota. Teraz pewnie zdecydowałabym się na jakiegoś dorosłego, albo taką kalekę jaką są persy (kłopoty z układem oddechowym, ogólna nieruchliwość). Póki co to od wczoraj próbuję wytresować ją z tym łóżkiem. Nie wiem - może to coś da. Poza faktem, że nie daje mi spać po nocach, naprawdę nie mam jej nic do zarzucenia. Jest słodka, kontaktowa, sprytna, bystra i siusia tylko do kuwety. Iwona poradź mi, proszę, co mam z tym wszystkim zrobić. Dalej próbować ją tresować z tym łóżkiem (może wpaść w nerwicę, jak ją spycham, choć wcześniej pozwalałam jej spać ze sobą, a to przecież mały kotek)? A może zaprowadzić ją do weterynarza, żeby jej jakieś kocie środki uspokajające przepisał? Podaję nr tel. do siebie – tel. kom.:…xxxxx Tel. do pracy, pod którym jestem do godz. 16:15:…xxxxx
  4. Wiesz Fona, jestem trochę w szoku. Jak pisałam do Ciebie prywatny e-mail, to nie pisałam wcale na początku, że chcę ją oddać. Przedtswiałam Ci swoje sytuację, moje wątpliwości i obawy. Podałam Ci też moje numery telefonów, bo sądziłam, że zechciałabyś to ze mną omówić, żeby postanowić, jak rozwiązać tę sytuację. A ty na to szybki e-mail, że kot wraca do Ciebie i czy może być jeszcze u mnie do soboty. Więc zrozumiałam, że uznałaś, że żadne z rozwiązań Ci nie pasuje i chcesz kota do siebie. Tak też zaczęłam post na forum, bo zrozumiałam, że to jedyne rozwiąznie które Ci odpowiada. No ale OK. Widać masz swoją rzeczywistość, w której ludzie są źli, nieodpowiedzialni i od razu chcą zwracać Ci koty. Nie ma sensu się wspólnie zastanowić, pogadać, tylko najlepiej od razu napiętnować. Faktycznie, popełniłam błąd bo myślałam, że mi się ułoży z kotką. A teraz jestem taka strasznie zła. A Ty taka dobra.
  5. No i ja właśnie o to pytałam kilkakrotnie - czy ona z tego wyrośnie? Odpowiedzi były takie, że generalnie nie mogę na to liczyć. No to jak - wyrośnie z tego, czy nie? Bo póki co to się raczej nasila. Rok może przecież przetrwać nocą w nylonowej klatce. Pytałam Ciebie życzliwie o poradę i rozwiązanie, a Ty odpowiedziałaś, że kot musi natychmiast do Ciebie. Wiesz przecież, że wolałabym ją zachować, ale na męczennicę się nie pisałam.
  6. Rozumiem, że biorąc Makumbę Ściemkę powinnam była przewidzieć, że skoro kotka jest żywa, a koty są aktywne nocą to przestanę praktycznie się wysypiać, ponieważ to naturalne, że kotka będzie codziennie kilkakrotnie budzić mnie w nocy gryzieniem, drapaniem i skakaniem po mnie. Niestety nie przewidziałam. Dotąd zajmowałam się kilkoma kotami, ale z wysypianiem się nie miałam kłopotu (chociaż sporadycznie byłam przez nie budzona, co przyznaję). Rozumiem, że skoro już wzięłam kota to zobowiązałam się na całe życie, nawet jeśli nie mogę normalnie funkcjonawać na co dzień z powodu jej nocnych wybryków. Powinnam poświęcić jej całe swoje życie, ponieważ biorąc ją zobowiązałam się na całe życie (jakbym urodziła sobie dziecko). Rozumiem też, że moje życie i moje normalne funkcjonowanie są mniej warte niż wolność osobista kota. W każdym razie mój sen jest z pewnością mniej wart niż jej wolność osobista, ponieważ trzymanie jej w klatce (dużej, nylonowej, z kuwetą i wszelkimi wygodami), kiedy śpię byłby ograniczeniem ekspresji zdrowego kota. Ja sama jestem nic niewata, mój sen nieistotny. Moje samopoczucie też. Mam trzymać kotkę i być szczęśliwa, nawet jeśli półprzytomna powłóczę rano nogami. A jak wpadnę pod samochód półprzytomna idąc do pracy rano, to też będzie OK, a Wy Dobre Kocie Ciotki będziecie dla niej wtedy organizować nowy domek. Rozumiem teraz, że tego właśnie oczekujecie po tzw. dobrych domkach.
  7. Jak na nią patrzę to jest słodka. I już sama nie wiem. Czy ta klatka nylonowa to byłoby wyjście? bo moje niedosypianie w kilkuletniej perspektywie czasowej nie wchodzi w grę. A z drugiej strony męczyć ją w klatce nylonowej w nocy... Nawet chciałam moskiterię nad łożkiem dla siebie zrobić, ale niestety prototyp moskitery udało jej się w niecałą minutę sforsować, a ja niestety spać muszę. Jeśli ma zostać oddana, to raczej nie jutro. Weekend. Przyszły tydzień. Może jak Fona znajdzie dla niej kogoś odpowiedniego, to przyjedzie po nią. W końcu nie ma sensu też tej Beksi męczyć. W zasadzie, to ja już kilka razy siebie przekonywałam, że ona jeszcze będzie się spokojnie w nocy zachowywać, albo ja przywykne i będę się mimo wszytsko wysypiać. Jednak chodzę coraz bardziej niewyspana i aż boję się położyć spać, bo ona natychmiast wskakuje na mnie jak na zawołanie i często tak długo uskutecznia harce, aż zmęczona zasnę. Czasem po dwie godziny się wygłupia, a potem jeszcze budzenie w nocy i nad ranem. Rok bym tak przeżyła, ale co dalej? Czy ona się zmieni? A jeżeli nie, a ja ją znienwidzę za brak snu? Teraz to jest piękny mały kociak. Jestem do niej przywiązna. A za rok? Czy pozwalać jej z egoizmu zostawać ze mną to byłoby mądre? Za rok ona będzie miała jeszcze mniejsze szanse na adopcje. I co ja wtedy zrobię? Na każdą noc mam ją zamykać (na obudowanym już balkonie)? A zimą? Może siedzieć w klatce, czy może lepiej byłoby jej znaleźć dom, w którym za dnia miałaby towarzystwo? Myślicie, że to dla mnie takie łatwe. Wcale tak nie jest. Póki co, jestem po prostu przekonana, że bez klatki na noc u mnie zostać na stałe nie może, ale klatka to też nie jest dobre rozwiązanie. Jeżeli Fona może jej znaleźć dom, w którym kot byłby szczęśliwszy (u mnie siedzi zamknięta sama codziennie, póki nie wrócę z pracy) to dlaczego mam męczyć siebie i ją? A tak w ogole to naprawdę myślę, że ona może zostać u mnie póki Fona kogoś odpowiedniejszego jej nie znajdzie.
  8. No cóż, ja też sobie nie wyobrażałam, że moglabym ją oddać... I w ogóle wydawało mi się, że ludzie, którzy biorą zwierzęta, a potem je oddają, to jakieś nieczułe potwory. No i mam za swoje teraz, bo wiem, że ja na właścicielkę kota, który mnie budzi kilka razy w nocy się nie nadaję. Podziwiam ludzi, którzy się nadają, bo ja na pewno nie. Gdyby nie to, że mam opcję - zwrócić kotkę Fonie, to pewnie bym kupiła dużą nylonową klatkę i tam kota w nocy trzymała.
  9. Jest mi strasznie głupio. Będę musiała chyba zwrócić Ściemkę Fonie. Wolałabym ją zachować, ponieważ Ściemka jest pięknym, zdrowym i bystrym kotem. Jednak niestety nie daje mi spać w nocy i budzi mnie średnio tak ze trzy razy w nocy (drapaniem i gryzieniem). Wydaje mi się, że ona przesypia całe dnie, kiedy jestem w pracy, a jak wracam z pracy, to ona po prostu się budzi i zaczyna szaleć. Tylko, że ja nie mogę zrezygnować z pracy i MUSZĘ się wysypiać. Zastanawiałam się jak rozwiązać ten problem, ponieważ moje metody wychowawcze na niewiele się zdały. Opcje były takie: 1) drugi kot (niewykonalne, bo mąż się nie zgadza), 2) środki nasenne dla kota (to chyba głupi pomysł tym bardziej, że ona jeszcze rośnie), 3) duża nylonowa klatka na noc do spania (dla kota oczywiście). Przedstawiłam sprawę Fonie. Chce odebrać kota. Jeśli inaczej się nie daje to chyba najlepszy pomysł. Jest mi bardzo przykro, że zmarnowałam czas Fony i czas kota, kiedy mógłby jakiś super domek znaleźć. Na dodatek jest mi przykro, bo się do kotki przywiązałam i naprawdę chciałam, żebyśmy żyły długo i szczęśliwie.
  10. Galerię internetową futrzaka można podziwiać pod następującym adresem: [URL="http://picasaweb.google.pl/makumbaneko/Ciemka"]http://picasaweb.google.pl/makumbaneko/Ciemka[/URL] Zdjęcia małej będę co jakiś czas dodawać pod tym adresem.
  11. [URL="http://docs.google.com/TeamPresent?docid=dqfwjgb_4d4w2bvdb&skipauth=true"]link do prezentacji Google Documents ze Ściemką[/URL] [IMG]http://lh3.google.pl/makumbaneko/R4FLC0QG9aI/AAAAAAAAALQ/VFaLTyQhf0c/s400/k_100_0429.jpg[/IMG] [IMG]http://lh5.google.pl/makumbaneko/R4FLDUQG9bI/AAAAAAAAALY/f5L_ERax7Q0/s400/k_100_0433.jpg[/IMG]
  12. Spytała o tą plamkę, jak jej wspomniałam, że Ściemka to kot alergiczny...i chyba się dziwiła, że kot już po SGGW;-)
  13. Piękny kot to i odczyn piękny. Tak tylko pytam, bo mnie wetka pytała ostatnim razem
  14. Wiesz Fona, ona poza tą kuwetą ma jeszcze DWIE inne. Na razie uczęszcza tamte:-) Tamte są obie są odkryte, więc łatwiejsze do czyszczenia... Ta kuweta ma być dodatkowa, w razie czego do schowania pod stołem, jak goście przyjadą, żeby mi kota podczas toalety nie niepokoili i w gówienko nie wleźli. A tak w ogóle to Ściemka ma łysą plamkę na plecach, która nie zarasta futerkiem. Tłumaczyłaś mi po czym to, ale zapomniałam. Po czym to?
  15. Mężowi nic nie zrobiła. Mąż ogólnie ma nastawienie sceptyczno-krytyczne, a i tak uważa, że go w tej materii przerastam. Lubi kocinę, ale większej ilości kotów mówi stanowcze NIE. Co do kociej stołówki - muszę ryzykować, ponieważ korzystanie z klapki jest koniczną umiejętnością, którą Ściemka MUSI posiąść. Najwyżej kuwetę odsprzedam/oddam, ale przynajmniej nauczy się śpiewająco z klapek korzystać. Poza tym znowu jest dzisiaj paskudowata - głaskać się nie daje i w ogóle traktuje mnie per noga - może to zemsta za kocią stołówkę z podstępną klapką...
×
×
  • Create New...