Jump to content
Dogomania

Makuuu

Members
  • Posts

    909
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Makuuu

  1. to był dopiero początek dnia i wszystko szło ok... Demon wyczesany i piękny jak zawsze... włosów tyle, że kilka peruk by wyszło...
  2. jak zostały wypuszczone ktoś pojechał na interwencję... dwa boksy się otworzyły... było nieciekawie ... Maks... Saba sama
  3. [quote name='D O R K A']Kierowali się wyłącznie urodą psiaka...[/quote] Teraz to jestem wkurzona na maxa!
  4. ale czy tak trudno ustawić sobie hierarchię ważności... ten jest młody - czyli pójdzie szybciej, ona starsza - zwracamy uwagę ludzi na nią... najłatwiej wydać młodego, żadna filozofia a kiedy miałyśmy już jechać przyjechali ludzie i szukali szczeniaka, moja Kasia im pokazała a oni - "to nie macie rasowych?" -"Mamy mieszańce..." - "To my dziękujemy, chcielibyśmy rasowego...." ale się poskładało nie ma liki i tej smutniej suni, jacyś dziwni ludzie przyjeżdżają, psiny inne, Kaśka i jej podejście...
  5. wiem, że Rafał chciałby pomóc... :-( czasem jest ciężko w tym schronie...
  6. na spacer go nie wzięłam... naszukałam się go trochę... w nowym boksie jest...
  7. chodzi o to, że dzięki Kasi, która usilnie przekonywała do Błękita, Zarapi została. Wiesz jak trudno byłą mi ją później do boksu odprowadzić... Ona wcześniej łepek mi w dłoń wtulała.... długo się zastanawiali, ale jak głaskali leżącą na kanapie Zarapi przyszła Kasia...
  8. kuśtykał... jak oparł się biodrem o ścianę... zawył...
  9. i kit! tak jak cały dzisiejszy dzień... suni nigdzie nie było... do kitu i tyle! obiecałam zdjęcie ale psiny nie było... ...
  10. zabrali Błękita... będzie mieszkał w domu a po podwórku ogrodzonym biegał... kurcze, to domek Zarapi był...
  11. dobrzy ludzie... zobaczyli Zarapi na stronie i chcieli ją uratować, bo wiedzieli, że ma małe szanse na domek...
  12. i tyle :-(:-(:-(:-( to był dom Zarapi... boli!
  13. dziś był taki truuuudny dzień :-( :-( :-( :-( :-( :-( Kropki brzuszek już ok... chociaż tyle dobrze
  14. [B][SIZE=5]BŁĘKIT MA JUŻ DOM W WĄCHOCKU![/SIZE][/B] niby się cieszę ale jestem przejęta dalszym losem Zarapi... dziś do schronu przyjechali ludzie, sympatyczni, widać było, że zwierzaki lubią. O dziwo, ujrzeli Zarapi na stronce i bez względu na jej wiek chcieli ją wziąć. Zarapi ma nowotwór kolana :-( i chociaż dowiedzieli się na miejscu nadal chcieli ją zabrać. A tu sympatyczna wolontariuszka Kasia (bynajmniej nie moja Kasia S) wyskakuje z tekstem: - "A może zobaczyli by państwo tego młodego rocznego husky z chorą łapką? Mam jego zdjęcie na telefonie." - pokazała, ludzie zakochali się w Błękicie. Głupia jest - bo inaczej tego ująć się nie da, roczny psiak rasy husky znajdzie dom szybciej niż 9 letnia chora na nowotwór husky. Mało tego ludzie nie wiedzieli, że Błękit jest agresywny w stosunku do psów, dowiedzieli się ode mnie i Magdy, a Kasia, że ona przecież mówiła. Jak tak stali przed jego boksem zastanawiali się nad Zarapi ale Kasia wyprowadziła Błękita i zaczęła namawiać do niego. Zaadoptowali Błękita. Serce mi chyba pęknie, nie mogłam potem spojrzeć w oczy kochanej Zarapi... może to śmieszne ale tak było... Jeżeli nie znajdzie się ktoś z takim ogromnym serduchem i całymi pokładami ciepła i miłości Zarapi odejdzie za TM, umrze w brudnym od błota i różnych innych substancji boksie... nie zaznając ludzkiego ciepła... Mam takiego doła, ciągle przypominają mi się jej oczy... wracając do Kasi, która nic złego w swoim postępowaniu nie widziała, po całej sprawie usiadła spokojnie w pokoju dla pracowników zagadując Młodego! Czy wolontariusz, który działa na pokaz i na szkodę zwierząt, które podobno kocha jest wolontariuszem czy zwykłym pozerem? Czy nie można jej jakoś usunąć z wolontariatu gdy zamiast pomagać szkodzi... Kiedyś wzięła sunię szczeniaka (mała, skoczna, żywa)... po 2 dniach oddała, kiedy zobaczyłam ją w weekend była cieniem dawnego psa (a Kasi, która przyjeżdżała co dziennie nie było...), zaostrzone rysy pyska, podkrążone i zapadnięte oczy, przestała jeść z tęsknoty i zdechła!
  15. jestem wściekła, zdołowana, smutna i wszystkie pokrewne określenia stanu ducha... dziś do schronu przyjechali ludzie, sympatyczni, widać było, że zwierzaki lubią. O dziwo, ujrzeli Zarapi na stronce i bez względu na jej wiek chcieli ją wziąć. Zarapi ma nowotwór kolana :-( (Rafale, jeżeli nadal jesteś nią zainteresowany i jeżeli nie wypaliło z tamtą sunią, chociaż bardzo bym chciała, żeby ok było, proszę podaruj jej dom, zaopiekuj się nią i przedłuż tym samym życie :-(:-(:-(:-() i chociaż dowiedzieli się na miejscu nadal chcieli ją zabrać. A tu sympatyczna wolontariuszka Kasia (bynajmniej nie moja Kasia S) wyskakuje z tekstem: - "A może zobaczyli by państwo tego młodego rocznego husky z chorą łapką? Mam jego zdjęcie na telefonie." - pokazała, ludzie zakochali się w Błękicie - tak mu na imię. Głupia jest - bo inaczej tego ująć się nie da, roczny psiak rasy husky znajdzie dom szybciej niż 9 letnia chora na nowotwór husky. Mało tego ludzie nie wiedzieli, że Błękit jest agresywny w stosunku do psów, dowiedzieli się ode mnie i Magdy, a Kasia, że ona przecież mówiła. Jak tak stali przed jego boksem zastanawiali się nad Zarapi ale Kasia wyprowadziła Błękita i zaczęła namawiać do niego. I kit! Zaadoptowali Błękita. Serce mi chyba pęknie, nie mogłam potem spojrzeć w oczy kochanej Zarapi... może to śmieszne ale tak było... Jeżeli nie znajdzie się ktoś z takim ogromnym serduchem i całymi pokładami ciepła i miłości Zarapi odejdzie za TM, umrze w brudnym od błota i różnych innych substancji boksie... nie zaznając ludzkiego ciepła... Mam takiego doła, ciągle przypominają mi się jej oczy... wracając do Kasi, która nic złego w swoim postępowaniu nie widziała, po całej sprawie usiadła spokojnie w pokoju dla pracowników zagadując Młodego! Czy wolontariusz, który działa na pokaz i na szkodę zwierząt, które podobno kocha jest wolontariuszem czy zwykłym pozerem? Czy nie można jej jakoś usunąć z wolontariatu gdy zamiast pomagać szkodzi... Kiedyś wzięła sunię szczeniaka (mała, skoczna, żywa)... po 2 dniach oddała, kiedy zobaczyłam ją w weekend była cieniem dawnego psa (a Kasi, która przyjeżdżała co dziennie nie było...), zaostrzone rysy pyska, podkrążone i zapadnięte oczy, przestała jeść z tęsknoty i zdechła! :angryy::angryy::angryy::angryy::angryy::angryy::angryy::angryy::angryy::angryy::angryy::angryy::angryy::angryy::angryy: NIECH KTOŚ POMOŻE ZARAPI!
  16. Dalmat Tatiany lub jej kuzynki bo kto wie któż się kryje pod tym nikiem (jeden i ten sam): 1)uciekł 2)ktoś go ukradł 3)zdechł dziwne.... jestem wściekła! :angryy:
  17. PFF! Niech więc spada na drzewo! gryyy! Najpierw ojej zainteresowanie i takie tam a potem gucio z tego wychodzi. Teraz nawet jakby się wyjaśniło proszę (np. DORKĘ i red) ABY KROPKA NIE TRAFIŁA DO TATI ZA ŻADNE SKARBY. Lekkomyślność niektórych, poraża. Jak można dawać obietnice bez pokrycia, rzekłabym, że to głupota i tyle! :angryy::angryy::angryy::angryy::angryy::angryy:
  18. jestem wściekła... chociaż powinnam się cieszyć... zaraz napiszę o co kaman...
  19. ok... przy samej ścianie i sama obserwacja
×
×
  • Create New...