Poza tym, co opisałam wcześniej, reszta OK i teraz zabij ale... na coś, z tego, co doktor jeszcze wyszczególnił, a ja nie pamiętam, trzeba ciut poczekać, czyli jeszcze tego czegoś nie znamy. Ponieważ nie przypomnę sobie świąt, których mojemu doktorowi od chwili poznania z nim nie zawaliłam (naprawdę nie żartuję) i to na amen, ponieważ podobnie "załatwiałam go" co któryś weekend nie śmiałam dzwonić teraz (sb/ nd). Zadzwonię dopytać w pn. Uwierz Maryś, że to zaiste święty człek, że jest w stanie jeszcze mnie zdzierżyć.