Jump to content
Dogomania

majqa

Members
  • Posts

    36362
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by majqa

  1. Pokaż Puszeńku ludziom swoje nieszczęście i błaganie o normalność!!! Szpuluj na pierwszą stronkę !!!
  2. Oj Skarbie, Skarbie :-(... Dziękuję za ciepłe słowa...:placz: Wczoraj jak wróciłam to zaraz przywitałam oba psiaki stałym już "hello" (witam je tak przez dwoje drzwi, więc jak dochodzę do dzielących nas od siebie to trafiam już na niuńki w pełnej gotowości; a propos to "hello" nie jest takie normalne, dźwięk wyciągam wysoko i przeciągam, co na moje kwiatuszki działa najbardziej, haha)... Wracając do sedna, jak już wtargnęłam do pokoju to rozległ się pisk i skowyt Amora. Umarłego by obudziło !!! Byłam przekonana, że coś mu jest, uderzył się etc...zamarłam, serce w gardle ale...jak zobaczyłam, że wydał ten upiorny dźwięk po raz drugi i podskoczył odbijając się z czterech, zaczął uskuteczniać piruety, to odetchnęłam. On poprostu cieszył się, że wróciłam i idziemy spacerkować !!! Dotąd nauczona byłam takich nieludzkich dźwięków Firki (i te znałam) ale ona zdążyła już przeszkolić Amorka i walą teraz w bębenki na dwa fronty. Z innej beczki...Przywiązanie Amka widać do człowieka jeszcze po jednym...Poza oczywistą wagą patelni z jedzonkiem jest jeszcze waga rzeczy ode mnie (butelka, piłka) chyba, że Firka da radę mu coś podebrać. Mąż kupił ostatnio 2 kości ze ścięgien (chciałam uniknąć tego, że Amuś obkorowuje patyki; mój Doktor ratował niedawno psa z krowotokiem, któremu patyk wbił się głęboko w krtań, brr....). Wielka kocha dla Amka i mniejsza dla Firki. Skończyło się na tym, że musiałam je pozabierać, bo Amuś poza warczeniem wyglądał jak pies Baskerville'ów broniąc kości. Mogło dojść do zęboczynów. W czym rzecz...nikt, poza mną nie mógł lub nie miał odwagi tknąć kości choć...Amor kompletnie nie wiedział, co z nią robić mało tego, że to może być miłe/ smaczne! Wstyd przyznać ale sama wzięłam jego kość w zęby, pokazałam, że się ją nosi, liże, obgryza, przy tym mlaska i...tyle zyskałam, że rozbawiłam tym Firkę. Amuś obejrzał sobie mój teatr jednego aktora i nic! Od tej chwili jednak kość stała się dla niego tym cenniejsza i jeśli ją dostanie kładzie przy sobie i pilnuje. Nie daj Bóg by zbliżyła się Firka, a ja spoko, mogę ją pożyczyć i sobie poobgryzać :evil_lol:
  3. Jezu, gdyby się rozwiązała sprawa z Amorkiem zabrałabym Cię psinko natychmiast z tego piekła, a tu bezsilność :placz:...Zsrane życie...jak tu nie mówić, że kasa nie daje szczęścia jeśli mnie by pozwoliła zmienić lokal na większy i na parterze... Pędź Puszeńku na pierwszą stronkę...
  4. Mój Boże jesteś/ wyglądasz tak biednie jak mój Amor. Oby uśmiechnęło się do Ciebie szczęście psinko, by mu pomóc pędź na pierwszą stronkę...
  5. [quote name='Eruane']Majqa, fatycznie ściągnęłaś na siebie problemy. Wiem, wiem, kamień tej sytuacji zaczyna mi już zdrowo ciągnąć za szyję...:-(Współczuję Ci. Ale z drugiej strony popatrz na uśmiechniętą i szczęśliwą mordkę Amorka - warto było. Wiem, że warto było, on naprawdę jest przeszczęśliwy (te fotki były zrobione tuż po wspólnym obszczekiwaniu się, podgryzaniu i obcałowywaniu) ale tak jak teraz żyję, żyć się nie da. Nie mam rodziny, którą stworzyłam, jak miewam to doskokowo i to praktycznie co 2gi weekend gdy nie mam zajęć na uczelni. Tęsknię za własnym mieszkaniem, bo tu zaczynam być balastem, czemu akurat się nie dziwię. Wczoraj darłam do Łodzi zrobić te cholerne albumy i z powrotem na zbity pysk by wyprowadzić Amorka, słowem wegetuję od depnięcia w pedał do kolejnej akcji związanej z psinką. Ostatnio po badaniu przez 2 dni Amuś schodził sam ale potem go wnosiliśmy, ten pies sam wyczuwa swój gorszy dzień i skomli u dołu schodów z rozpaczy. Chciałby wejść ale to niewykonalne. U mnie coraz bardziej ograniczone pole popisu z wciąganiem go, bo mam nawrót i pioruńskiego bólu i drętwienia + czasowy niedowład lewej reki. Martwię sie, bo rottki są takie, że bardzo przywiązują siedo opiekuna i będzie przeżywał ponowne rozstanie. Bez wątpienia będzie przeżywał :-(. Wcale Ci się nie dziwię co do pomysłu wymiany mieszkania. Pewnie starałabym się zrobić to samo. Pamiętam, jak dźwigałam rottweilerkę po schodach. Dawałam radę (pisałam ,że robiłam specjalne "rusztowania" dla psa, żebym mogła go wciągnąć), ale rottweilerce zaczęło i to w końcu sprawiać ból. Musiałam przenieść ją do rodziców na parter, co im znów przeszkadzało... To był i tak koniec drogi, co innego niż w przypadku Amorka, bo moja sunia miała guza uciskającego na kręgosłup. Mój Boże...:placz:Ale ten koniec wspominam bardzo źle. Było mi ciężko i dlatego Cię rozumiem. Dlatego teraz mam u siebie psy maksymalnie do średniej wielkości, żebym moga je nosić w razie czego na rękach, bo niestety te kilkanaście schodków, w dodatku dość stromych, okazało sie prawdziwym problemem przy dużym, schorowanym psie. Jeśli sama masz problem z kręgosłupem, to już w ogóle kłopot. Oj mam, stanowiąc dla neurochirurgów zagadkę- nie powinnam być w takim stanie jak jestem (stanie, któremu przeczą moje wyniki badań). Staram się, jak mogę, pytam, kogo się da, ale u nas jest tak kiepski rejon do wydawania psiaków, że głowa boli. Dlatego zreszta zostałam sama z 4 psami ( wcześniej było ich więcej :roll:). Chciałabym móc coś wymyślić, żeby Amorek mógł zostać z Tobą. Nie chcę by zabrzmiało to jak rodzaj przechwalania się, ale zdaniem najbliższych, znajomych będących w temacie ciężko będzie o kogoś, kto żyje nie z psem, a psem samym w sobie. Takiego joba mam oczywiście i na punkcie suni i przygarniętych kotków, słowem każdego zwierza, które mi wpadnie w łapy i zostaje u mnie. To przecudowny pies i tak mi go szkoda... Jasne, że przecudowny dlatego nie mogę się oprzeć by go ciągle nie obściskiwać, wycałowywać ,a przy okazji nie płakać z bezsilności. Dzięki mojemu świrowi Amuś (zdaję sobie sprawę, że przegięłam ale nim się zorientowałam było za późno) fenomenalnie reaguje poza Amorem na zawołanie: Amuś, Amonek, Aminek,Ameniek, Amolek, Kwiateczek, Żabeńka, Gwazdeczka, Niuniuś, Maniunie Moje, Iskierko, Maleństwo, Ślicznoto, Syneczek, Kruszynka i....sama się za łeb złapałam jak to teraz przeczytałam. Do tego są jeszcze wszelkie pochodne tych określeń. Otrzeźwiałam łapiąc się na tym, że przybiegł na wolanie Królewno...Cóż, czas na wizytę u lekarza....:roll: Mam nadzieję, że szybko znajdzie się dla niego kochający opiekun. Tym bardziej, że jak widać na zdjęciach, to bardzo zrównoważony psiak, dogadujący się z innymi psami bez problemu. Jak najbardziej tak, mega równowaga i oddanie człowiekowi. Koty obce go ciekawią, trafiane w domu traktuje jak rzecz na stanie i bez sensacji. Kontakt z dzieckiem - pełna delikatność i kurtuazja, już sprawdziłam... :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-(
  6. http://majqa.fotosik.pl/albumy/299894.html http://majqa.fotosik.pl/albumy/300512.html Jest w czym wybierać Eruane ;) !!!
  7. [quote name='andzia69']ja już nie wytrzymuję - tych astow to z każdym dniem przybywa - jak pomoc takiej ilości tych psow, kiedy ani nie ma ich gdzie przetrzymac, ani jak zebrac tylu funduszy coby je w hotelikach poumieszczać:placz::placz::placz: dla większości to nie-psy...cieżko:-( boshe - nie wiadomo ktorego najpierw zabierac i ratować,..... żeby się udalo choć te kojce jakoś postawić:shake:, ale przy takiej ilosci bullowatych (jaki ostatnio doddy naliczyla jest 121 tematy!!! na astowym forum - a czasem w jednym jest parę psow - Łódź i Szczecin to już biją rekordy:placz::placz::placz:[/quote] Zaczynam być przekonana, że na okoliczność kupna, wzięcia psa, jak zwał tak zwał, ludziom powinno się gruntownie badać głowę...Te bidy nie biorą się przecież ot tak, znikąd :angryy:...
  8. Mój Boże, w górę piesinku!!!
  9. Dziewczyny ratunku! Jestem niemotą dogomaniakową (dopiero tu raczkuję), podpowiedzcie proszę jak mogę umieścić na dogo fotkę skoro opcję załączników mam wyłączoną? Od czego/ kogo to zależy???
  10. Powiedz innym "dzień dobry" Śruteńku...............
  11. Pokaż się Amusiu i przypomnij, że szukasz domku i nowej rodzinki...
  12. [quote name='Koperek']No to pozostaje trzymać :kciuki::kciuki::kciuki:!!! I za Ciebie majqa- serdeczna dziewczyno, też trzymam!:loveu: Witaj Kopereczku !!! Dziękuję za kciuki !!! Potrzymaj proszę jeszcze troszkę tylko zmień intencję na: "niech majce przestanie szaleć w głowie stado obcych !" Jejuś jak mnie boli !!! Qrde i za co???
  13. Andziu bez wątpienia zasięgnę języka co do formy podawania. To co dziś napisałam do Fundacji to duży skrót myślowy. Mam poprostu cykora o Amka w związku ze wszystkim, co mogłoby oznaczać wkłucia w staw. Na inne sposoby jestem otwarta. Jak przeczytałaś czekam na info, co mam przesłać do Fundacji (konsultacja RTG), dobro niuńka to number 1 !!! Zgodnie z życzeniem Amorek wycałowany !!! Zaraz podwórkowa runda honorowa !!!
  14. [quote name='Eruane']Hmm...nie jestem. A chciałabym. ;) :lol: JESTEŚ, JESTEŚ!!! Póki co nic wielkiego nie zrobiłam. Odebrałam właśnie zdjecia Amorka. Ujmę to tak - cudowny, wspaniały, przepiękny, o świetnej psychice rottweiler.TO WIERNY OPIS AMCIA!!! Patrzac na jego oczy odnosi siewrażenie, że jest młodszy. AUTENTYCZNIE NIE WYGLĄDA NA SWOJE LATA ! Łapki stawia jakby lepiej niż wcześniej, alby tylko tak zdjecia wyszły. TO NIE MANEWR NA ZDJĘCIACH, ON TERAZ POTRAFI W PANICE, JAK MU ZNIKAM, BIEC, A GDY GO WZIĘŁAM CIĄGAŁ TYLNE ŁAPKI; BYŁ JAK...FLAK, BEZ SIŁ I KONDYCJI. Ogólnie rzecz biorąc, naprawdę zdziałałaś cuda!!! :multi: TEN PSIAK I JEGO WOLA ŻYCIA ZDZIAŁAŁA CUDA, PRZECIEŻ ON JEST U MNIE ZALEDWIE OD POŻNEGO POPOŁUDNIA 12.09.07 A I TAK UWAŻAM, ŻE NASTĄPIŁ SZALONY POSTĘP! A zdjęcia są rewelacyjne. Nie widać juz na nich biednego, poturbowanego Amorka, tylko cudnego, silnego psa, choc wiem, że to pozory w pewnym sensie. NIE DO KOŃCA POZORY, TO JUŻ NIE JEST TAMTEN PIES! JAK ROZGRYZĘ FOTOSIK I PODAM LINK TO ZOBACZYSZ STARSZE ZDJĘCIA, ZREZYGNOWANEGO PSA, PARĘ FOTEK POKAZUJE M.IN.JEGO PLACKOWATE ŁYSINY, KTÓRYCH JUŻ NIE MA, ZAROPIAŁE, ZGASZONE OCZKA ITP. Mnie się łezka w oku zakręciła, bo patrząc na niego zobaczyłam swoje psy, które już nie żyją. :-( WSPÓŁCZUJĘ CI TYCH WSPOMNIEŃ, JA MAM PODOBNE, CHOĆ DOTYCZĄ NIEMNIEJ KOCHANYCH KUNDELKÓW I...RASOWCA MIETKA, ZGARNIĘTEGO Z ULICY, BARDZO CHOREGO, ZA KTÓRYM TĘSKNIĘ JAK DIABLI :placz:Amor jest piękny i nie mówie tego po to, żeby go tu zareklamować, tylko dlatego, że moje serce już złamał. :p MOJE ZŁAMAŁ NA TYLE SKUTECZNIE, ŻE MARZĘ BY (WIEM, ŻE TO GŁUPIE) POJAWIŁ SIĘ WARIAT- SPONSOR I POWIEDZIAŁ "CHCĘ CIĘ DURNA BABO SPRAWDZIĆ, SPRZEDAJ MIESZKANIE NA 3CIM PIĘTRZE, KUP PODOBNE NA PARTERZE, JA POMOGĘ CI POKRYĆ EWENTUALNĄ RÓŻNICĘ W CENIE. TYM SAMYM PRZEKONAM SIĘ, CZY PÓJDZIESZ NA TAKI NUMER DLA STARSZEGO, SCHOROWANEGO PSA???" MOŻESZ MI NIE WIERZYĆ ALE NIE MIAŁABYM CHWILI WAHANIA!!! NIE PRZYWIĄZUJĘ SIĘ DO RZECZY I MIEJSC ALE ISTOT ŻYWYCH. AMORKA POKOCHAŁAM BEZNADZIEJNĄ MIŁOŚCIĄ, WIEM, ŻE WAŻNE JEST ZNALEZIENIE MU INNYCH NIŻ MOJE WARUNKÓW ALE SERCE DO GARDŁA MI PODCHODZI NA MYŚL O ROZSTANIU...:placz: YEZOOO, NIESTETY, GOTOWA JESTEM POTEM (NIE, NIE CHCĘ NIKOGO WYSTRASZYĆ SOBĄ), ZADRĘCZYĆ PRZYSZŁYCH OPIEKUNÓW AMKA SOBĄ, SPRAWDZAJĄC I ICH I STAN PSINKI (WIEM, ŻE TO SIĘ POWINNO LECZYĆ, MĄŻ JEST ZDANIA, ŻE MOŻE MI NIE DAĆ RADY CAŁY PANEL SPECJALISTÓW :shake:).Spróbuję wysłać parę maili przechodnich. Trzeba próbować wszystkiego, bo byłoby mu ciężko w budzie w zimie. Jeżeli mogę coś doradzić - spróbuj uderzyć do TV Kraków.JEST TO MYŚL ! TRUDNA W WYKONANIU ALE NIE NIEWYKONALNA! Ta sytuacja mnie zabija. Jestem ciężarem dla mamy przy takiej mnogości zwierząt u niej, w tym i tych w domu (by teraz na siebie nie trafiały, stąd koncentracja 100%), ten balon kiedyś pęknie. Mąż wymięka, bo żyjemy marynarskim życiem. Ja padam- praca, studia, moja choroba i wynikająca z niej orzeczona niepełnosprawność (siedzę na bombie zegarowej o nazwie "skalpel neurochirurga, a wtedy wstawka blachy przez całość szyi i groźba, że coś pójdzie nie tak, konsekwencja wózek lub ja= roślinka w łóżku"). Do tego moje własne zwierzaki, sposób na funkcjonowanie m.in. poprzez całkowite zaprzeczenie realnemu niebezpieczeństwu mojej choroby i...cholerne marzenie, że nastapi cud- nic się nie pogorszy, mąż nie puści w trąbę, a Amor zostanie na zawsze u mnie, jako kolejny członek rodziny. Wiesz Eruane, jak tak się nad sobą zastanowię, to faktycznie mi odpierniczyło ! ! ! :shake: :shake: :shake:
  15. Na początek z powodu ogromnego zmęczenia (z tego powodu czuję się sama jak zbity pies) pójdę na łatwiznę i zacytuję zmodyfikowany po części mail, jaki właśnie "popełniłam" odmeldowując się Fundacji (w związku z wczorajszym dniem). "Już po badaniu. Zdjęcia i opis Doktor dostarczy mi w tygodniu. Na żywo i mokro wrzuciliśmy zdjęcia na podświetlenie i od ręki powiedział mi co widzi. Nie chcę tworzyć bzdur w tym mailu więc króciutko na tyle na ile spamiętałam. Zrobione zostały 3 zdjęcia. W leżeniu na plecach miednica (biodra) i w ujęciu bocznym odcinek lędźwiowy i piersiowy. Odcinek piersiowy jest praktycznie niemal b.dobry (biorąc pod uwagę wiek psa). Stawy biodrowe- prawy gorszy, w obu zmiany ale nie tak drastyczne, jak się spodziewaliśmy. Są ubytki w chrząstce i zwyrodnienia ale to nie one dają tak pioruński ból i utykania. Jest poważna deformacja (zwyrodnienie), chyba Doktor nazwał to pęknięciem mostu (czy jakoś tak) na przejściu 5 kregu lędźwiowego w kość krzyżową, ta deformacja podrażnia unerwienie i daje psu ognia. Doktor w tym upatruje główną przyczynę bólu psa (ta deformacja zwyrodnieniowa jest ponoć b.powszechna i nie musiała wyniknąć z żadnego bicia Amorka). Jak wspomniałam konkrety napiszę natychmiast po otrzymaniu wyniku, teraz mogę poprostu bredzić. Noc mieliśmy z bani. Bez męża bym sobie nie poradziła, zmęczenie okupił potężnym bólem głowy, teraz odsypia.Wczorajszy dzień był masakrą. Mąż był na trasie Łódź- dom mamy 3 razy (po nas do Doktora, z nami z lecznicy, z powrotem późno w nocy w Łodzi, bo nas zalał sąsiad i znów dom mamy). Całą noc do białego rana przeczuwaliśmy przy Amorze. Nie dostał on pełnego głupiego jasia (celowo, by nie było sensacji ze względu na jego wiek, serduszko itd...) ale wychodzenie z uśpienia to była bonanza. Wył przez sen, skomlił, szczekał, kogoś chciał gryźć, słowem walczył z demonami przeszłości. Wybudzał się i znów padał na spanie słownie 5ciominutowe i polka zaczynała się od nowa. Dzięki temu nie spałam ponad 24h. Amor denerwował się osłabieniem i niemocą wstania, wpadał w panikę więc go na zmianę tuliliśmy, mizialiśmy, ja obcałowywałam, łagodnie do niego przemawiałam itd.itp. Koszt- uważam, że Doktor potraktował nas mega lajtowo. Zapłaciłam 155 zł ale w tej cenie było: uśpienie- 2 zastrzyki, zdjęcia- sztuk 3, ponadto podanie Amkowi witamin- koktajl B i kolejna porcja sterydu, którą można powtórzyć po 7dniach, a od ostatniego podania upłynęło 10dni. Te leki Doktor uznał za konieczne. Z podanej czytającym komentarze ceny 150zł przekroczyłam ją o 5zł ale uważam, że wyjątkowo przyzwoicie i z dużym upustem zostaliśmy potraktowani. Według moich wyliczeń (w tym i wspomnień z innych lecznic, przez które kiedyś wędrowałam) i odświeżenia pamięcia wynika, że za steryd i vitaminy praktycznie Doktor nic nie wziął. Mam farta, że trafiłam na tego człowieka (dziękuję Doktorze!!!) Wyniki- pomyśl i odpisz, czy mam Wam przesłać całość tzn. zdjęcia i opis czy tylko sam opis? Jak najbardziej zrozumiem, że możecie chcieć RTG skonsultować z kims sobie zaufanym, by mieć pewność, ze nic nie umknęło. Dostosuję się do zaleceń. Rozmawiałam o Carthrophenie z Doktorem. Doktor nie ma doświadczenia z tym lekiem, co przyznał uczciwie, z kolei jest zdania, ze niepotrzebnie ryzykowne by było podawanie jakiegokolwiek leku dostawowo (sprawa umiejętnego podania to sztuka + ryzyko powikłań przy jakimś błędzie w tej sztuce lub zła reakcja psa na sam lek). Doktor uważa, że ubytki w chrząstce nie są tak dramatyczne by wymagały grzebania igłą w stawach. Główny nacisk musi iść na niwelowanie psu bólu w tym wspomnianym zwyrodnieniu w kręgosłupie, podawanie ArthroFosu, leków p/ zapalnych, p/bólowych jak np. scanodyl, z doskoku steryd, vitaminy i mój wymysł HMB. Oczywistością jest też nie prowokowanie bólu, czyli nie narażanie Amka na wysiłek zmagania się z pokonywaniem wysokości, chodzenie po wertepach, czy schody. Przepraszam za chaos mailowy ale wysiadłam niewyspaniowo, mnie też łeb chce się rozsypać na kawałki. Czekam na wytyczne co mam przesłać do Fundacji. " To by było tak z grubsza :-)
  16. [quote name='Eruane']W pełni rozumiem powagesytuacji. Fotki ściągnęłam z dogo, ale jeśłi masz jeszcze jakieś chwytające za serce, z jego piękna mordką, to możesz wysłać mi je tu: [email protected] Eruane uznałam, że sama dokonasz właściwego wyboru z fotek, ja w tej selekcji nie będę obiektywna :oops: . Wysłałam (plizzz nie dostań tylko szału) 29 zdjęć (wysyłka z dwu różnych kont ale, jak napisałam, z tytułem DOGO-MAJQA-AMOR + NUMERACJA, w tej się raz sypnęłam ze zmęczenia niemniej całość fotek podliczyłam poprawnie).
  17. [quote name='Dharma']Tak, Siteczko ma roztrzaskane kolano. Trzeba pousuwac odlamki, potem trzeba usunac guz z karku, a na koncu kastracja :( W dodatku na nowych przeswietleniach wyszlo ze zostalo w nim jeszcze troche srutu, ale tkwi w brzuchu i nie da sie tego wyciagnac :([/quote] Ja pierniczę :pissed:...a myślałam, że takie newsy to już przeszłość :placz:... Jak na tyle namacalnego zła w postaci śrutu, strzaskanego kolanka i przeżyć jesteś boksiu twardym zawodnikiem...Całuję Cię Siteczku i tulę tak jak pierwszego dnia...
  18. [quote name='andzia69']to trzymamy kciuki!!! a do filmików bardzo prosty jest: www.wrzuta.pl sama się naumialam, a nie jestem dobra w te klocki!;) Wiem, że rottka poumieszczała jakieś zdjęcia Amorka na stronie fundacji - wczoraj akacha o tym pisała! Nie dziękuję :evil_lol: !!! Wtryniłam już kolejny swój komentarz (jeszcze go nie ma na stronie), a w nim m.in. podziekowałam Akachy i Panu, który zasponsorował RTG. Tak czy inaczej dobiorę się do fotosika (nauki nigdy za dużo). "Dobrze jest żyć dobrze" z obecną komputerową młodzieżą :evil_lol:. Jeden sms i już dostałam info od mojej "młodziutkiej sympatii", że poza "wrzutą" warto pogrzebać też na http://pl.youtube.com. Spróbuję i tego :multi:...
  19. Dziś na 18.00 jedziemy z Amkiem na RTG. Dotąd bazą do leczenia był scan opinii doktora, do którego trafił psinuś. Broń Boże nie podważam rangi tamtej opinii ale gdyby chcieć konsultować diagnozę, podać lek dostawowy (gdyby było takie wskazanie) to bez namacalnego wyniku ani rusz! Dziwne to dla mnie, że nie ma śladu w postaci zdjęć, a takie są przy RTG, rezonansie, tomografii lub wydruku z kompa po USG stawów. Raz na zawszę chcę zamknąć rozdział "braku kliszy". Gdyby w przyszłości Amek trafił w inne ręce i na innego doktora ma już dokumentację i nie trzeba zaczynać od zera bombardując bidulka promieniowaniem. Mam cykora przed usypianiem ale raczej będzie konieczne, bo Amor nie wytrzyma bólu układania w koniecznych do badania pozycjach :shake: . Uff...trzymajcie kciuki, plizzzzzzzzzz....
  20. Biegnij ile sił w Twoich drobnych nóżkach na pierwszą stronę !!!
  21. [quote name='kasia14']podnoszę!!!!!!!![/quote] [B]Witaj Palmerku !!! Jak by nie było czeka Cię weekend "nieschroniskowy" !!! Pokaż się innym !!! :Dog_run:[/B]
  22. [quote name='Eruane']W pełni rozumiem powagesytuacji. Fotki ściągnęłam z dogo, ale jeśłi masz jeszcze jakieś chwytające za serce, z jego piękna mordką, to możesz wysłać mi je tu: [email protected] Jeśli chodzi o filmiki, to jeśli ktoś się zainteresuje, od razu Cię o nie poproszę. Dobrze byłoby wstawić je gdzieś na jakąś stronę, żeby każdy mógł zobaczyć. Może youtube? I link na dogo i wszystkich stronach o adopcji Amorka. Tak robią z innymi psiakami i to działa. Jesteś Boginią Eruane !!! Dziś zacznę wysyłać wybrane fotki na podany mail (z laptopa męża i najprawdopodobniej jego konta). By nie wprowadzać fermentu, w tytule wpiszę AMOR- DOGO- MAJQA. Spróbuję na dwa sposoby- wysyłka normalna i spakowana 7-zipem (tylko tego pakowacza mąż może mieć wgranego). Skąd ten cyrk z wysyłką? Jestem u mamy poza Łodzią. Przy obecnych rozkopach trasy głównej i samej Łodzi jadę wszelkimi znanymi mi skrótami/ objazdami do siebie do domu (jadę cholernie długo), czasu starcza zaledwie na spakowanie ciucha na wymianę, walkę z żelazkiem nad koszulami męża i rzut oka, czego mnie lub jemu potrzeba. Wszystko robię sprintem, a presja czasu wynika z rytmu Amorka. Nie może się zdarzyć, by psa o takiej masie i z uciekającą tylną nóżką sprowadzała też chora mama. Oboje mogą zjechać na pupach lub Amorka złapie ból i utkną w połowie schodów :-(...Wolę o tym nawet nie myśleć !!! Reasumując Pan Mój i Władca dziś przybędzie i zaraz zabieram się do roboty !!! Ściskam Kochana Dziewczyno !!! Do usłyszenia/ przeczytania !!! Aha, Stron do wstawek filmików poszukam. Linki umieszczę na dogo. Na allegro jest aukcja "cegiełek" na Amorka (lada moment się kończy), prosiłam więc Fundację o wstawkę linku do dogo w aukcji, ponoć przepisy nie pozwalają, hm...Spełzło na niczym. Jedyne, co ja mogłam zrobić to wstawić link do dogo na stronie Fundacji we własnych komentarzach do Amorka. Jest tam tych komentarzy od pioruna i ciut ciut...Skrupulatnie wpisywałam w nie to, co z psem się działo, jak był leczony, jaki jest jego aktualny stan. Do wszelkich podpowiedzi zastosuję się !!! Jeszcze raz dziękuję przeciepło za okazane serce !!! :loveu: :iloveyou: :sweetCyb:
  23. [quote name='andzia69']Majga - ja wrzucilam nowe zdjęci na forum rottkowe...tyle tylko mogę:-( Dziękuję Andziu za pomoc, to i tak ogromnie dużo! Głowa do góry! Nigdy nie pisz "tyle tylko mogę" !!! Świat jest właśnie na owo "tyle" podły, że jak się spotykam z kimś Twojego kalibru to "tylko (...)" zmienia się na "aż tyle mogę" !!!:multi:Nie musiałaś w ogóle się odezwać, a jednak to zrobiłaś !!! :bigcool: :thumbs: :happy1: BUZIAKI I "HAU" OD AMKA !!!
  24. Dziękuję ogromnie! W każdej chwili mogę dosłać fotki Amka na dowolny mail, a natrzaskałam ich masę (spróbuję dobrać się do strony fotosika ale muszę mieć komp.,; w pracy jest to bez szans ale pobawię się w sb. z laptopa męża). Na stronie Rottki są same, zdjęciowe starocie, nie zrobione przeze mnie, pokazujące wyłącznie Amorka w pierwotnym stanie, według mnie to błąd. Prosiłam by właśnie na stronie głównej Amka, dołożono jakąś z bieżących fotek, w miejsce którejś z fotek obecnych, pokazując, że coś pozytywnego wydarzyło się z psinką ale cóż...tak się nie stało. Mam pytanie natomiast. Gdzie można zrobić wrzutki małych ok. 2minutowych filmików? Cyfrówką zrobiłam 3. Pokazują pełnię Amorka i mam nadzieję, że podobnie jak masa zdjęć, które przesłałam fundacji potwierdzają wiarygodność moich opisów stanu psa. Najprawdopodobniej, tak wyczuwam sprawę, mój zegar z okupacją domu mamy tyka, odliczając wiadomy czas. Tak gdzie jestem w mieszkaniu poza Amkiem i moją sunią są dodatkowo 2 psy i 3 koty (całość dla nie zagryzienia się musi być wzajemnie izolowana), na zewnątrz 10 psów i 3 dodatkowe koty. Jazda jest więc niezła :-( :-( :-(...i na dłuższą metę niewykonalna...
×
×
  • Create New...