Przyszedl mail od Zosi:
przeprowadzamy się z zosią na dniach do nowego mieszkania. będzie
stres, ale za to będziemy bliżej ukochanego parku zosi, w którym
poluje namiętnie na wiewiórki i myszy.
ostatnio zosia była pogryziona przez amstafowatą sukę, która
wybiegła z krzaków i bez ostrzeżenia rzuciła się na zosię od tyłu.
nie chciała jej puścić, właściciel musiał ją podduszać, żeby zosię
puściła. na szczęście skończyło się na małej dziurce w nodze, gdzie
założono sączek i drobnych ranach na ogonie. najgorzej było z
psychiką zosi - bardzo to przeżywała, była poobijana i nie dawała
się dotknąć, nie spała pierwszą noc po ataku, a potem chodziła cały
czas przestraszona i skulona, bała się nawet znajomych szczeniaków,
które zawsze ustawia. na szczęście pamięć o tym wydarzeniu jej się
zaciera, została nadwrażliwość na ogonie, nad którą pracujemy no i
zaczęła non stop obgryzać ściany przy drzwiach wyjściowych, jak
wychodzę do pracy. ale jest zdecydowanie lepiej, a dziura w nodze
goi się z każdym dniem, choć dalej jest tam ropa. było to dla nas
spore przeżycie - dobrze, że skończyło sie niewielkimi ranami.
a poza tym jest ok - zosia bierze incurin i to działa - nie posikuje
sie już. no i coraz bardziej się uspołecznia [IMG]file:///C:/Program%20Files/Gadu-Gadu/emots/2/usmiech2.gif[/IMG], choć muszę wam
powiedzieć, że obcych boi się nadal bardzo. ale różnica jest ogromna!
Bidna Zosienka pokąsana..:placz: