Już jestem. Nie miałam internetu. Widzę że ciężka aklimatyzacja. Atrisko, dobrze napisałaś. Mufinka wychodziła tylko na smyczy, w pobliżu jest bardzo ruchliwa ulica i nie ryzykowałam. Cel był jeden - załatwienie się. W domu tego nie robiła. Czasem jak za bardzo szaleli z Dropsem, zdarzyło się parę kropli. Ale to naprawdę rzadko.No i wychodziłam przynajmniej 4 razy.
Zostawała z Dropsem w domu, bez sensacji. Podpytywałam sąsiadów, była cisza. Jak wychodziłam to słyszeli - psy nie idą, zostają. Kładli się na posłankach. Ona robiła to co Drops, a on jest bardzo spokojny. Mam nadzieję że jakoś się dogadaliście.