A wczoraj telefon. Dzwoni pan z okolic Buska. Stwierdzil, ze nikt we wsi takiego psa nie ma, no to on by chcial ale zeby tanio bylo. To ja spokojnie pytam jakie warunki by pies mial u niego. No to on : pies by sobie biegal kolo domu, do domu wstep wzbroniony, bo kto to widzial zeby sie pałętal i brudzil itd. No to ja mowie, ze niestety / bardzo spokojnie jeszcze/ do takich domow psow nie dajemy.To pan sie zgodzil, ze faktycznie, on takiego wydziwiatego psa nie moze miec. Najgorsze, ze on to szczerze mowil. Dobre wychowanie do konca mnie nie opuscilo. Ale fakt, ze ja z takimi ludzmi jeszcze nie mialam do czynienia. Tragedia. Zaczelam tlumaczyc jak powinno sie traktowac zwierzeta ale mysle ze on z kolei pomyslal, ze ja jakas na umysle nie tego. No i juz.