Dwie osoby są zainteresowane. Inne już się nie odezwały. Jest jeszcze p Ewa z okolic Krakowa. Tam Blondyn nie byłby jedynym psem, co oczywiście nie jest przeszkodą. Na razie trwają rozmowy.
Decyzję podejmuję w porozumieniu z shanti, pracownicą schronu. Trzeba małego wykastrować, a to potrwa bo nie mamy w tej chwili pieniędzy. Psiak przeżył traume porzucenia i trzeba rozważnie podjąć decyzje.