Normalka, problemy muszą byc. Bartek pobierał krew, a ona postanowiła nie dać ani kropli. Jedna łapka, druga łapka i nic. Mój TZ spocony, Bartek spocony, a tu nic. Niunia płacze, próbuje gryżć weta, a tu ani kropli.Dopiero przyszła Agata i czarodziejsko krewka popłynęła. Było i prześwietlenie, które tradycyjnie nie wyszło. Jedziemy na 19tą po wyniki i na prześwietlenie z uspokajaczem.
Moje plany biorą w łeb całkowicie, trudno.