Jump to content
Dogomania

unytka1

Members
  • Content Count

    57
  • Joined

  • Last visited

  1. Mam jedno pytanko: czy w tym roku również będzie sędziował p. Arnold? Wybrałabym się na te zawody bardzo chętnie ale jeśli po raz 6 będzie sędziował ten sędzia to sobie daruję:shake:
  2. unytka1

    Spaniela i pyrka fotografii kilka

    [quote name='Rauni']O, ile gości! Jak miło :D Shangri, co się odwlecze, to nie uciecze, rzucaj tylko hasło i możemy się wybrać na kolejny spacerek katalońsko-gończo-borderowo-etc.[/QUOTE] Jak bedziecie umawiac sie na następnu spacerek wielorasowy to nie zapomnijcie o nas, please:)
  3. [quote name='Marta i Wika']Anza, a co sprawiło, że Hacker odpuścił? Czy był jakiś moment, czy tak się stopniowo rozładowało, bo Ergi ustępował? Ja myślę że Juka jest tutaj dużo bardziej pewna siebie niż Hacker.[/quote] Myślę, że część napięcia Hackera rozładowała się w zabawie z Juką, a poza tym spotkanie trwało na prawdę długo i pod koniec Hacker się wyluzował całkiem, położył i odpoczywał. A Erinek ustępował bo Ania go cały czas pilnowała, żeby nie odpowiadał na zaczepki:diabloti: Bo Eriś wcale nie taki ustępliwy jakby się wydawało z opisu Anzy:evil_lol: w pewnej chwili skorzystał z momentu naszej nieuwagi i skoczył do Hackera a wraz z nim Juka bo maltretować Erinka to tylko ona może innym wara od jej "prywatnej zabawki". Juka jest pewna siebie bo jest u siebie na swoim terenie, zna oba psy, z oboma ma dobre relacje, no i ta cieczka też zmieniła jej reakcje trochę. Wogóle na samym początku to mam wrażenie tylko obserwowała zachowanie obu samców i nie ingerowała, tak jakby sprawdzałą który jest bardziej "godny" jej zainteresowania, co oczywiscie nie przeszkodziło jej przywalić Hackerowi:eviltong: jak się ścieły na moment z Erinkiem. Inna sprawa, że Hacker był niepewny bo wszedł w zgrany zespół, chociaż na pierwszym spotkaniu z Erinkiem bardzo pieknie sie z nim bawił.
  4. unytka1

    Szkolenie metodami Josepha Ortegi

    [quote name='Berek']Unytka, wbrew temu o czym pisze większość uczestników dyskusji nie uważam żeby forum netowe było dobrym miejscem do opisywania konkretnych zachowań w konkretnych sytuacjach, bo slowa są, po prsotu, nazbyt mylące i faktycznie można je źle rozumieć. Co nie przeszkadza mi - mrugnę Ci okiem :lol: zdziwić się potężnie właśnie w dziedzinie słownej: "Dla mnie GL nie jest sprzetem do stosowania korekty, jest tylko i wyłącznie managmentem, o ile jest PRAWIDŁOWO używany." Hm. Coś co robi kuku być może jest hmmm managementem ale... :razz: to po prostu narzędzie. Akurat nieprzyjemne i mało mające wspolnego z byciem dobrym dla psa. Czy "korekta" dla Ciebie to krótki bodziec, a management stały nacisk? Czy jak to jest? Bo chyba nie rozumiemy wzajemnie używanych definicji po prostu. P.S. Opisana sytuacja z agresywnym psem trochę mnie martwi - z powodów poznawczych, że tak powiem. Bo to, że przy wyciszaniu agresji w początkowej fazie moze się ta agresja zwiększyć - czy nawet ! skierowac na przewodnika - to jest pewna oczywistość. I mam nadzieję ze nikt nie doprowadza sytuacji do tego punktu żeby potem spasować, a fe. :p Natomiast z kolei slowa o "zlamaniu" psa mnei zdumiewają. Rozuemiem że nie chodzi o zlamanie psu karku :lol: więc o co? Uważasz że jesli doprowadzimy do sytuacji w ktorej właściciel będzie w stanie psu zakazać okazywania agresji to pies będzie - jaki? Będzie umarnięty? Bedzie się bał wszystkiego? Będzie się czołgał? Dajże spokój, to bynajmniej tak nie wygląda. :cool1: :shake: BTW też mnie ciekawi ta praca z psem BEZ korekt i na GL. Odwrażliwianie na inne psy itd. Ile to trwa i do jakiego stopnia działa. Szczerze i od razu się przyznam, znam pare psow u ktorych probowano coś takiego zrobić, poprawa niemal żadna, raczej wzmocnienie przekonania u psa że ludzie sa od tego żeby mu się - jakby to rzec... - podlizywac? I jak mu się łaskawie akurat nie zechce, to się ewentualnie nie rzuci, a jak zechce z kolei to się rzuci. :roll:[/quote] Zgadzam się, że forum internetowe to nie najlepsze miejsce do rozpatrywania konkretnych przypadków, ale podyskutować możemy;) Zwłaszcza, że ten akurat konkretny samiec akity to mój własny osobisty pies, i o czym zapomniałam napisać na dodatek lekowy, o małej odporności na stres i trudno adoptujacy się do nowych sytuacji. Trudno poddający się odwrazliwianiu i kontrwarunkowaniu. Bardzo doceniam, że dyskutujesz bez naskakiwania i mrugając do mnie okiem:lol:. Być może moje umiejetności posługiwanai się językiem ojczystym nie są wytarczające aby precyzyjnie wyjaśnić różnice między korektą a managmentem (w poprzednim poście skierowanym do Laluny próbowałam to uczynić):cool1: A wracając do mojego psa. Owszem w momencie wystapienia agresji przeniesionej na mnie zdecydowałam, że zaprzestanę używania kolców. Powodód był jeszcze jeden. Cztery miesiace pracowałam z psem bardzo ciężko nie tylko w każdy weekend na zajeciach ale też i na codziennych spacerach, pracowałam też mocno nad zmotywowaniem psa do współpracy (smakołyki, nakrecanie na zabawke itp). Po czterech miesiącach miałam takie efekty, że owszem postęp był nawet duzy ale nastąpiła przerwa w ćwiczeniach na placy (trzy tyg.m.in z powodu kastracji) i po tej przerwie okazało się, że w momencie kiedy pojawiły się nowe psy efekty można pod tramwaj podłozyc i prace możemy zaczynac od poczatku. Pracowaliśmy dalej i wtedy zaczęła się pojawiac agresja przeniesiona na mnie i to nie na placu a na spacerach w obecności niektórych psów (upatrzonych do zeżarcia przez mojego milusińskiego). Pogłebiły się również zachowania lękowe. Zadam Ci pytanie serio: czy nadal powinnam próbowć "wyciszyć" agresję kolcami? Nie obrusze się na żadną odpowiedź, jestem bardzo ciekawa co byś zaproponowała. Złamanie psa rozumiem jako "syndrom wyuczonej bezradności". Nadmienię jeszcze jedno, nie chce mieć psa który ze mna współpracuje dlatego, że sie boi, chcę żeby współpracował dlatego, że mu się to opłaca i sprawia mu frajde (tak jak mojej suce też akita, też problemowa aczkolwiek nie wtakim stopniu jak samiec, szkolona tylko klikerem, nie wiedzaca co to łańcuszek, kolce czy halti). Praca z takim psem jak mój to praca na miesiące może lata i ja o tym wiem, mogę sobie na to pozwolić bo w taki sposób zabezpieczam psa, żeby nie stanowił zagrożenia dla innych psow, jestem na tyle sprawna fizycznie, ze radze sobie z nim równiez dlatego, że w pewnych sytuacjach zakładam mu GL i jestem w stanie zapewnić mu odpowiednią dawke ruchu. Jedno jest pewne pies z takim problemem jak mój nigdy nie będzie do końca "wyleczony" i będzie wymagał kontroli do końca życia i ograniczonego zaufania.
  5. unytka1

    Szkolenie metodami Josepha Ortegi

    [quote name='Mrzewinska']Azir, u nas niestety nie ma jeszcze "prawa jazdy" na psa! Zmorą wszystkich szkoleniowcw sa wlasciciele, ktorzy mogliby co najwyzej poprowadzic hulajnoge po chodniku, a sprawiaja sobie ferrari albo tira - zeby jezdzic do kiosku po gazete... .... najpierw tzreba byloby wprowadzic prawo jazdy na psa - zaleznie od kategorii, warunkujace mozliwosc kupna cavalierka lub kaukaza. Zofia[/quote] Zgadzam się w 100%, ale marzenia swoje a życie swoje :-(
  6. unytka1

    Szkolenie metodami Josepha Ortegi

    [quote name='Berek']Osobiście mam bardzo dobre doświadczenia z użyciem kolców u psow agresywnych lub nadpobudliwych. Tyle, że to trzeba umieć zrobić. Zwłaszcza - dobrze motywować. :lol: Niestety, w pewnych przypadkach nie ma lekarstwa na... właścicieli, nie na psa. Moze rzeczywiście wymuszacz posluszeństwa tak silnie dzialający, jak kantar albo relaksy to byłoby rozwiązanie - ale jak ja nie lubię męczyć psów... I to ustawicznie, na zawsze, na amen. A do tego się sprowadza zalozenie psu "patentu" i to tak ostrego, jak GL. :cool3:[/quote] Rozważmy sytuacje kiedy agresywny do psów z różnych powodów (podłoże agresji tkwi w genach, nieodpowiedniej socjalizacji oraz przykrych doświadczeniach psa)pobudliwy, samiec akity (rasa raczej trudna do zmotywowania, niezalezna i wiele wymagająca i posiadająca inną psychikę niż ON) ważący dobrze ponad 50 kg, cięższy od właścicielki, po jakimś czasie używania kolców zaczyna prezentowac agresję przeniesioną na włascicielkę. Bez kolców nie da sie utrzymać psa, z kolcami mamy warczenie i próby ugryzienia włascicielki. Co wtedy? Dalej kolce do złamania psa? Czy może jednak warto poszukac innego rozwiązania, choćby GL aby zapewnić jakie takie panowanie nad psem i umożliwić rozpoczęcie pracy nad tym problemem?
  7. unytka1

    Szkolenie metodami Josepha Ortegi

    [quote name='Mrzewinska']Unytko, naprawde uwazasz, ze gentle lider jest urzadzeniem hmmmm "delikatniejszym" dla psa niz kolczatka? Nie jest ustawiczną, bardzo przykrą dla psa korektą? Ze nie wymusza zachowan? Jest elementem pozytywnego szkolenia???? Bylo juz o tym wiele. I nadal nie moge pojac, ze tak chetnie zwolennicy szkolenia nazywanego przez nich pozytywnym uzywaja urzadzenia tak przykrego dla zwierzecia. Mlode suki ON-y nie sa twardzielami na ogol. I nawet nie dwutygodniowe, a dwu- trzykrotne uzycie kolczatki moze opanowac sytuacje na tyle, by starsi ludzie byli w stanie zaczac szkolenie, a nie szarpac sie rozpaczliwie z psem. Caly problem jest w tym, ze ludzie na szkolenie przychodza z dobrze utrwalonymi problemami, a nie z czarujacycm 3-miesiecznym malentasem. Zofia[/quote] Pani Zofio (jeśli mogę tak zawracać sie do Pani) nie uważam GL za "cacy" i coś co nie sprawia psu przykrości, bo tak nie jest, inaczej by nie działało natomiast wystarczy zdecydowanie mniej siły aby opanować psa zwłaszcza jeśli właściciel jest słaby fizycznie. Natomiast GL i haltii jest TYLKO zabezpieczeniem w początkowym okresie szkolenia i bez nauki prawidłowego zachowania na smyczy używanie go jest bez sensu. Chodzi tylko o to by własciciel miał ręce na miejscu i nie użerał się z psem. Oczywiście są różne psy i niektóre nie toleruja halti, ale są też i takie które nie bedą tolerowały kolców. Nie wiem jak inni szkolacy pozytywnie, ale ja wcale tak chetnie nie uciekam sie do tego sprzetu, ale jeśli w wchodzi starsza słaba fizycznie osoba to i owszem. Do naszej szkoły przyszła z przygarnietym samcem dobermana 3 letnim żywiołowym psem starsza pani postury drobnej i nieiwelkiego wzrostu. Pies na kolcach oczywiście bo nie była w stanie go utrzymać. Pani miała urazy nadgarstków i nie mogła w żaden sposób szarpać sie z psem. Pomimo kolców pies i tak robił co chciał i pani za nim fruwała zwłaszcza w obecności innych psów. Ponadto skakał po niej i podgryzał. Za jej zgodą wypróbowałyśmy GL jednocześnie ucząc koncentracji na właścielce, siadu (zamias skakania) oraz wzmacniając spokojne chodzenie na luźnej smyczy ze stopniowym dawkowaniem rozproszeń (najpierw większa odległość od psów, potem stopniowo coraz mniejsza). Na trzecich zajęciach zaczęły być efekty. Na pewno trwało to dłużej niż kilkukrotne prawidłowe użycie kolczatki, sek w tym, że ta kobieta nie była w stanie użyc prawidłowo kolców.
  8. unytka1

    Szkolenie metodami Josepha Ortegi

    [quote name='Berek']:evil_lol: A dlaczegóż to wyklinać slowo "korekta" ze slownika, zwłaszcza w pracy z psami problemowymi się od nich nie ucieknie (chyba że bawimy się w dziesięcioletnie rzeźbienie w mało szlachetnym materiale). :diabloti: BTW takie łamańce słowne jak "to nie korekta" "a to korekta w znaczeniu negatywnym" to trochę zadziwiające. No to umówmy się na słowo "kuku" i już jesteśmy w domu. :lol:[/quote] Berku umówmy się, że w procesie nauki zachowania na komendę używanie korekt nie jest potrzebne (wg szkolących pozytywnie), wystarczy odpowiednio ustawić ćwiczenia i stopniowac rozproszenia. Co innego nauczyć psa, że komenda zawsze obowiązuje, aczkolwiek uważam, że i to da się zrobić bez "kuku", wystarczy żelazna konsekwencja:cool1: "Kuku" jak to nazywasz owszem niektórym psom, czy może raczej niektórym włascicielom może pomóc opanowac psa, ale są takie egzemplarze u których problemowe zachowanie po "kuku" może się nasilić, czego najlepszym przykładem jest mój własny osobisty pies. Jestem klikerowcem z przekonania, i ta metoda najbardziej mi pasuje, aczkolwiek nie ortodoksyjnym i rozumiem, że komuś bardziej odpowiada inna metoda szkolenia i o dziwo w niektórych przypadka dopuszczam nawet użycie awersji:eviltong: (ale tylko jesli wszystkie pozytywne metody nie przyniosły oczekiwanego skutku i tylko jesli zachowanie psa zagraża jemu samemu, innym zwierzetom lub ludziom, i TYLKO pod okiem doświadczonego szkoleniowca). Zwłaszcza, że większość właścicieli nie potrafi zrobić "kuku" nie właczając emocji.
  9. unytka1

    Szkolenie metodami Josepha Ortegi

    Jona słowo korekta użyłam w sensie negatywnym, dla mnie jak i większości klikerowców czy też szkolacych za pomocą pozytywnego wzmocnienia używanie korekt nie jest potrzebne i sie go nie stosuje. Przy czym należy odróżnić proces szkolenia czyt nauki i generalizacji zachowań na komendę od życia i wychowania gdzie niekiedy również osoby szkolace w 100% pozytywnie nie zawahaja sie np przytrzymać psa na smyczy czy też przerwać w inny sposób zachowanie niepożądane jeśli juz do niego doszło (np jeśli mój pies z jakichs powodów wyskoczy na innego psa z zębami to nie będę odwracać jego uwagi smaczkiem czy zabawką a poprostu zabiorę go fizycznie z sytuacji i jeśli bedzie to wymagało szarpniecia psa na obroży to szarpne, ponieważ w tym momencie najważniejsze jest bezpieczeństwo innego psa, ale nie jest to korekta w moim rozumieniu).
  10. unytka1

    Szkolenie metodami Josepha Ortegi

    A ja mam informację, że w pracy ta metodą z psami problemowymi, stosuje sie korekty, więc nie całkiem taka do końca ta metoda pozytywna, aczkolwiek program dla szczeniaków wart polecenia jak najbardziej.
  11. Cześć Anza i tutaj:) W piatek jadę do rodzinki to obfocę Badiego i znów poprosze o wstawienie zdjęć:) Musze rodzinke dopilnować, żeby nie rozpuscili Badusia na amen;) Wieści dzisiejsze sa takie, że psiak zachowuje się wrecz wzorowo, pięknie bawi sie piłeczką, na spacerkach nie odbiega, wraca na każde zawołanie:) Dobrze dogadyje sie z małą pańcią:) Tylko apetyt mu nie dopisuje, je ale niewiele.
  12. [quote name='Ewelina77']Jakoś wcześniej tego nie doczytałam.....:oops: czyli teraz to trzeci dom Badiego?? :shake: Biedy ileż on musiał przeżyć :-(. Mam nadzieję,że to ten ostatni.....[/quote] Właściwie to czwarty, najpierw Badi był u p. Ewy, ale ponieważ nie mogła mu poświęcić tyle czsu ile potrzebował, to zawiozła go do swojej cioci pod Zielona Górę. Tam Badi miał towarzystwo którego potrzebował i bardzo dobrą opiekę.
  13. Dziękuje, przekażę rodzinie:) I postaram się odwiedzić Badiego za parę dni i zrobic fotki w nowym domku:)
  14. Uffff..... wszystkie zdjęcia poszły:)
  15. [quote name='Kam']No to jeszcze jedno :p [IMG]http://images30.fotosik.pl/78/bfbc45f8c60586df.jpg[/IMG] Piękny jest, piękny!:loveu: [I][SIZE=2]Mały wtręt ;): uważam, że takie beardie "bliżej natury", podobne do pierwszych beardedów, a więc nie tak bardzo zarośnięte, z tak bardzo długą sierścią, są o wiele fajniejsze. W podobnym kierunku, "na rozwój bardzo obfitej szaty" podążyły tez hodowle PON-ów czy collie, a szkoda...[/SIZE][/I] I dlatego, powtórzę - Piękny! :p Unytka, będziesz pisała o nim, mam nadzieję, co? :cool3:[/quote] Na tym zdjęciu widac jak "obmacuje" badiego na wszystkie strony, żeby sprawdzic jak reaguje na dotyk obcej osoby, sprawdzałam tez ząbki (trzeba będzie zadbać bo kamień jest), zaglądałam uszy, Bdi wszystko zniósł bardzo spokojnie i bez najmniejszych protestów:) Ewelina nie jest żle, szybko mu futerko odrośnie ale bratowa będzie go strzygła bo i psu i jej bedzie wygodniej jednak z krótszą sierścią. zarejestrowałam sie wczoraj na forum beardedów (nick unytka) i zaraz lece napisać tam powitalnego posta:loveu: i Z kolei mam prośbe do eweliny czy by wstawiła tam zdjęcia Badiego. Będe bardzo wdzieczna:lol: Kam jest piekny troszkę tzreba go będzie podpaść bo widać, że nie miał ostatnio apetytu i za bardzo mu bioderka pod futerkiemsterczą a iżeberka zbyt wyraźnie wyczuwalne są. Oczywiście z umiarem tak, żeby nabrał ciałka ale się nie zapasł. Wiesz ja uważam, że wszystko jest OK dopóty dopóki hodowcy nie zapominaja o psychice i w czasie selekcji oprócz jakości futra zwracają uwagę na to by pies miał wzorcowy temperament i charakter. pisała będę na pewno ale pewnie na forum pozytywnym, bo mam jeszcze jedną prośbę:oops:, żebyś wstawiła zdjęcia Badiego do mojego wątku powitalnego na forum pozytywnym. Właśnie ściąga mi sie reszta zdjeć, więc za jakąs godzinkę dostaniecie dziewczyny jeszcze 4 zdjęcia:lol:
×