Ale mi na tym nie zalezy, byłam tam wolontariuszka za czasow tragicznych a Becia i pare innych osob jeszcze gorsze rzeczy widziały niz ja, mam psa z Orzechowców, to zawsze bedzie "moje" schronisko, z wielu powodow nie udzielałam sie tam nawet nie ogłaszałam, teraz moge choc tyle i chce pomoc, wiem tez ze połapac sie na dogo i ogolnie w sprawach adopcji jest ciezko dlatego chce pomoc bo wiem jak łatwo czasami sie zniechęcić kiedy sie nie ogarnia