Jump to content
Dogomania

Besia

Members
  • Posts

    37
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Besia

  1. A Wienio - cuuudny! Odkąd mamy w domu Sonię uwielbiamy stare psy. Jak czasem mówi mój mąż: "Nie zna życia kto nie spojrzał w oczy staremu psu". I masz Jagienka rację, Sonia wiele nas nauczyła: cierpliwości, szacunku (nie uczucia litości ale szacunku właśnie) dla słabości i nieporadności wynikającej z wieku. Z jaką godnością Nasza Stara Sonia znosi swoje małe upadki. Ma trochę niestabilne tylne nogi tak, że czasem jak coś ją wytrąci z równowagi "obsuwa się" na bok ale natychmiast wstaje, nie żali się (jak moja mała, zupełnie zdrowa suczka) i udaje, że nic się nie stało. Kochamy to zwierzę okrutnie i coraz trudniej nam przychodzi myśleć, że trzeba się będzie z nią rozstać. Tylko, że czas jest nieubłagany i serduszko Soniowe bije z coraz większym trudem.
  2. Rzeczywiście psy nie lubią dźwięku odkurzacza. Sonia jest prawie zupełnie głucha. Mój inny pies wcześniej rzucał się na ssawkę odkurzacza z zębiskami - teraz kiedy stracił słuch wprawdzie odsuwa się w bezpieczne miejsce ale już się z nami nie szarpie.
  3. A Soniusia żyje sobie pomaleńku. Chore serduszko czasem zakołacze ale "pańciostwo" jest zawsze pod łapką i dba o swoją "psicę":lol:. Ostatnie upały dały się troszkę Soni we znaki więc "Pańcio" wymyślił, że trzeba "jego dziewczynce" pomóc i wnosił nasze "maleństwo" (30 kg.) na rękach na 1 piętro. Sonia jest bystra więc po kilku razach uznała, że teraz już nie musi się starać i nawet jak nie było upałów stawała przednimi łapkami na pierwszym stopniu, patrzyła nam w oczy i czekała - na "windę":evil_lol:. Sama ważę 50 kilo - wyobrażacie sobie ten widok jak ją taskam na górę??? Ale ostatnio postanowiliśmy jednak ją przekonać żeby wchodziła sama i zgadnijcie co się stało? Jak już musiała to sobie po prostu prawie wtruchtała na górę. Jeszcze parę razy próbowała "oczu Garfilda" przy schodach ale jesteśmy twardzi - 9 schodków da się przejść. Wysłałam Aleksandrze zdjęcia więc pewnie jak zawsze zaraz je wstawi. Ale ja już dziś parę słów opisu. Wyobraźcie sobie, że Sonia jest jedynym psem jakiego znałam (a znałam ich wiele, który nie boi się odkurzacza!!! A ba - nie boi się - [B]ona lubi odkurzacz!!! [/B]Jak tylko zabieramy się do sprzątania, kładzie się na materacyku i czeka na "relax". Zmniejszamy więc siłę ssania i masujemy sukę - niech ma!!! Inną przyjemnością naszej suni jest przeszkadzanie nam w treningu! Kiedy rozkładamy maty na podłodze i chcemy sobie poćwiczyć natychmiast wykorzystuje fakt, że jesteśmy nisko i "włazi" na matę nadstawiając się do głaskania i przytulania. Nauczyliśmy się robić "brzuszki" jednocześnie głaskając Sonię. No cóż - sztuka kompromisów. A zobaczcie zdjęcie portretowe "Sonia z profilu" - czyż to nie pięknotka?:iloveyou:
  4. Przepraszam za kolejną ciszę ale mieliśmy "straszny czas" :shake:- Sonia była bardzo chora. Pojawiło się takie delikatne plamienie i tylko dlatego, że natychmiast pojechaliśmy do naszego, kochanego Doktora nasza psińcia żyje. Diagnoza była straszna - ropomacicze!!! Z jej słabiusieńkim serduszkiem operacja wchodziła w grę tylko w obliczu ratowania życia a i to z mniej więcej 30% szansą. Walczyliśmy wszyscy a Sonia najbardziej. Na szczęście pięknie zareagowała na antybiotyki. Ropień się otworzył i to świństwo z niej wyciekło. Już jest dobrze a Doktor Sonię uwielbia. Twierdzi, że jest jego "osiągnięciem":multi:. Bo też Soni nie da się nie lubić. Po zastrzykach, pobieraniu krwi, bolesnym badaniu - Doktor siada przy biurku żeby uzupełnić dokumentację a Sońcia podchodzi, kładzie mu łepinkę na kolanie i patrzy w oczy jakby mówiła: "Nie martw się, ja wszystko rozumiem i tak Cię lubię". Po dwóch tygodniach walki Sonia wygląda już naprawdę dobrze. Czasami wydaje mi się, że nawet lepiej niż wcześniej - czyżby choróbsko męczyło ją już dawniej a my tego nie zauważaliśmy:niewiem:? Brr.. nawet nie chcę tak myśleć - przecież odkąd dowiedzieliśmy się o jej sercu obserwowaliśmy ją nawet w nocy. Na szczęście jest dobrze. Doktor nas, oczywiście, ostrzega, że do następnego kryzysu ale oby ten "kryzys" był jak najpóźniej!!! A na koniec, żeby zabrzmiało trochę weselej opowiem Wam o porannym rytuale budzenia: Dzwoni budzik - zrywa się nasza mała sunia (bo jako jedyna z naszego psiego stada słyszy) i zaczyna tańczyć po łóżku starając się nas polizać po pyskach, na to zrywa się Sonia i tu my schodzimy na odległy, odległy plan bo następuję coś takiego, że zawsze kręcą nam się łezki - "dziewczynki" się witają: liżą sobie pysie, myją nawzajem oczi i uszy a wydają przy tym takie dźwięki jakby nie widziały się z rok. Po takim obrazku każdy dzień musi zacząć się dobrze. Jak widzicie wszyscy kochają Sonię:loveu:.
  5. Przepraszam, że tak długo ani słowa ale byliśmy wszyscy - tzn. ja i psy prawie 2 miesiące na Mazurach w takiej głuszy, że komórka nie bardzo działała nie mówiąc juz o jakimś dostępie do internetu. Boże Narodzenie to stanowczo święta Soni jest przecież ogromna choina do przytulania. Wpychała swoje, nie malutkie przecież, cielsko prawie do połowy w gałęzie, rozwalała ozdoby w promieniu metra a potem odwracała sie zdziwiona jakby mówiła "No co? Przecież zawsze tak robię." (Zdjęcia wysyłam jak zwykle do Aleksandry - może wstawi -:lol:) Sonia jeszcze przed wyjazdem została elegancko zachipowana i nabyła paszport. W podróży zauważyła, że można obserwować krajobraz przez okna. Siedziała na tylnym siedzeniu trzymając głowę na ramieniu kierowcy, patrzyła raz w przód raz w bok i rozemocjonowana podróżą chuchała - a "chuch" ma, że .............ho, ho.:eek3:. Sonia ma się na razie świetnie ale niestety zdiagnozowano u niej głęboką niedoczynność serca. Jest delikatnie wspomagana lekarstwami i regularnie kontrolowana. Nie przemęczamy jej, karmimy delikatnym, pożywnym jedzonkiem i bardzo, bardzo kochamy. Nasza poczciwa starowinka:loveu:.
  6. No ja wiem, że na Allegro jest prowizja ale już zalicytowałam i po ptakach.:cool3: Pytam na jakie konto mam wpłacać później? Niech ktoś mi poda na maila. Mabel jest mi b. bliska bo przyznam się, że myślałam o wzięciu jej na tymczas po hoteliku i minimalnej chociaż socjalizacji jednak w tzw. międzyczasie zagościła u mnie inna suczka ze schronu (sytuacja była dosyć gardłowa) i teraz mogę Mabelusi pomagać tylko finansowo i oczywiście trzymać za nią kciuki.
  7. Wiecie co, może to i dobrzy ludzie ale...:shake: Jak ja się urodziłam to moi rodzice mieszkali w WYNAJĘTYM POKOJU BEZ ŁAZIENKI!!!!!!! razem z wyżłowatym psem, którego tato odkupił od myśliwego bo myśliwy (mieniący się zresztą mianem miłośnika zwierząt) chciał Rabciusia zastrzelić :angryy: - "nie nadawał się do polowań". W naszym mieszkanku miejsca było daleko mniej niż w kawalerce. Dopóki byłam maleńka i dno łóżeczka było podniesione wysoko Rabciuś miał materacyk pod łóżeczkiem, później obok. Jak zasypiałam pies trzymał pysk między szczebelkami łóżeczka i patrzył na mnie dopóki nie zasnęłam. Mamie pewnie trudniej było utrzymać maksymalną higienę bez łazienki i w rzeczywistości sprzed 30 lat ale ja nigdy nie chorowałam i zostało mi to do dziś. Została mi też bezgraniczna i bezwarunkowa miłość do zwierząt. Swoich psów nigdy i nigdzie nie zostawiam. Wszystkie mają paszporty i podróżują z nami po Polsce i Europie. Trzeba tylko chcieć.
  8. Już zalicytowałam:shake:. Czy następne wpłaty mam robić na konto podane w Allegro?
  9. Zauważyliśmy na spacerach w lesie, że Sonia lubi "przytulać się" do krzaczków no to "pańcio" postanowił zrobić swojej suczce prezent i kupił jej cedr w donicy. Na zdjęciu dumny z prezentu Pan i trochę zdziwiona Sonia. [IMG]http://images34.fotosik.pl/11/bbf5e9a86c199e8fmed.jpg[/IMG] A tak właśnie Sonia się "przytula". Podchodzi do dzrzewa, lekko opuszcza głowę, pozwala otulić się gałązkom i chwilę spokojniutko po prostu stoi. [IMG]http://images34.fotosik.pl/11/0acf893e596b7192med.jpg[/IMG] [IMG]http://images31.fotosik.pl/11/122e2f4a9767410bmed.jpg[/IMG] Bardzo lubi też tulić się do nas. Wpycha głowinę pod rękę i stoi. Nie jest natarczywa, nie popędza, czeka. Jest cierpliwa, łagodna i.... nasza. [IMG]http://images31.fotosik.pl/11/b08de185bf730f4bmed.jpg[/IMG] [IMG]http://images34.fotosik.pl/11/5c138fb1f52c5e90med.jpg[/IMG] A tutaj zobaczcie jaka piękna, psia sylwetka:cool3: [IMG]http://images33.fotosik.pl/11/275c04a0d03e7983med.jpg[/IMG][/quote]
  10. Wysłałam Aleksandrze parę zdjęć Soni. Jak tylko Ola je wstawi to podokładam podpisy.
  11. Dawno tu nie byłam i nie wiedziałam, że Mabel już rezyduje w hoteliku. Jak cudownie wygląda w takim przyjaznym, nie schroniskowym otoczeniu.:lol: Dziękuję Pianko i błagam nie poddawaj się. Wiem, że pieniędzy zawsze za mało ale razem damy radę. Zalicytuję dzisiaj na Allegro tylko teraz u mnie posucha to nie będzie za wiele. Później będę coś tam regularnie podrzucać. Trzymaj się Pianko! Trzymaj się kochana mała Mabelko!
  12. Kochane Cioteczki, Jak pięknie, że pytacie o Sońcię. :multi: Właśnie przed chwilą wróciłyśmy z "dziewczynami" t.j. Sonią i Małą Mi (Misią) z Mazur od "dziadków". Mój tato zakochał się w Soniusi na zabój - a ona wyraźnie lgnie do mężczyzn i chodziła za nim krok w krok (Może ciągle pamięta swego Pana???) Sonia waży już prawie 30 kg., (przypominam, że po przyjeździe ważyła 22 kg.) przybrała 1/3 swojej swojej wyjściowej wagi ale mój tato uważa, że jeszcze trzeba ją "podpaść" więc przez cały pobyt podpychał Soni co lepsze kąski pod pycho. W niedzielę Sonia zjadła pół "tatowego" schabowszczaka:lol:. Jutro idziemy się "zachipować". Jutro też dołożymy jakieś zdjątka bo dziś jesteśmy okrutnie zmęczone podróżą. Do jutra cioteczki.
  13. Witamy, witamy!!! Weekend nam się przedłużył tylko trochę ale zaraz po po powrocie wpadłam w taki młyn, że :crazyeye:..... Dzisiaj również piszę tuż przed wyjazdem na dworzec. Do Soni (i reszty stada) przyjechała ich ulubiona opiekunka - moja siostra. Na Mazurach było super tylko pogoda nas nie rozpieszczała i niestety nie mamy zdjęć ze spacerów nad jeziorkami:-(. Prześlę Aleksandrze tylko zdjęcia z naszego domu w Giżycku - na nim pieski mają smętne minki bo są zmęczone po podróży ale gwarantuję wam, że już następnego dnia pysie się śmiały. Sonia zaskakuje nas na każdym kroku tym jak bardzo jest bezproblemowa - podróż samochodem - proszę bardzo!!!; wizyta u znajomych - proszę bardzo!!!; spacer po deptaku pełnym ludzi - proszę bardzo!!! Rewelacyjnie chodzi na smyczy, niczego i nikogo się nie boi, wszystko ją cieszy i prześmiesznie nosi patyk spacerując po mieście. (Niestety nie mogłam tego uchwycić aparatem bo ilekroć pochylałam się żeby ją sfotografować biegła żeby mnie liznąć - potem znów wracała po patyk - to ja za aparat to ona - do lizania i tak bez końca. Jeszcze to kiedyś złapię:evil_lol:. Sonia waży już prawie 30 kg. (po przyjeździe ze schroniska ważyła 23 kg.) jest silna i wesoła. Aha!!! ma jeden niezły nawyczek:razz: - rano unosi swój wielki, słodki łeb z posłanka (śpi tuż u wezgłowia naszego łóżka) i na dzień dobry, z pełnego zaskoczenia chlap, chlap ozorem po nas nie bacząc na co tam trafi- a ozór ma imponujący!!!! Bardzo fajnie, że ją mamy:lol:. Pozdrowionka dla wszystkich cioteczek.
  14. Jedziemy jutro z Sonią na weekend na Mazury.:lol: Jak wrócimy to może będą nowe zdjęcia. Dzisiaj suśka została zaszczepiona przeciwko wściekliźnie i przeciwko wszystkim innym świństwom. Trochę ja to chyba osłabiło bo śpi jak susełek. Pozdrawiamy ciotki. Zaglądajcie do nas czasem.
  15. Dzięki wszystkim za dobre słowo ale my po prostu pochodzimy z rodzin, które są zwierzęco ześwirowane:cool3:. W sumie posiadamy 8 psów i 8 kotów w 5 domach i wszystko to "przygarniuchy". Aha - jeszcze chomik i szczur.
  16. [IMG]http://images29.fotosik.pl/67/76ff24ecafd58df4med.jpg[/IMG] Sonia jest teraz bardzo ładną, dostojną, starą suczką. Ma łagodną, nostalgiczną naturę. Lubi spokój i swoje posłanko w bezpiecznym kąciku. [IMG]http://images26.fotosik.pl/66/da556c85e964a67bmed.jpg[/IMG] Na początku na spacerach była bezwolna: po prostu szła za nami niczym się nie interesując, teraz wertuje wszystkie krzaki razem z pozostałymi psami a jak się gdzieś zagrzebie to goni nas śmiesznie galopując. [IMG]http://images21.fotosik.pl/376/2688df99c1c0f77emed.jpg[/IMG] Jak to starsza pani lubi sobie podrzemać ale ma nas wszystkich stale na oku. [IMG]http://images25.fotosik.pl/66/94945428315b89c3med.jpg[/IMG] Zawsze asystuje mi w kuchni. Leży oczywiście w poprzek i muszę przez nią przełazić. Michy wylizuje " na leżaka". [IMG]http://images13.fotosik.pl/44/93e1ebaa6e9a9970med.jpg[/IMG] Zobaczcie jak jej pysio przytył. Ma teraz bardziej owczarkowy niż charci kulfon. [IMG]http://images21.fotosik.pl/376/c7e360cb6399a810med.jpg[/IMG] A tak się rozkłada po pysznym jedzonku i wnocy. [IMG]http://images23.fotosik.pl/66/1ac3bde921b71a93med.jpg[/IMG] Zdjęcie takie sobie ale zobaczcie jakie wałeczki i okrągły brzusio:crazyeye:
  17. No to oficjalnie mówię wszem i wobec, że Sonia u nas zostaje. To nie jest rozsądne co my robimy :shake: bo właśnie musimy w ciągu najbliższych [B]dwóch miesięcy[/B] kupić nowe mieszkanie, "zrobić" je i się przeprowadzić ale na mojego mężusia nie ma argumentów. Sonia jest jego psem bez dwóch zdań. Widocznie pamięta swojego pana bo wyraźnie garnie się do mężczyzn. Trochę jestem zazdrosna bo to ja ją karmię i hołubię a suka bawi się, pozwala się przewracać i "wygryza pchełki" tylko mężowi. Już nie jest chuda wcale, nawet zaczynam myśleć o lekkim ograniczeniu jedzenia żeby jej nie zapaść - łapki ma stare i stawy słabiutkie. Wysłałam Aleksandrze parę zdjęć, może wieczorem je wstawi. Postaram się później je podpisać. Asiakliny - dzięki za umowę.
  18. Boziuuuu!! Ja już nie mogę tego czytać - mojemu bratu też urodziło się dziecko - parę lat temu... Miał już wtedy od dwóch lat strasznie agresywnego, niezrównoważonego wilczura po przejściach. I co? wszyscy znajomi zgodnym chórem: "oddaj tego psa, dziecko ci zagryzie!!! A mój brat twardo: "nie po to go ratowałem, żeby teraz oddać" I wiecie CO SIĘ STAŁO? Pies i synek mojego brata kochają się strasznie:lol: . Mały zasypia obejmując za szyję nie mamę, nie tatę a piesia. Piesio dalej jest szurnięty i agresywny wobec obcych ale dziecko zasłania na ulicy własnym, kudłatym ciałem przed samochodami, ludźmi i innymi psami. Widok jest komiczny jak próbuje odgrodzić małego od wszystkich niebezpieczeństw. Trzymaj się Tirusiu!!! Oni na Ciebie nie zasługiwali.
  19. Fotki rano.:oops: Przepraszam ale miałam dzisiaj cały dom niespodziewanych gości. Sonia była gwiazdą dnia - wszystkie dzieci chciały właśnie ją prowadzić na smyczy. Kolejna informacja o niej - dzieci znosi z dostojną godnością. Jest łagodna i dosyć cierpliwa. Dobrej nocy - Sonia już chrapie.... i puszcza bąąąki:angryy: to chyba wychodzi bokiem podkarmianie przez wszystkie ciotki i wszystkich wujków.
  20. Dobra, to wyślę jutro. Może jeszcze coś fajnego pstryknę.
  21. Witam, to niestety smutna prawda, że starsze psy mają daleko mniejsze szanse na adopcje. Po śmierci mojej ukochanej suni pojechałam do schroniska i poprosiłam o to by mi dano suczkę, której nikt nie chce. Dostałam ślicznego, czarnego, wesolutkiego, totalnie bezproblemowego świderka. Zszokowana powiedziałam - chyba się pani pomyliła - proszę mi dać starą, brzydką sukę z problemami, tę śliczność z pewnością ktoś weźmie - usłyszałam: "nie, proszę ją wziąć ona ma już siedem lat - nikt jej nie będzie chciał". Suczka jest cudowna, zachowuje się jak radosny młodziutki piesek a sąsiedzi pytają zdziwieni - "nie chcieliście szczeniaka????" Pokazując naszą susię tłumaczymy, że starszy pies jest nawet lepszy - już ma ukształtowany charakter, umie wszytko od czystości w domu po chodzenie na smyczy ale, przykro to stwierdzić, nie widzimy zrozumienia w oczach naszych rozmówców. Trudno jest zmienić utarte toki myślenia!:shake: Ja w każdym razie uwielbiam stare, dostojne psy. Całuski dla Nerwuska - strasznie przypadł mi do serca bo moja susia też jest lekko nadpobudliwa i przez to uroczo nieznośna.
  22. Dziewczyny spokojnie! Nie jest aż tak źle jak wywnioskowałyście z moich opowieści. Trochę za mało danych wam podałam ale ja po prostu strasznie często wyjeżdżam (taka praca) a jak wracam to mam tyle roboty w domu (w końcu trzy psy i mąż pracujący po 11 godzin na dobę), że czasami nie mam siły usiąść do komputera. To teraz nadrabiam: Sonia na pierwszej wizycie wyglądała tak tragicznie, że wet. się przestraszył - powiedział, że boi się, że pies nie przeżyje nawet 5-ciu miesięcy a tymczasem ona była tylko stara i zagłodzona. Teraz wygląda już zupełnie inaczej. (A' propos komu wysłać nowe zdjęcia Soni bo ja dalej nie umiem wstawić?) Ta szczupła linia na zdjęciu nie jest więc efektem choroby tylko nędznego żarcia w schronisku. Jedząc prawidłowo suczka elegancko nabiera ciałka. Na początku się chwiała, ciągle mi się zsuwała ze schodów - myśleliśmy ot zwyrodniałe stawy biodrowe - w końcu Sonia jest wilczkowata - teraz ze schodów zbiega!:multi: Na szczęście apetyt ma świetny i narządy wewnętrzne w dobrym stanie. Nieźle toleruje zmiany w jadłospisie - zgodnie z radą weta nowe rzeczy wprowadzam ostrożnie jednocześnie sukę obserwując - żadnych sensacji. Postanowiliśmy z mężem, że badania krwi zrobimy jej jak się trochę u nas odpasie - wtedy będą bardziej odzwierciedlały jej rzeczywisty stan zdrowia. Wygląda już naprawdę dobrze. Oprócz ograniczeń wynikających z jej wieku i zaniedbania w schronisku -trochę powłóczy tylnymi nogami, po galopie (tak, tak, - czasami próbujemy sobie pogalopować:lol:) ma lekką zadyszkę, w nocy jakieś niepokoje pewnie wynikające z gorszej pracy serca, jest zdrowa i spokojna. Dzisiaj załadowała nam się do łóżka i strasznie rozpaczliwie protestowała jak próbowaliśmy ją wyprosić. Niestety musi spać na swoim materacu, który jest nawet bardziej miękki niż nasz, bo trzy psy i dwoje ludzi w jednym łóżeczku... chyba rozumiecie. Do końca pobytu Soni u nas zrobimy jej jeszcze analizę krwi i być może USG ale nie podejmiemy decyzji o ewentualnym zabiegu. Póki co bardzo o nią dbamy - ewidentnie zaniedbując nasze dwie pokraki i z radością obserwujemy jak z dnia na dzień zmienia się w fajnego, domowego psa.
  23. Dopiero dzisiaj byłyśmy u weterynarza. Sonia przytyła 2,5 kg. w ciągu 14 dni:lol: jutro dostanie kolejną porcję tabletek od robali i wszystko z nią jest dobrze. Są jednak i gorsze wieści. Susia ma kilka wyraźnych guzków w okolicy sutek. Są malutkie ale w obu listwach więc doktorka radziła je po prostu obserwować gdyż wycinanie obu listw wiązało by się z dwiema poważnymi operacjami a w jej wieku...:shake:. Gdyby Sonia była wysterylizowana guzki miałyby szansę nie powiększać się i wtedy to już w ogóle nie byłoby jej co męczyć zabiegami. Czy ona jest wysterylizowana? Ktoś wie? Od mojej siostry (tej, która była nianią Soni przez kilka dni), suczka dostała gruby materac do spania. Nam zajmuje 1/3 salonu ale Sonia jest zadowolona.
  24. [quote name='Aleksandra_B'][IMG]http://images29.fotosik.pl/46/37e727111b0eed8cmed.jpg[/IMG] O tak sobie jechałyśmy do domu. (Zdjęcie robione jedną ręką podczas gdy drugą usiłowałam prowadzić samochód) Sonia chyba była dosyć zrelaksowana. [IMG]http://images28.fotosik.pl/45/44c3d7972d89037fmed.jpg[/IMG] Tak spokojnie spała dopiero drugiego dnia po przyjeździe. Wcześniej była czujna. [IMG]http://images30.fotosik.pl/46/27b2c45f0c778e69med.jpg[/IMG] Ciągle wpycha swój długi kulfon do kuchni. Jest wtedy urocza. [IMG]http://images28.fotosik.pl/45/7e9821fc61cc0675med.jpg[/IMG] [IMG]http://images29.fotosik.pl/46/86f4c1d336bc5fe1med.jpg[/IMG] W domowych pieleszach z nowymi kumplami.
  25. Przepraszam za kolejną ciszę ale znowu musiałam wyjechać. Wysłałam już Aleksandrze zdjęcia to jutro być może się pojawią. Asiu wyślij proszę umowę niech będzie razem z Sonią. Z newsów - Sonia dzisiaj pierwszy raz szczeknęła i to, wyobraźcie sobie, w obronie mojej małej suczki. Znaczy, że się chyba dziewczyny polubiły. W sobotę idziemy do doktora na kolejną, kontrolną wizytę. Jutro sesja zdjęciowa na spacerze w lesie.
×
×
  • Create New...