Przepraszam, że ciągle brak zdjęć :oops: chciałam wrzucić dzisiaj ale mój mąż zabrał aparat z całą zawartością na budowę i wróci dopiero ok. 22.00 -może wtedy. Sonia wreszcie dzisiaj pozbyła się czopa z otrębów mogę przestać faszerować ją parafiną i dać tabletki od robali. Jest grzeczna tylko okropnie rzuca się na jedzenie. Karmimy ją 5 razy dziennie małymi porcjami i musimy dbać o to, żeby drzwi do kuchni były zamknięte. Wczoraj po raz pierwszy zostawiliśmy psy same. Nie znaleźliśmy plam krwi po powrocie więc chyba się dogadały. Za to znaleźliśmy strzępy papierka po mydle i rozgryzioną na drobne kawałęczki kostkę mydła. (Łazienki nie zamknęliśmy) Myślałam, że się rozpłaczę jak ją sobie wyobraziłam jedzącą mydło. Pierwszej nocy była bardzo czujna, ciągle wstawała i obchodziła wszystkie pokoje dookoła dzisiaj spała tak, że rano nie mogłam jej obudzić nawet głaskaniem. Gadanie i hałasy domowe nie skutkują, nasza babcia Sonia jest głucha jak pień. Jest mądra - ściągnęła mi kanapkę z talerzyka za co dostała burę, natychmiast uciekła na swoje posłanie i tak po psiemu strasznie się wstydziła chowając oczy i odwracając głowę, teraz tylko pokażę jej talerzyk od razu się wstydzi. Ciekawa jestem tylko czy powstrzyma się od kolejnej kradzieży:razz: .
Ulaa ja oczywiście ściągnę plakaty i powieszę gdzie się da ale ja tu ciągle wieszam różne psie plakaty nie bardzo wierząc w efekt, po prostu mieszkam na skraju Warszawy i lasu i to do nas cholerna warszawka przywozi zawadzające psy. Zawsze drżę na wiosnę kiedy wyrzuca się odrośnięte prezenty gwiazdkowe, później w maju i czerwcu kiedy wyrzuca się nietrafione prezenty komunijne i oczywiście przez całe wakacje kiedy wiadomo co. Dookoła nas mieszka mnóstwo dobrych ludzi ale oni są już zapsieni po uszy przybłędami z naszego lasu, cała nasza rodzina i wszyscy znajomi też. Może jednak...