NA stronie schroniska na paluchu Pani Eli można przeczytać o tym małym, starszym, bezbronnym piesku: kopiuję:
To był malutki, ślepy, stary piesek. Razem z kontenerkiem włożono go do pawilonu aby nie zmarzł w nocy... I wtedy stało się... Dwa duże psy wydostały się z klatki. Wskoczyły na kontener a ten się rozsypał....
Mały, ślepy, bezbronny piesek stanął na drodze zdesperowanych, nieszczęśliwych, podekscytowanych nagłym oswobodzeniem się z klatki psów. Mały, ślepy, bezbronny piesek nagle stał się ich wrogiem. Na nim wyładowały swój żal za smutny, okrutny, niesprawiedliwy los.
Mały, ślepy, bezbronny, stary piesek zginął w tragiczny sposób - rozszarpany przez współtowarzyszy niedoli. One, kierowane psią logiką nie wiedziały, że robią coś złego. I był to po prostu tragiczny wypadek jakich jest mnóstwo w schroniskach w całej Polsce ale...
Tak trudno się pogodzić, że to miejsca stało się miejscem kaźni małego..... Tak trudno pogodzić się z tą bezsensowną śmiercią...