Wiem, ale to nagminne jest podrzucanie do schronisk, azylów, domów ludzi pomagającym zwierzętom.
Koło moich rodziców na działkach mieszka bezdomny człowiek opiekujący się psami, znalazł cel w tym brutalnym życiu. Codziennie robi objazd okolicznych sklepów i zdobywa dla zwierzaków jedzenie. Ludzie z osiedla mu pomagają.
Ciągle podrzucają mu nowe psy.
Najbardziej mnie wkurza kobieta, która zostawiła tu swojego dobermana i przyjeżdża go odwiedzać.