Wiesz, ja też ostatnio załatwiam trudną adopcję. Może sama adopcja nie jest trudna o ile trudna jest Pani. I nie mogę powiedzieć, bo miła, sympatyczna młoda dziewczyna, ale skontaktować się z nią to naprawdę cud. I kiedy już tracę nadzieję, że uda mi się doprowadzić tą adopcję do końca to się odzywa i wszystko jest ok. Szał, mówię Ci. CZekanie na maila wykańcza mnie psychicznie. Nerwy mam zszargane, najbardziej tym, że najpierw robię zamieszanie a potem nie wiem co z tego będzie.... :shake: