Jump to content
Dogomania

plamka

Members
  • Content Count

    847
  • Joined

  • Last visited

  1. plamka

    Niczyje szukają pomocy

    Od godziny usiłuję sie zalogować na Dogo, wysyłam wiadomości na pw. Mam nadzieję, że któraś dotarła. Odezwijcie się na komórkę - tak będzie najszybciej - w sprawie sprawdzenia domu
  2. Tel. do Schroniska 023 611 13 59 w dni powszednie 0d 7 do 15, Schronisko czynne w dni powszednie 10 -15 Ugryziona w głowę suka była odizolowana na kwarantannie jak ją ostatnio widziałam, ma ok. 6 lat, nie jest wysterylizowana. Proszę dzwonić do schroniska i o nią pytać.
  3. Oni wiedzą,że mają takiego psa tzn. sukę. Wczoraj koło południa byłam i widziałam. Masywna labkowata (jest niższa od prawdziwego labka) suka, z wyciągniętymi sutkami, ze zdjęć siedzi w boksach przy budynku od strony torów. (Robiłam jej zdjęcia dla forum w ubiegłym tygodniu) Zadzwoń i zapytaj
  4. [B]Basia i Barni[/B] - nie potrafię odpowiedzieć, musisz zadzwonić do Schroniska i dopytać
  5. I przede wszystkim - BAARDZO DZIEKUJE - tym Dogomaniakom, którzy zainteresowali się konkretnymi psami i szukają dla nich domów oraz odwiedzili Schronisko, żeby je na własne oczy zobaczyć (i przywieżli blachy i karmę) W dni powszednie 10 - 15, tel. po 7 rano 023 611 13 59
  6. Pogryziona a właściwie ugryziona w głowę onka jest w izolatce . Ranę ma codziennie psikaną lekiem (na zielono). Wczoraj zrobiłam jej zdjęcia - była wyprowadzona na zewnątrz. Zainteresowani dostali fotki na maile bo ja nie potrafię wkleić na Dogo.
  7. [B]izabellah-aldonda[/B]- szczerze? to nie wiem czy by ją weterynarz obejrzal (ale jednak to zrobił). Jak już pisalam on tam szczepi zwierzęta i to wszystko co mogę na jego temat napisać. Nie dziwię się [B]Agnieszce P[/B], że się wściekła na widok pogryzionego psa zostawionego samemu sobie - może temu, że nie zadzwoniła potem, żeby sprawdzić co się dzieje Nie uważam, żeby psy w schronisku dostawaly do jedzenia gówno: wkład do kotła nie jest żadną tajemnica (ta kartka z mikołajek cały czas tam wisi), zmienia się oczywiście czasami w zależności od posiadanej Karmy. Na kościach gotują wywar, gotuja kaszę, dorzucają co tam jeszcze mogą. Takie kości z mięsem jak te w schronisku są w sklepach w mieście po kilka zł za kg.. J ateż kupuje je swojemu psu, psiej karmy nie jadam. Kości z kotła dostają tez psy do ogryzania w boksach, leżą i międlą je całymi godzinami. Myślałam,że wszystkie psy tak robią. A zdobycie tych super karm i dodatków w Ciechanowie? Uczestniczyłam w próbach pozyskania:jeden duży sklep i mały producent podrzucają resztki, kości są z zakładu kilkadziesiąt km za miastem, jedna piekarnia oddaje suche pieczywo, znaleźliśmy kaszarnię , która nie zdziera w hurcie. Reszta nie bo nie.Byłoby jeszcze gorzej gdyby nie mikołajkowa zbiórka. Raz, parę lat temu , samochód dostawczy z cedrobu mial wypadek i przez cały rok psy dostawaly na dokładkę pasztety drobiowe z pogniecionych puszek. A ,że nie było wypisu rottki w sobotę? Nigdy nie było kARTY PSA W SOBOTĘ I NIEDZIELĘ B0 dokumenty są zamknięte w pokoju kierownika. Kto bardzochcial mogł kupić psa w weeken ale papiery odebrać w tygodniu. Na ogół kupujący są z najbliższej okolicy. Można było psa nie zabierać i wrócić po niego w tygodniu. Jak ktoś był z dalszej okolicy to mu się papier wysyłalo -sama robiłam to kilkakrotnie. Jak [B]mycha[/B] zorganizowała adopcje i mogła zabrac psa tylko w weekend albo ktoś po niego przyjeżdżał to się umawialiśmy i kierownik zostawiał kartę i papier do wypełnienia . Też niedobrze? Każdy pies w schronisku ma swoją kartę z danymi i wklejonymi szczepieniami. Są w segregatorach i widać ,że mają swoje lata. Mają kontrole weterynaryjne i jakieś inne. Myślisz, że dopisują kartę psu jak jest potrzeba? Od ubiegłego roku jest jeszcze stary komputer z programem domowej roboty (ten fachowy, który zdobyłam potrzebuje super sprzętu i netu), tu można też wsadzić zdjęcie zwierzaka. Taki sobie system? Tylko taki tu jest. To nie jest moje prywatne schronisko,. Nie mogę tam niczego kazać albo zabronić - najwyżej pomóc albo spróbować przekonać. Tez bym chciała, żeby pracował tam weterynarz, zootechnik, kynolog i pracownik biurowy co odbiera telefony. Żeby schronisko było czynne całą dobę, żeby pracowało tam więcej ludzi( od grudnia z bbbrdzo różnych powodów zmieniło się tam kilku pracowników). Jak ktoś za moim pośrednictwem trafia do schroniska albo się do mnie odzywa w sprawie schroniska to zawsze proszę:jest coś nie tak - dzwońcie do kierownika albo prezesa, chce pochwalić też dzwońcie, wetrynarz jest wpisany na karcie psa. Wiele z poruszonych na wątku problemów to sprawy do rozwiązania przez władze Puk i weta, którego zatrudniają albo przez zmianę ustaw, bo moim zdaniem tylko wyraźne nakazy i obowiązki mogą coś zmienić (np. sterylki) [B]natalia aa[/B] - nie nie każdy amstaff ma w schronisku etykietkę agresywnego. Ten akurat już po przesadzeniu z kwarantanny siedzi w pojedynczym boksie i rzucał się przez kraty na psa w sąsiednim wiec mu taką dla bezpieczeństwa ludzi izwierząt wywiesili. Popatrzą prze kilka dni jak mu idzie i niewykluczone, że zdejmą jak się okaże, że to były problemy z adaptacją po wyjściu z kwarantanny Sorry, że nie odpowiadam na wszystkie pytania na forunm i pw od razu ale net mam tylko w pracy i nie zawsze moge pisać. A jak się juz rozpiszę to nie mogę wkleić bo mam problem z kolejnym logowaniem
  8. Dzięki, zaraz wysyłam zdjęcia
  9. Wiadomości o konkretnych psach o które pytacie na Dogo (dane z kart psów ): - Jamniczka Dunia(?) mix jamnika suczka, ma ok. 2 lata, w Schronisku od IX 2008; boks C11 nr 1844 - owczarek tyłem ze zdjęcia, pewności nie mam, że to ten ale najbardziej pasuje suka z boksu nr 1 nr 1908, łagodna, ma 3-4 lata, w Pawłowie od I 2009 (na swoje usprawiedliwienie dodam, że tam jest kilka takich owczarkowatych suczek) -niufek raczej owczarkowata , suczka, trochę więcej jak rok, przyjazna, od XII 2008, boks 15 nr 1899 - czarna labkowata, suka, 2-3 lata, od VII 2008, ma mocno wyciągnięte sutki pewnie po szczeniakach ale do schroniska taka już trafiła, jest łagodna, niższa od prawdziwego labka i bardzo masywna, boks 19, nr 1837 - ten jasnobrązowy z kwarantanny: w typie amstafa czy tosa: siedzi na zewnątrz boks 35 nr 1923, od II 2009, pies, rok-dwa, siedzi w pojedynce, próbowal się szarpać z kolesiem przez kraty - jasny molos z kwarantanny jak już wiecie szczęśliwie znalazł nowy dom Jeśli interesujecie się tymi psami dzwońcie, proszę, bezpośrednio do schroniska: dni powszednie najlepiej po 7 rano: 023 611 13 59 Zrobiłam im rano zdjęcia ale nie potrafię wstawić więc gdyby ktoś chciał pomóc to wyślę na maila. A o co chodzi z tym, że sprzedawanie czy adoptowanie za pieniądze, jak zwał tak zwał,psów ze schroniska jest niezgodne z prawem? Dają na to kwit, wpłacają do kasy PUK, kontrolują ich różne instytucje, są audyty itp. i wszystko było ok. Inne Schroniska rozdają psy za darmo?
  10. niufek - jeśli to ten z jęzorem to przeglądałam foto z ostatnich odwiedzin i ma na nich postawione uszy i wygląda raczej jak czarny belg czy donek. ale jeszcze sprawdzę jamniczkę też sprawdzę oczywiście sterylizacja - schronisko kastruje psy, najczęściej kilka za jednym zamachem, jak mają potrzebę i wolniejszą kwarantannę dokąd na trochę trafiają potem delikwenci. Nie sterylizuje suk. Dzięki pracy i zorganizowaniu [B]mych[/B]y czasem jak była pewna adopcja (poprzez forum czy inne ogłoszenie) suczki załatwiała jej sterylke przed wydaniem do ludzi u życzliwej wetki Sorry, kończę na dziś, naprawdę jestem w pracy
  11. [COLOR=black][B]Porta Nigra[/B] [/COLOR]- byłam tam 3 marca we wtorek koło poludnia, wzięłam wolne w pracy. Dziś rano dzwoniłam, żeby się dowiedzieć o tę pokrwawioną owczarkę Czy chodzi o tego czarnuszka z 2 str wątku, z jęzorem na wierzchu? postaram się jutro dowiedzieć i odpowiem [B]dana[/B] - suka owczarkowata ma/miala cieczkę i była w boksie z innymi sukami, w schronisku są ,,jednopłciowe,, boksy Późno tu dotarłam ale teraz rzadko zaglądam na Dogo Spadam, sorry ale jestem w pracy
  12. Najważniejsze: pokrwawiona wilczurka ze zdjęcia obejrzana przez weta, ma rozciętą skórę na głowie a nie dziurę w głowie, jest przesadzona do osobnego boksu, ma cieczkę i pewnie dlatego w boksie doszło do starcia - wiadomoścć z Pawłowa Te schronisko nie jest pewnie idealne ale pomagam w nim od zawsze i dalej zamierzam - jeśli mnie będą chcieli. Jak wygląda na co dzień: - porządne budy (boksy niezadaszone więc w czasie niepogody psy wyglądają jak widać); boksy przy budynku mają jeszcze drugie tyle w budynku i tam są budy; prawdopodobnie w tym roku rząd boksów C pojedynczych na zewnątrz będzie zadaszony, sloma była zimą - boksy na kilka psów (suki osobno, psy osobno, chyba,że to szczeniaczki), : jest kilka pojedynek - karmienie rano : od po 7 do 10-11 (wkład do kotła:zazwyczaj 80 kg kości, 10 kg kaszy, worek suchej karmy, 80 bochenków chleba, okrawki wędlin, mięsa); te dane mieliśmy w czasie Mikołajek wywieszone dla odwiedzających. Taka karma ma wygląd tej brei na zdjęciach - szkoda,że sfotografowano tylko kilka pełnych a nie większość pustych misek. Lepsze żarcie jest dla chorych, szczennych i szczeniaków - najczęściej gotowe uzbierane dla psów A kurczaka z ryżem mogę tylko pozazdrościć - te popegeerowskie blachy to wymieniane tak często jak się da blachy do pieczenia ciasta używane jako miski do karmy - przede wszystkim są płaskie i mało wywrotne; podlegają działaniu warunków atmosferycznych więc niszczeją ale też psy nie tak łatwo mogą je zniszczyć. To o blachy i suchą karmę prosimy zawsze darczyńców. a misek z plastyku z daru używają ew. szczeniaki i koty - część psów w schronisku jest wykastrowana, wszystkie są szczepione od wścieklizny -mrozy najmłodsze i najsłabsze psy spędzają w pomieszczeniach w budynku, szczeniaki często w kotłowni -jedne psy lepiej znoszą schron inne gorzej, czy aby na pewno wszystkie były chore, zagłodzone i uciekały przed odwiedzającymi? Ja na wyprawę do Pawłowa ubieram schroniskowe ciuchy bo psy włażą na kraty i siatkę , chcą dotknąć, powąchać, szczekają i chlapią niemiłosiernie jak jest mokro. Są takie co nie wychodzą z budy, są i takie , które mimo roku w boksie chowają się za budą na widok aparatu fotograficznego,To tylko u nas?! - tak schronisko nie ma kociarni - i prawdopodobnie nie będzie mieć bo i za co; kilka żyjących luzem kotów ma swoje miski i miejsce w jednym z magazynów, jak są chętni schronisko oddaje koty (właśnie ktoś dzwonił bo chce kociaka) - te porozwalane na terenie meble to jak widać na zdjęciu złożone razem rupiecie - pewnie do spalenia, bo kilka pomieszczeń jest ogrzewanych w a w piecu pali się gratami albo drzewem z miejskich przecinek w parkach - jak już psy są nakarmione najczęsciej koło 11, pracownik sprząta miski (czyści), i zabiera się za sprzątanie - kilkadziesiąt boksów i ok. 200 psów - następne 4-5 godzin. I nie ma czasu na glaski i oswajanie i wyprowadzanie psów niestety - a jeszcze psy na kwarantannie: rzadko tam wchodzę chyba że przywożę psa z ulicy bo wstęp ma ją tam pracownicy i wet. Psy trafiają tu w różnym stanie fizycznym niestety a dla większości zamknięcie na 10 -14 dni w budynku i w boksie bez wychodzenia na zewnątrz to żadna frajda. Inne miejsce, inne zapachy, inne żarcie - czasem miska stoi nietknięta i dwa dni. Naprawdę to zaskakujące? - 5 grudnia ubiegłego roku mieliśmy 12 Mikołajki w Schronisku. I była plucha i śmierdziało i goście ze szkól z Ciechanowa i okolic mogli wszędzie zajrzeć i o wszystko zapytać. I przywieżli ze sobą gromadę prezentów : te cholerne blachy i gotową karmę i puszki i makaron, których w schronisku używają na dokładkę do standardowej michy. I w tym roku psy się nie pogryzły a kilka lat temu tak i nie był to miły widok. A gości było dobrze ponad 700 osób - organizacja pracy nie jest moim zdaniem idealna ale tak krawiec kraje jak mu materii staje - PUK to jest spółka prawa handlowego i jako taka nie może mieć wolontariuszy - nawet w schronisku. A gdyby nawet mogła to co z tego jak oprocz kilku osób nie było chętnych do pomocy. Pawłowo jest 9 km za miastem i można dojechać tam PKS i na rowerze(ja tak robię) albo własnym autem (nie mam). przepraszam,ża emocje ale zależało mi,że by Schronisko powstało, pomagam tam jak mogę, oddaję znalezione psy i nie zawsze jest tam idealnie ale obraz schroniska z tego wątku nijak się ma moim zdaniem do rzeczywistości
  13. Sorry - dom tymczasowy nieaktualny - wymiękł po relacji ze spaceru: Potrzebuje dużo ruchu w dzikim terenie itp. Aż tyle to oni nie są w stanie zapewnić a umęczać go na spacerach na smyczy to szkoda psa.
  14. O, rany! Gabi ciągle w schronisku? Suczka szuka domu u dobrych ludzi
  15. Mam propozycję bezpłatnego dt . Gdyby psisko zgodziło się z domowym kotem to pewnie i domu stałego. Ogrodzony dom w Ciechanowie, moja koleżanka i syn nastolatek. Kilka miesięcy temu odszedł za TM ich pies(wyżeł) ze schroniska i zaczynają się rozglądać za nowym psem. Psiarze i kociarze od zawsze.
×